Seedcamp: 260 aplikacji w tym przynajmniej 3 z Polski
(15 sie 2007, 10:40)
Seedcamp ujawnił wczoraj, że zarejestrował ponad 260 zgłoszeń z ponad 40 krajów (wcześniej pisałem, czym jest).
To przynajmniej pół tysiąca młodych, pełnych energii i żądnych krwi przedsiębiorców. O sukcesie inicjatywy będzie można powiedzieć, jeśli uda jej się wyłonić pięć naprawdę dobrych projektów oraz później, śledząc ich dalsze losy, ale już dziś po tej liczbie można stwierdzić, że Seedcamp jest na najlepszej drodze.
Wiem o przynajmniej trzech polskich projektach, które aplikowały:
- Travels.to – Bartek Raciborski (28, to ja), Olek Warde (28)
- Planemoo – Jan Klosowski (28), Marcin Kaszyński (28)
- Mapness – Tom Sieron, Mike (24), Wojtek (28)
Za wszystkie trzy projekty trzymam kciuki. Jeśli jest Was więcej, ujawnijcie się w komentarzach.
Przeczytaj także:
- Seedcamp – ostatni dzień
- Polskie startupy w finale SeedCamp – gratulacje dla Soylent Systems i Adtaily (uaktualnienie)
- Znamy listę finalistów Seedcamp
- Wywiad z Tomaszem Kolinko z Szuku.pl – polskiego startupa w finale SeedCamp
- Co tak naprawdę wygrali zwycięzcy Seedcamp
Komentarze (13):
Dyskusja na innych blogach (trackbacks):


Ale heca! Wszyscy Polacy z jednego rocznika :-D
@Bartek szczerze mówiąc to jako Tobie jedynemu (ew. Planemoo) daje jakiekolwiek szanse na przebicie się. :)
Nie zdziwiłbym się gdyby to nie były jedyne zgłoszenia z kraju. Konkurencja jest duża. Natomiast my się za bardzo nie przejmujemy bo o seedcamp’ie dowiedzieliśmy się 5 dni przed deadline’em, a projekt podąża i tak swoją drogą w swoim tempie. Jak nie teraz to za chwilę, choć impreza bardzo wartościowa na pewno. Szczerze, to o pieniądzach w ogólnie nie myśleliśmy, a jedynie o bezcennych kontaktach i fachowym wsparciu. Przydałby się nam taki konkurs lokalnie, co? Podejrzewam, że jeżeli chodzi o zasoby ludzkie i pomysły to mamy małe zagłębie :-D
My też zdecydowaliśmy o włączeniu sę w Seedcamp też na cztery-pięć dni przed, wcześniej o tym nie myśleliśmy. Zdecydowaliśmy się mimo iż nic materialnego jeszcze nie mamy, a wiem, że większość projektów ma już gotowy prototyp/demo, jesteśmy więc jakby z góry na przegranej pozycji – ale mimo tego postanowiliśmy spróbować, bo kto nie gra, ten nie wygrywa.
Jeśli uda nam się z tego wynieść trochę doświadczeń, to na pewno warto (jeśli np. zostaniemy zaproszeni na telefoniczne interview). Jeszcze bardziej warto pozostać w pamięci niektórych osób, na przykład tych wchodzących w skład panelu, które gdy za kilka miesięcy zobaczą naszą betę lub demo, zamiast słyszeć o nas pierwszy raz przypomną sobie: “o, pamiętamy ich, mieli bardzo sensowne executive summary ale odpuściliśmy ich bo nie mieli nawet prototypu, zobaczymy jak w praktyce wygląda to, o czym pisali wcześniej”.
Pieniądze – jak już pisałem w osobnym poście – wystarczą tak naprawdę na przeniesienie tego projektu do Londynu i utrzymanie się tam przez te 3-4 miesiące, na nic więcej.
Najistotniejsze są wartości niematerialne i to, jakie osoby/firmy stoją za tym projektem – jeśli tych 5 projektów wyselekcjonowanych z ponad 260 zrobi dobre postępy przez trzy miesiące, o dalsze, nieco konkretniejsze finansowanie prawdopodobnie nie będą musiały się martwić.
my tez wyslalismy zgloszenie tego: http://nbd.ekiert.org . Stwierdzilismy, ze jak jest cos takiego to why not, ale na za duzoi tez nie liczymy, bo nie mamy prototypu, ani nawet nazwy :)
travels’om wiernie kibicuję ;)
Witam,
Śledzę sobie tego całego Seedcampa i się zastanawiam… Jaki jest najlepszy sposób na to żeby ukraść komuś pomysł. Co więcej myśl ta dojrzewa coraz to bardziej w świetle ostatnich wydarzeń:
- Brak obiecanych wyników 20 drużyn, które rzekomo miałyby przejść dalej.
- Przed chwilą domena Seedcamp.com przestaje działać.
- Blog który traktował dość żartobliwie o seedcampie i projekcie asspinching(?) zostaje usunięty.
- Who.is z seedcampa zwraca bardzo ciekawe informacje.
Jak do tego dodać, że kryteria były kierowane do internetowych “Ziutków” z pomysłami oraz to, że nikt za bardzo nie jest w stanie sprecyzować jaka dokładnie firma za tym stoi, to zaczyna się robić jak w dobrym filmie szpiegowskim, bądź w kulisach RP :).
Lets hope its just paranoia.
Pozdrawiam
Edge
Nie popadajmy w paranoję. :)
Seedcamp firmowany jest przez kilka znanych nazwisk ze znanych firm. Ale nawet jeśli jest coś nie tak, to pamiętaj o kilku rzeczach:
* Nikt o zdrowych zmysłach nie ujawnia wszystkiego o swoim projekcie – z kimkolwiek byś nie rozmawiał, asy zostawiasz w rękawie przynajmniej do podpisania NDA (a czasem warto i dłużej, o ile nie musisz ich użyć do osiągnięcia jakiegoś celu).
* Sam ogólny pomysł nie jest nic wart. To pomysł+Wy jest jedyną mieszanką pozwalającą na sukces. To Wy wiecie o nim najwięcej, macie go dokładnie przemyślanego, to Wy macie gotowy plan nie tylko na pomysł ale i na szczegóły rozwiązań.
* Jeśli sam ogólny pomysł wystarcza do zrobienia produktu nie gorszego od tego, jaki Wy byście zrobili, to albo był to pomysł nadający się do opatentowania (i trzeba było to zrobić) albo i tak nie mielibyście szans – bo jeśli to jest na tyle proste, to przy pierwszym upublicznieniu zostalibyście skopiowani przez dziesiątki zespołów większych / szybszych / bogatszych / bardziej wpływowych.
Pamiętaj o jednym. Pomyśly dzielą się na takie, które da się opatentować i na takie, które same w sobie jako pomysły są nic nie warte. Jak to mawiał mój znajomy przedsiębiorca z Londynu: It’s not how many ideas you have, but rather how many you make happen!
Na pocieszenie – jeśli chciałbyś za darmo trochę pomysłów, to umówmy się na piwo. Średnio raz na tydzień mam pomysł o potencjale milionów dolarów (jak chyba każdy – na co drugim blogu czytam o samych pomysłach, ale jakby rzadziej o ich realizacjach ;-) ) – chętnie Ci o nich dogłębnie opowiem i pozwolę legalnie ukraść. ;-)
E no luzik, tak poprostu całkiem śmieszne są te zbiegi okoliczności towarzyszące finałowi seedcampa :)
Co do pomysłów to oczywiście masz pełną rację, jednak co do realizacji to bardzo wiele było tam zespołów które poza pomysłem nie miały jeszcze ani jednej linijki kodu :)
Mój post wyżej to miało być takie “What if”, co do reszty Twojej wypowiedzi to masz jak najbardziej racje – realizujmy to co nasze, choćby dla nas samych.
Pozdrawiam nie kryjąc podziwu, co do takiej dużej ilości pomysłów “na sieć” :)
Na świecie krąży 100x więcej pomysłów niż jest osób, będących w stanie je zrealizować, więc spokojnie. Jak to mawia Olek od nas z teamu Travels.to – sam pomysł jest niewiele wart, przeważnie około 3 piw. :D
Inwestorom po prostu nie chce się robić nic samemu i dlatego nie będą żadnych pomysłów kraść. Oni dają pieniądze – Ty robisz! Taka jest zasada. Po co organizować nową ekipę do jakiegoś pomysłu kiedy masz ekipę gotową (na – nie oszukujmy się, nieomal każde warunki) i zapaloną do działania? Przecież fundusz inwestycyjny i tak bierze zwykle ok 40-50% zysku (albo i więcej).
No, z wyjątkiem rzeczy, które należy patentować zanim powie się o nich własnej żonie ;-)
my tez bralismy udzial – http://www.legenhit.com – nie udalo nam sie przejsc nigdzie dalej poza zgloszenie :)