Londyński klimat dla startupów

Bartek Raciborski
(6 sie 2007, 12:33)

W zeszłym tygodniu spędziłem kilka dni w Londynie – żegnając się ze starą firmą i spotykając z innymi ludźmi z branży webowej. Wrażenia i spostrzeżenia bardzo pozytywne, a przede wszystkim jeden wniosek – jeśli robić startup webowy, to najlepiej w Londynie. To tam krąży mnóstwo kapitału żądnego pomysłów, to tam jest najwięcej osób, robiących podobne rzeczy, a do tego zazwyczaj otwartych i pomocnych.

Crowdstorm – mój dotychczasowy pracodawca – był właśnie w trakcie zmiany biura, więc kawałka przestrzeni do pracy użyczyli nam chłopaki z Trusted Places. Mają bardzo fajne biuro, w stylu loftu, w samym centrum Londynu. W jaki sposób startującą – i bardzo liczącą się z kosztami firmę – stać na tak fajne biuro napiszę w następnej notce na temat biur startupów.

Na poniedziałkowej imprezie poznałem trochę ciekawych osób z branży. Poza wspomnianymi założycielami Trusted Places (którzy parę miesięcy temu pozyskali finansowanie w wysokości miliona dolarów), poznałem między innymi jednego z założycieli Bebo – największego europejskiego gracza w lidze sieci społecznych, wycenianego na jeden do trzech miliardów dolarów – oraz kilka innych osób ale z firm, które raczej w Polsce nie są rozpoznawalne.

Porozmawiałem z nimi o moim nowym startupie (napiszę Wam o nim jeszcze w tym tygodniu), zebrałem trochę ciekawych opinii i pomysłów, nawiązałem kilka interesujących kontaktów. To tylko jeden wieczór, ale wystarczył żeby stwierdzić, że Londyn jest bardzo przyjaznym miejscem dla webowych startupów.

Spotkanie organizował Oli, człowiek zajmujący się networkingiem i łączeniem ludzi. Oli zna każdego w tej branży i dba o to, żeby odpowiednie osoby poznały się i ze sobą porozmawiały. Spotkanie miało charakter bardzo otwarty, więc w ciągu tych kilku godzin porozmawiałem praktycznie z każdym, ale kilka razy zdarzyło się, że ktoś nowy podszedł do mnie i spytał mnie o mój nowy startup. To robota Oli, który nawet nie wiem kiedy opowiedział wszystkim o mnie i o moim projekcie, często jeszcze zanim zdążyłem to zrobić ja.
W którymś momencie podszedł do mnie, wskazał na niepozornego gościa, który niedawno przyszedł – i spytał, czy już z nim rozmawiałem, po czym stwierdził, że koniecznie musimy porozmawiać bo ten gość wiele wie o sieciach społecznych. Zanim zdążyłem cokolwiek powiedzieć, przedstawił mnie wspomnianemu już współzałożycielowi Bebo i równie szybko zostawił nas samych, żebyśmy mogli spokojnie porozmawiać. To była chyba najciekawsza i najbardziej owocna z moich rozmów tego wieczoru.

Oli przez cały wieczór biegał między ludźmi i łączył ludzi z tymi, którzy mogliby im być przydatni lub którym oni mogliby być przydatni. Tak aktywnych networkingowców jak Oli brakuje u nas, a przynajmniej ja takich nie znam.

Londyn ma niesamowity klimat dla startupów i łatwiej tu o duże możliwości. W branży jest znacznie gęściej i dużo łatwiej tu o wiele różnych rzeczy – dzielone biura, co-founderów, pracowników chętnych zastąpić część wypłaty udziałami, osób z doświadczeniem chętnych porozmawiać i pomóc, czy wreszcze o finansowanie. Mam też wrażenie, że łatwo jest sprawić, żeby o nowym startupie wszyscy z branży wiedzieli i mówili – a to może być nieocenione w momencie premiery. A przynajmniej łatwo z moimi kontaktami – nie mam pojęcia, czy równie łatwo byłoby komuś przychodzącemu z przysłowiowej ulicy.

Chyba postaram się częściej tam bywać. Kusi mnie bardzo, żeby pojechać na FOWA, ale chyba się powstrzymam, bo to wydatek rzędu 5-7 tys. zł, a ja chyba powinienem zacząć oszczędzać po tym, jak rzuciłem pracę.

1 skomentuj
zasubskrybuj RSS bloga

Przeczytaj także:

Komentarze (1):

RSS komentarzy, Trackback
  • MyAvatars 0.2
    A.Lucis  

    Oli wydaje się być całkiem fajnym gościem… i podoba mi się określenie “Londyn ma niesamowity klimat dla startupów”. Muszę więcej z domu wychodzić

Skomentuj