Seedcamp – ostatni dzień
Sebastian Kwiecień pisał ostatnio o Seedcamp. Dzisiaj o północy (czasu londyńskiego) upływa termin zgłoszeń. Mnie zastanawia, czy/ile osób z Polski zdecydowało się aplikować. Przyznajcie się, jeśli aplikowaliście lub znacie kogoś, kto aplikował.
Ja mogę przyznać się jako pierwszy – Travels.to ma już prawie gotową aplikację i za parę godzin wysyłamy. Obawiam się co prawda, że jesteśmy na zbyt wczesnym etapie, gdyż w materiałach Seedcamp i w odpowiedziach ich zespołu na forum kilkakrotnie przewijały się wątki mówiące o gotowym prototypie, ale kto nie gra ten nie wygrywa.
Z drugiej strony, gdybym miał już gotowy prototyp lub demo produktu, nie oddałbym 10% firmy za €50k w warunkach londyńskich (po wygraniu Seedcamp należy się przeprowadzić tam przynajmniej na trzy miesiące). Prawie całe owe £33k pochłonęłyby koszty związane z obsługą prawną założonej tam firmy i zapewnienie czteroosobowemu zespołowi mieszkania i skromnego utrzymania przez trzy miesiące (około 30% pójdzie też na podatki i ubezpieczenia). Można więc śmiało stwierdzić, że cały kapitał od Seedcamp wystarczy na przeniesienie projektu do Londynu i utrzymanie go tam przez trzy-cztery miesiące. Dla projektu, który jeszcze nie ma prototypu, jest to atrakcyjne – pozwoli zespołowi rzucić stałą pracę i przez trzy intensywne miesiące stworzyć demo produktu, a dzięki nieocenionym kontaktom, jakie dostarczy Seedcamp spróbować znaleźć inwestora, który dostarczy funduszy na dalszy rozwój. Jeśli jednak zespół ma już prototyp i/lub pracuje nad projektem full-time, wówczas zapewnienie środków na trzymiesięczne funkcjonowanie w zamian za 10% firmy nie wydaje się być atrakcyjne.
Inaczej wszystko by wyglądało, gdyby można było nie ruszać się np. z Wrocławia. W tych realiach cenowych i bez konieczności zapewniania mieszkania zespołowi, €50k nabrałoby całkiem innego wymiaru. Ale wówczas straciłoby się największą wartość dostarczaną przez Seedcamp.
Bo druga strona medalu i tak naprawdę esencja Seedcamp, to wartości niematerialne, jakie dostarczają. Wystarczy popatrzeć kto za tym stoi, żeby wiedzieć jedno: jeśli projekt po ostrej selekcji znajdzie się w zwycięskiej piątce spośród przynajmniej kilkuset aplikacji i jeśli przez trzy kolejne miesiące zespól nie schrzani sprawy, zrobi znaczący postęp i demo produktu będzie naprawdę dobre, to o dalsze finansowanie, w dosyć poważnych kwotach, nie trzeba będzie specjalnie zabiegać – znajdzie się na pewno.
Na forum Seedcamp jest wątek w rodzaju “wpisujcie miasta”, a konkretnie “skąd jesteście”. Ze wschodniej części Europy widać Moskwę, Budapeszt, Zagrzeb i Bukareszt.
Ciekawi mnie też, ile wszystkich aplikacji otrzyma Seedcamp. We wspomnianym wątku wpisało się już 40 osób ale jak znam życie może dziesięć procent aplikujących chciało się rejestrować i pisać cokolwiek na forum.
Jeśli ktoś z Polski aplikował, zachęcam do ujawnienia się w komentarzach, a wszystkim aplikującym życzę powodzenia!
Przeczytaj także:
- Seedcamp: 260 aplikacji w tym przynajmniej 3 z Polski
- Co tak naprawdę wygrali zwycięzcy Seedcamp
- Polskie startupy w finale SeedCamp – gratulacje dla Soylent Systems i Adtaily (uaktualnienie)
- Wywiad z Tomaszem Kolinko z Szuku.pl – polskiego startupa w finale SeedCamp
- Znamy listę finalistów Seedcamp
Komentarze (5):
Dyskusja na innych blogach (trackbacks):
- Webstop: Przystanek Web » Blog Archive » 260 aplikacji w tym przynajmniej 3 z Polski
- Webstop: Przystanek Web » Blog Archive » Co tak naprawdę wygrali zwycięzcy Seedcamp


No to ja się przyznam. Wysłaliśmy zgłoszenie. Prototyp też udało się dokończyć. Wszystko na ostatnią chwilę, bo dowiedzieliśmy się o Seedcamp 5 dni przed terminem. Na szczęście byliśmy już nieomal przygotowani. Cóż, trudno ocenić szanse – nie znając nawet liczby zgłoszeń. Ale życzenia odwzajemniamy :-)
Na razie zapraszam na naszego bloga:
http://blog.planemoo.pl
Przydałaby się podobna inicjatywa w Polsce.
@Klos Dzięki za info i powodzenia! :) Jeszcze jeden polski projekt ujawnił się na forum Seedcampu.