Zumi czyli mapy od Onetu
(13 kwi 2007, 14:56)
Kompletnie nie mam czasu, więc nie piszę, a liczba zalegających pozycji w RSS zaczyna już straszyć. Będzie więc szybko o tym, o czym wszyscy piszą od dwóch dni: Onet uruchomił Zumi, reklamowany jako lokalizator internetowy.
Po szczegóły odsyłam do Internet Standard, Webinside i samego Onetu, a ja ograniczę się do szybkiej i zdecydowanie powierzchownej krytyki:
- “Zumi za dodatkową opłatą będzie oferował także możliwość wyłączności branżowej – usługi konkurencji na mapie będą ukryte”. Panie i Panowie, nie tędy droga. Kto będzie używał produktu, w którym będą obecne np. tylko hotele sieci Accor lub Orbis? Chcecie zrobić produkt – myślcie o użytkownikach, a dopiero potem o kasie. Wiarygodność i przydatność to podstawowe kryteria decydujące o atrakcyjności takiego produktu z punktu widzenia użytkownika. Serwisy powinno projektować się tak, żeby przede wszystkim rozwiązać faktycznie istniejący problem użytkowników, a dopiero na drugim miejscu zarobić na tym pieniądze. Brzmi nie biznesowo? Skądże znowu. Jeśli nie będzie użytkowników, nikt nie zostawi pieniędzy na tej Waszej tablicy reklamowej, na jaką zapowiada się Zumi. W newsach dotyczących powstania serwisu mniej przeczytałem o oferowanej funkcjonalności, a więcej o różnego rodzaju reklamach i możliwościach wyciągnięcia z tego projektu kasy – tylko czy to interesuje przeciętnego użytkownika? Ktoś w PR nie pomyślał i zamiast informacji skierowanej do rynku docelowego produktu (potencjalnych użytkowników) wyprodukował raczej biznesową notkę przeznaczoną dla uczestników rynku giełdowego. Ale informacja o tym, ile to reklam mogą mi wyświetlić i że ukryją przede mną znaczną część informacji poza tymi sponsorowanymi, to nie jest coś co może przyciągnąć do serwisu mnie i innych użytkowników.
W jakim kierunku rozwinie się Zumi – faktycznie przydatnej usługi czy zwykłej tablicy reklamowej – okaże się w ciągu kolejnych miesięcy. - Jak na projekt “przygotowywany przez sztab ludzi przez rok czasu”, logo mają zdecydowanie niewyjściowe. Nie mówię tu o samej kreacji, ale o pliku GIF umieszczonym na witrynie – wygląda jakby już po wyeksportowaniu go z krzywych ktoś zmieniał mu rozmiar czymś w rodzaju windowsowego Painta. Ów pokaleczony efekt możecie podziwiać na górze tej notki bo wkleiłem oryginalny plik bez żadnej zmiany.
Przeczytaj także:
- Jeszcze o mapach Zumi – aktualność zdjęć
- Onetu wyścig do innowacji
- Niedługo polska wersja Qype – europejskiego lidera recenzji lokalnych
- Mapy jako typy wykresów w Google Charts API
- Milion na startup od Money.pl


Bartek, zgodzę się z Tobą co do zasady – kieruj produkt do użytkownika, twórz go dla użytkownika przede wszystkim – a kasa pojawi się sama. Jak od każdej zasady mamy do czynienia tu z małymi wyjątkami. Jednym z nich są wielkie koncerny z olbrzymim budżetem marketingowym – niestety ale blogerów takich jak Ty i reszta naszej blogosfery mogą mieć głęboko w … poważaniu, użytkownika może ciut mniej. Reklamują się w TVNie, mają rozgległe kontakty biznesowe – poradzą sobie, tak jak MySpace poradzi sobie bez użytkowników PhotoBucketa. Smutne ? Nie, na szczęście w sieci jest miejsce dla pasjonatów, którzy mimo dużo mniejszych możliwości finansowych tworzą projekty DLA użytkownika, bo liczą się z użytkownikiem, bo szanują każdego z osobna, bo wkładają w to zaangażowanie i mają także wyższe cele niż wyłącznie biznesowe. Oby było takich jak najwięcej.
Z tym, że “kasa pojawi się sama” to też przesada ale w drugą stronę. ;-)
Oczywiście, siła medialna grupy ITI jest miażdżąca i są oni w stanie wypromować każdy produkt, ale opieranie się na wykorzystywaniu przewagi marketingowej zamiast tworzeniu lepszego produktu, to nie jest skuteczna strategia w długim okresie czasu.
To strategia, która opiera się na nieświadomości użytkowników. Im bardziej świadomi będą użytkownicy tym chętniej będą wybierali rozwiązania lepsze zamiast tych, które przeprowadzają zmasowany atak marketingowy. A świadomość użytkowników nie tylko będzie rosnąć a nie maleć, ale już w tej chwili jest na wysokim poziomie. Wystarczy spojrzeć na statystyki popularności przeglądarek wśród polskich użytkowników. 31% używa Firefoxa a 7% Opery (wg ranking.pl). Udział tych przeglądarek w polskim rynku jest znacznie wyższy niż w rynku globalnym – już samo to świadczy o tym, że polscy użytkownicy są bardziej świadomi niż przeciętni internauci i bardziej skłonni wybierać te produkty, które im odpowiadają zamiast tych, które są im podstawiane przed nos.
Długoterminowa strategia koncentrowania się na sile przebicia i masie własnego rozpędu zamiast na faktycznie dobrych produktach i innowacjach, to najlepsza droga do utraty pozycji lidera na rynku.
Oczywiście zastosowałem skrót myślowy. W przypadku dobrych produków nadal pozostaje otwarta kwestia przyciągania userów, ale jest to zadanie tym łatwiejsze im bardziej pozytywny jest odbiór produktu ze strony usera (chociażby promocja na zasadzie rekomendacji user-2-user)
W przypadku ogromnego potencjału medialnego jak sądze ten aspekt traci trochę na ważności. Jesteśmy mocni, wielcy, więc możemy sobie pozwolić na ciut więcej niż grupka geeków pracujących w garażu po godzinach. Możemy zaproponować ukrycie konkurencji temu, kto więcej zapłaci nie dbając o interes naszych użytkowników. Przynajmniej do czasu pojawienia się drugiego poważnego (także w sensie możliwości marketingowych) gracza na tym rynku z produktem o tyle lepszym że większość użytkowników dostrzeże różnicę.
Naturalnie nawet najbardziej agresywny marketing nie pomoże produktówi bardzo zle wykonanemu/zaprojektowanemu czy niepotrzebnemu – ale do tej kategorii, mimo niechęci do polityki serwisu z pewnością Zumi nie da się zaliczyć.
Na marginesie, nie przeceniałbym znaczenia statystyk użycia przeglądarek – sam miałem okazję instalować Firefoxa na kilkunastu komputerach co nie znaczy ze tym samym podniosła się w jakiś sposób świadomośc tych użytkowników:) Co nie znaczy, że nie chciałbym abyś miał rację.