Grzesiek na Antyweb pisze o ładnych stronach 404, a ja twierdzę, że strona informująca o braku poszukiwanej treści powinna być przede wszystkim użyteczna (co nie wyklucza tego, żeby była ładna i pomysłowa).
Podstawowe pytanie, na które powinniście sobie odpowiedzieć projektując stronę błędu 404 dotyczy efektu jaki chcecie osiągnąć. Czy chcecie odwiedzającego rozbawić, wprawić w podziw nad Waszą pomysłowością, poczuciem humoru, umiejętnościami grafika, itp? Czy może chcecie zwiększyć Wasze szanse na to, że pozostanie na Waszej stronie? czytaj dalej »
e-biurko nie jest projektem bardzo nowym, ma już kilka miesięcy, ale jak dotąd chyba mało kto o nim pisał, a przynajmniej w Google nie ma wielu śladów. Ja trafiłem na niego dzięki Powebkach (o Powebkach napiszę Wam jutro) – i bardzo mi się spodobał.
e-biurko to najzwyklejszy w świecie klon Backpacka od 37signals, za to klon zrobiony przyzwoicie i w przeciwieństwie do oryginału – darmowy (oraz po polsku, co dla niektórych może mieć znaczenie). czytaj dalej »
Sklep A.pl wraz z Agorą uruchomiły Komukomu – sklep z jedną, promocyjną ofertą dziennie. Sklepy takie (pisałem już kiedyś o Traffi) kopiują rewelacyjny pomysł Woot, który stał się wielkim hitem w USA. Bazują na oferowaniu codziennie ciekawych produktów z dużymi rabatami oraz na dużej liczbie obserwujących nowo dodawane oferty. Jako zapalony gadżeciarz bardzo lubię takie sklepy i czasem zaglądam w takie miejsca w poszukiwaniu jakiejś fajnej i przydatnej rzeczy do kupienia w dobrej cenie. Jak w tym kontekście wygląda nowy sklep Agory? Fatalnie. Bardziej jak karykatura Woot z parodiami rabatów. czytaj dalej »
Pojawiła się ciekawa inicjatywa Rafała Agnieszczaka i firmy Kreativ, Startup School. Twórcy Fotki, Świstaka, Finansowo, Salon.pl czy Media2 chcą wspomóc 15 dwuosobowych zespołów, zapewniając im miejsce do pracy, wsparcie programistów i menedżerów projektu oraz spotkania z ekspertami z dziedzin takich jak SEO, SEM, marketing szeptany, PR, skalowanie, zakładanie własnej firmy, itp. Całość przywołuje skojarzenia z Y Combinator, ale tylko na pierwszy rzut oka.
Przede wszystkim, Startup School czeka na zespoły koniecznie dwuosobowe, w których jedną osobą będzie programista, a drugą osoba biznesowa (zgłaszać mogą się również pojedyncze osoby, ale zostaną im wtedy dobrane osoby uzupełniające ich kompetencje). Najistotniejszym jest jednak to, że nie jest to konkurs na startupy – bardziej kuźnia odpowiednich osób, które byłyby w stanie startupa zrobić. Nie trzeba zgłaszać się z konkretnym pomysłem – wystarczą dwie osoby chętne do zrobienia czegoś i rokujące nadzieję, że będą się do tego nadawać. Jeśli przyjdą bez pomysłu, wybiorą sobie jakiś pomysł spośród przygotowanych przez Kreativ i postarają się go zrealizować. czytaj dalej »
Pisałem przed weekendem o elevator pitch i na przykładzie prezentacji Wrapme pisałem o tym, jak tego nie robić. Wpadł mi właśnie ręce pitch od WrapMail, który wydaje się być pierwowzorem, na którym Wrapme się wzoruje, oferującym dokładnie taką samą usługę. Polecam obejrzeć.
Może nie jest to najlepszy elevator pitch jaki widziałem, ale jest naprawdę całkiem niezły. Bez zbędnego lania wody, krótko i konkretnie opowiada o tym czym zajmuje się firma. Do tego wyraziście – absolutnie nie trzeba się domyślać na czym usługa miałoby polegać. Podkreśla zalety i zysk jaki można osiągnąć dzięki temu rozwiązaniu. Przede wszystkim – wzbudza zainteresowanie usługą. Porównajcie to sami z polskim copycatem. Jest różnica?
Lookr.tv zaczyna gromadzić wizytówki startupów w formie elevator pitch. To moja ulubiona forma. Po obejrzeniu/przeczytaniu o setkach “rewolucyjnych i innowacyjnych” startupów, z których większość nie wnosiła zupełnie nic nowego, naprawdę cenię sobie możliwość posłuchania o czymś tylko przez minutę – jeśli przez ten czas projekt zdąży mnie zainteresować, będę pierwszym, który rzuci się do dalszych materiałów. Dlatego trzymam kciuki za inicjatywę i życzę, żeby nie skończyła ona jak kilka podobnych (które chyba przeszły już do historii).
Pierwsze dwa pitche na Lookr.tv pochodzą z ostatniego Democampu i oczywiście muszę się czepić (próbowałem się powstrzymać, ale nie mogłem), choć tak naprawdę nie o czepianie tu chodzi, tylko o feedback i rady. czytaj dalej »
“Mimo kryzysu ilość danych cyfrowych rośnie szybciej niż przewidywano” – taki tytuł notki prasowej przyciągnął dziś moje oczy. Rozumiem krzykliwe tytuły a schemat nagłówków w rodzaju “mimo kryzysu [tu wstawiasz cokolwiek] wciąż rośnie” widuję niemalże codziennie na głównej Gazety, więc nie powinno mnie to specjalnie dziwić, ale jednak kliknąłem i pomyślałem:
A niby dlaczego, do diabła, z powodu kryzysu ludzkość miałaby spowolnić podukcję cyfrowych danych? Ich tworzenie jest przecież stosunkowo darmowe. Napisanie jakichś bzdur na Facebooku lub na blogu kosztuje znacznie mniej niż bilet do kina, więc ta stosunkowo niedroga rozrywka zwłaszcza w czasach kryzysu może nabierać atrakcyjności. Niestety staje się to pomału jednym z największych problemów dzisiejszego cyfrowego świata, o tym za chwilę. czytaj dalej »
Sporo osób pyta mnie, czy to prywatnie czy w komentarzach pod poprzednimi wpisami, co dalej z Webstop? Skąd ta przerwa, czy to przerwa czy zupełny koniec i dlaczego nie napiszę co i jak?
No więc raczej przerwa niż koniec. Skąd ta przerwa? Webstop nigdy nie był dla mnie obowiązkiem, czymś co robię na siłę albo w celu zbudowania w przyszłości wokół tego biznesu (choć oczywiście pojawiały się i takie myśli, ale szybko je przegoniłem). Pisałem bloga dlatego, że miałem ochotę podzielić się ze światem jakimś swoim komentarzem czy opinią. Gdy przyszedł moment wypalenia pisaniem i przestało mi ono dawać tyle radości co wcześniej, po prostu przestałem – bo uważam, że nie ma sensu robić tego na siłę. Ot i cała tajemnica.
Czy wrócę do pisania? Coraz częściej o tym myślę, więc pewnie tak i to nawet wkrótce (ale nie podejmuję się definiowania znaczenia słowa “wkrótce”).
Sprostowanie
Przy okazji chciałbym sprostować informacje o moim związku z Venture Incubator. Mimo iż od pół roku nie jestem już z tą firmą związany, to wciąż wiele osób mylnie mnie do VI przypisuje, pyta mnie co się dzieje w firmie lub przedstawia mnie jako członka VI. Chciałbym więc sprostować – owszem, dołączyłem do VI w zeszłym roku jako dyrektor inwestycyjny ale nasze drogi rozeszły się już po dwóch miesiącach z powodu rozbieżności wizji. Nie zmienia to jednak faktu, że życzę im powodzenia a młodym twórcom projektów jak najbardziej polecam kontakt z nimi.
Niestety na stronach VI jestem wciąż wymieniany jako członek zespołu, mimo moich wielokrotnych próśb o zaktualizowanie informacji i zapewnieniach, że wkrótce ono nastąpi. Nie mam pojęcia skąd wynika ta opieszałość, ale skoro VI nie kwapi się z aktualizacją oraz skoro wciąż tak wiele osób do dziś mnie z VI wiąże, stwierdziłem, że warto w końcu sprostować to u siebie na blogu.
Kilka chwil temu wystartowała Smava – kolejny polski serwis z pożyczkami społecznościowymi. Szum w branży towarzyszący premierze trzech pierwszych serwisów tego typu nieco już przycichł i nie czytam już o nich tak często jak wcześniej. Czy prawie rok po premierze Kokosa, Monetto i Finansowo kolejny gracz może jeszcze czymś zaskoczyć?
Smava to polski oddział funkcjonującego już od prawie dwóch lat, niemieckiego Smava.de, który jak dotąd udzielił pożyczek na kwotę kwotę przekraczającą 6 mln euro, więc ich doświadczenie na rynku pożyczek P2P jest spore – tym bardziej, że polski oddział tworzy Arek Hajduk, tworzący wcześniej serwisy z pożyczkami społecznościowymi w Danii (FairRates.dk) i Kanadzie (IOU Central). czytaj dalej »
Kilka godzin przed końcem minionego roku miała miejsce premiera nowej, polskiej wyszukiwarki lokalnej Pstro. Pstro jest jeszcze w fazie zamkniętej bety, ale mam dla Was 25 50 zaproszeń.
O tym, czym są wyszukiwarki lokalne i czego się od nich oczekuje pisałem kilka tygodni temu, gdy swoją polską premierę zapowiedziało Qype. W międzyczasie Qype uruchomiło już polski serwis, można więc rzec, że obie witryny startują niemal jednocześnie.
Jak zatem wygląda Pstro w zestawieniu z Qype? Całkiem nieźle, mimo pewnych niedociągnięć nawigacyjnych. Qype popełniło jeden z moich zdaniem największych grzechów, jakie uczynić może tego typu serwis i uruchomiło pustą witrynę bez jakichkolwiek danych. Zarówno gdy sprawdzałem dwa tygodnie temu, jak i dziś, Qype zna zaledwie dwie restauracje we Wrocławiu. Pstro znajduje ich 64 – i choć oczywiście są to puste “zaślepki” bez żadnych informacji, to na pewno znacznie łatwiej będzie serwisowi przekonać użytkowników do dopisania swoich opinii do znalezionych miejsc, niż do wprowadzania od zera informacji o lokalach. czytaj dalej »


