Onetu wyścig do innowacji
Grupa ITI, ruszyła do wyścigu w internecie. Połączonymi siłami TVN i Onet chcieliby zmienić oblicze polskiego internetu. Na pewno potencjał, jaki posiadają te dwie grupy nie jest w tej chwili w pełni wykorzystywany w webie i jest to jak najbardziej słuszna decyzja.
O tym, że plany te są poważne świadczyć mogą inwestycje. Nowe centrum przetwarzania danych Onetu ma kosztować kilkadziesiąt milionów złotych. Pracownicy DreamLab już nie mogą doczekać się świeżutkiego i nowoczesnego budynku, w którym będzie ich nowe biuro. Wszystko to może imponująco wyglądać, ale czy Onet przypadkiem nie zapomniał, że najważniejsi są ludzie?
Owszem, DreamLab rekrutuje – w każdym serwisie z ogłoszeniami z pracą można znaleźć wiele ich ogłoszeń. Problem w tym, że retoryka tych ogłoszeń (oraz bloga pracownika DreamLab) raczej nie będzie przemawiać do tych ludzi, którzy faktycznie mogliby pociągnąć cały ten zaprzęg i doprowadzić go do zwycięstwa w wyścigu. Nie przemówi do ludzi, w których wciąż jeszcze tkwi żądza innowacji, ale którzy mają już solidne doświadczenie.
W moim odczuciu dwie grupy będą najbardziej zainteresowane pracą dla DreamLab:
- Ludzie bardzo młodzi i bez większego doświadczenia – zaczynają właśnie karierę i będzie to ich przeciętnie druga praca. Szklane biurowce, serwerownie za dziesiątki milionów, nazwa “dream” w nazwie i hurraentuzjastyczny blog pracownika to rzeczy, które mogą im imponować.
- Ludzie z dużym doświadczeniem, których balon jednak dawno pękł i uciekło z niego powietrze. Szukający możliwości odcięcia kuponów od swojego dorobku – dobrej posady w dużej firmie, gdzie będą mogli sobie ekspertyzować i konsultować. W krzemowej dolinie żartobliwie mówi się, że ostatnimi ludźmi, których chciałoby się widzieć w startupach, to zawodowi konsultanci i ludzie z MBA. I choć Onet oczywiście startupem nie jest, to DreamLab chyba miał być takim wewnętrznym startupem, w którym rodzić się będą innowacje.
Najbardziej wartościowymi osobami dla innowacyjnej firmy będą ludzie mieszczący się dokładnie pośrodku. Tacy, którzy mają już spore doświadczenie, ale wciąż jeszcze są głodni wyzwań i innowacji – i wciąż jeszcze chcą zmienić świat. Gdy czytam stronę DreamLab, nie wyobrażam sobie, żeby do takich ludzi miała ona przemówić.
“Jesteśmy firmą dynamiczną, działającą w najnowocześniejszych segmentach rynku. W DreamLab, jak nigdzie indziej, informatyka jest wykorzystywana, by aktywnie rozwijać otaczający nas świat w kierunku społeczeństwa informacyjnego i tworzyć nowe sposoby komunikacji.
Wytwarzane przez DreamLab oprogramowanie służy budowie społeczeństwa informacyjnego, korzystającego z szerokiego i powszechnego dostępu do wiedzy oraz do informacji, która jest jednocześnie kreowana, dystrybuowana, odbierana i weryfikowana przez samych użytkowników. W wyniku intensywnych prac badawczo-rozwojowych, tworzymy środowiska sprzyjające rozwojowi zasobów cyfrowych. Odpowiadając na potrzeby rynków w kraju i za granicą, przygotowujemy dla naszych partnerów wysokiej jakości treści cyfrowe, serwisy online oraz realizujemy usługi lokalizacyjne.”
Czy czytając te dwa akapity, pasujące bardziej do prospektu giełdowego, czujesz adrenalinę? Czujesz, że w tej firmie chłopaki robią coś naprawdę świetnego, coś nowego, coś co jest sexy, coś co zmieni polski internet i nad czym praca będzie czystą przyjemnością? Czy nie możesz się oprzeć temu, żeby natychmiast rzucić wszystko co robisz i napisać list motywacyjny? Czy wieczorem nie będziesz mógł zasnąć wciąż o tym myśląc?
Napuszony, korporacyjny ton to skostniałość i tworzenie kiepskich produktów, jak ostatni tvn24.pl – który jest projektem o świetnym, ale zmarnowanym potencjale. Naprawdę niewiele więcej pracy wymagałoby zrobienie z niego świetnego serwisu. TVN24 dysponuje rewelacyjnym contentem, który został podany światu w bardzo nieprzemyślany sposób.
Życzę dobrze wszystkim, ale nie wszystkim mogę wróżyć powodzenie. Onetowi brakuje odpowiedniego podejścia. Ilość wydanych milionów nie przekłada się automatycznie na jakość efektu końcowego. Najistotniejsi są ludzie. Tych, którzy faktycznie mogliby spełnić cele stawiane przez DreamLab, obecna retoryka na pewno nie przyciągnie.
Przeczytaj także:
- Zumi czyli mapy od Onetu
- Układanie cegieł kontra marzenia o labie
- Polskie portale to tabloidy (oraz co ma do tego cyklon w Birmie)
- Filmy Plejady do osadzania na innych stronach. Co z pozostałymi polskimi serwisami video?
- Onet testuje nową stronę główną. Rezygnuje z własnej wyszukiwarki?


Są tak samo innowacyjni jak to czym jest onet – portalem. A w jaki sposób portal ma być innowacyjny? Portal to portal i tyle. Takie jest chyba myślenie włodarzy onetu. Jak więc z taką filozofią mają oni stworzyć innowacyjną spółkę? Szanse na to są niewielkie i DreamLab to potwierdza. Yahoo nie dość, że samo uruchamia własne nowe przedsięwzięcia, to jeszcze skupuje ciekawe niezależne starupy. A co kupił onet? Blog.pl :)
Zgadzam się z Twoją uwagą odnośnie retoryki “DreamLab” – jest co najmniej dziwna i bardziej pasuje do urzędników a nie do programistów.
Natomiast nie zgadzam się z Twoimi przemyśleniami na temat pracowników. W moim odczuciu, najbardziej wartościowy zespół to taki zespół który posiada przekrój ludzi – począwszy od starych wyjadaczy którzy odgryzają kupony, poprzez naukowców których pasjonują dyskusje o wyższości case nad if, a skończywszy na studentach którzy cieszą się każdą pętelką for. Tak samo jak w drużynie piłkarskiej, jej siłą jest różnorodność: bramkarz, obrońcy, pomocnicy i najbardziej efektowni napastnicy.