User Generated Equity – zainwestuj w muzykę lub klub futbolowy
Jednym ze znaków czasów web 2.0 jest user generated content, czyli treści tworzone przez użytkowników. Jednak w duchu tej ideii wyrosło – i z powodzeniem funkcjonuje – kilka przedsięwzięć, w których owym contentem generowanym przez użytkowników są żywe dolary lub funty. Napiszę Wam dzisiaj o serwisach, dzięki którym wraz z dziesiątkami tysięcy innych internautów z całego świata będziecie mogli zainwestować pieniądze.
User Generated Equity
Idea jest prosta. Jeśli pięćdziesiąt tysięcy fanów futbolu zrzuci się po £35, pieniędzy wystarczy żeby kupić klub piłkarski. Jeśli pięć tysięcy fanów muzyki zrzuci się po $10, pieniędzy wystarczy żeby nagrać profesjonalną płytę. Tego typu przedsięwzięcia oferują zwykłemu człowiekowi możliwość stania się inwestorem płyty obiecującego artysty lub sponsorem klubu piłkarskiego – i później albo realizować zyski z inwestycji albo brać udział w podejmowaniu strategicznych decyzji.
Zasponsoruj klub piłkarski
MyFootballClub oferuje możliwość zasponsorowania klubu piłkarskiego i późniejszego brania udziału w niektórych istotnych decyzjach dotyczących klubu (np. transfery). W tym projekcie celem nie jest osiągnięcie zysku – nie planuje się wypłacać dywidend, a wszelkie zyski inwestowane będą w rozwój klubu – ale o satysfakcję z bycia jednym z dziesiątek tysięcy drobnych, indywidualnych sponsorów oraz możliwość głosowania nad transferami klubu piłkarskiego, który w perspektywie kilku lat miałby szansę awansować z Football League One (trzecia liga brytyjska) do Premiership.
Za zgromadzone środki MyFootballClub planuje kupić wybraną przez członków drużynę oraz zainwestować w jej rozwój. Projekt wystartował w kwietniu tego roku, a do dzisiaj ma już ponad 53 tysiące członków, którzy wpłacili łącznie około półtora miliona funtów. Przy czym są to informacje sprzed półtora tygodnia, a w międzyczasie projekt zyskał bardzo mocne wsparcie medialne (artykuł na TechCrunch, w gazetach The Independent i The Sun, audycje w radiu BBC oraz telewizjach BBC i ABC) więc nie zdziwiłbym się, gdyby te wartości podwoiły się w perspektywie najbliższych tygodni. Po osiągnięciu 50 tys. członków, aż do momentu zakupienia klubu, projekt nie publikuje liczby członków oraz wartości budżetu, żeby chronić swoją pozycję negocjacyjną. Aktualnie negocjowane są warunki przejęcia z czterema brytyjskimi drużynami.
Zostań wydawcą muzycznym
Natomiast SellaBand to projekt, który pozwala zainwestować w obiecujących artystów i w przeciwieństwie do MyFootballClub nie musi być traktowany jako czyste hobby – obiecuje bowiem możliwość osiągnięcia zysków z tej inwestycji. W serwisie prezentują swoje nagrania niezależni artyści, przekonując oglądających do zainwestowania w ich talent. Celem jest uzbieranie 50 tysięcy dolarów, pozwalających na nagranie profesjonalnej płyty. Każdy może nabyć udziały w przyszłej płycie za jedyne 10 dolarów – oczywiście można nabyć dowolną ilość takich udziałów. Gdy tylko artysta zamknie budżet, SellaBand zorganizuje nagranie płyty w profesjonalnym studio i z udziałem profesjonalnego producenta. Późniejsze przychody ze sprzedaży dzielone będą po równo między SellaBand, artystę oraz udziałowców płyty. To ciekawy projekt, który pozwala niezależnym artystom sfinansować rozwój, a fanom muzyki z całego świata wesprzeć rozwój tych twórców, którzy szczególnie przypadli im do gustu. Od gustu i wyczucia muzycznego inwestorów zależy więc czy oraz ile na swojej inwestycji zarobią. Jak dotąd dzięki serwisowi nagrano już trzy płyty, cztery kolejne są w trakcie produkcji, a kilku następnych artystów jest bliskich skompletowania budżetu.
Julia Marcell na SellaBand
Bardzo miłym akcentem jest to, że jedną z artystek robiących największą furorę w serwisie jest Polka, Julia Marcell. Julia zarejestrowała się w serwisie w lipcu i w niecałe dwa miesiące zebrała ponad 26 tysięcy dolarów. Półmetek przyszedł szybko i jak sądzę druga połowa zamknie się równie szybko, bo tempo wzrostu budżetu jest imponujące. Wystarczy wspomnieć, że tylko trzech artystów jest w tej chwili bliżej osiągnięcia 50 tysięcy, ale dwoje z nich gromadzi środki od zeszłego roku, a jeden od marca tego roku – posuwają się więc do przodu znacznie wolniej.
Szybki wzrost świadczyć może nie tylko o talencie artystów, ale też o ich zdolnościach marketingowych – a to jest przecież równie istotne, jeśli chcemy w przyszłości zarobić na naszej inwestycji. Jeśli twórcy potrafią się skutecznie promować na etapie pozyskiwania finansowania, prawdopodobnie promowanie i sprzedaż płyty pójdzie im równie dobrze.
W działaniach promujących mogą rzecz jasna uczestniczyć również sponsorzy – co też niniejszym czynię :). Zakupiłem bowiem kilka udziałów i gorąco trzymam kciuki. Was też zachęcam do wsparcia Julii, zwłaszcza, że zainwestowane przez Was pieniądze mogą się zwrócić z zyskiem. Przejdźcie do profilu Julii na SellaBand, zarejestrujcie się w serwisie i wykupcie dowolną liczbę udziałów. Julia jest naprawdę utalentowana, posłuchajcie sami:
Trzech kolejnych utworów możecie posłuchać na profilu Julii w SellaBand.
Co dalej?
Oba opisane serwisy prezentują ciekawy model biznesowy. Nie jest to oczywiście nic nowego – łączenie się wielu małych inwestorów żeby dzięki efektowi skali wspólnie osiągnąć jakiś cel to model bardzo dobrze znany w gospodarce, ale dziś pierwszy raz jest przenoszony w duchu web 2.0 do sieci. Dziś możesz stać się sponsorem klubu piłkarskiego lub utalentowanego artysty w ciągu minuty i bez wychodzenia z domu – i to już nawet za dziesięć dolarów. Mieć nie tylko perspektywę zysków, ale i poczucie uczestniczenia w czymś fajnym. Ciekawy jestem dalszych losów zarówno MyFootballClub jak i artystów wydających płyty dzięki SellaBand – na pewno w przyszłości napiszę Wam o nich.
A w Polsce?
Czy sądzicie, że taki model mógłby się sprawdzić w Polsce? Czy znalazłoby się u nas wystarczająco wielu chętnych, żeby zabezpieczyć solidny budżet na jakieś przedsięwzięcie? Oba wspomniane projekty swoją siłę biorą z globalnego zasięgu. W muzykę polskiej artystki i w brytyjski klub piłkarski inwestują ludzie z kilkudziesięciu krajów na kilku kontynentach. – to właśnie efekt skali, czyli globalnego zasięgu, pozwala osiągnąć kolejny efekt skali, czyli solidny budżet złożony z udziałów, których wartość nie przekracza kosztu obiadu.
Czy dałoby się osiągnąć to bez globalnego zasięgu? Niekoniecznie z klubem piłkarskim, bo to zbyt duże pieniądze do zebrania tylko i wyłącznie w Polsce, ale może na przykład modny klub muzyczny? W takim przypadku potrzeba raptem miliona złotych, a skoro znamy przypadki reality show, którego uczestnicy prowadzili taki klub, to dlaczego nie miałby się powieść pomysł z finansowaniem?
Co sądzicie o opisanych przedsięwzięciach i o możliwości przeniesienia ich – w nieco mniejszej skali – na rynek polski?
No i na koniec – jeśli chcecie wesprzeć Julię w inny sposób, niż inwestowanie w udziały, wykopcie ten artykuł na wykop.pl i/lub napiszcie o nim u siebie na blogu. Dziękuję. :)
Uaktualnienie: Kuba przypomniał mi w komentarzach, że Marcin Jagodziński pisał ostatnio o serwisie megatotal.pl, w którym kupujący muzykę stają się również jej “udziałowcami”. Faktycznie, przecież link do SellaBand wygrzebałem właśnie w komentarzach do tego postu – odzywa się chyba moja skleroza, albo może po prostu nie powinienem pisać artykułów o czwartej nad ranem.
Przeczytaj także:
- Machniom.pl, czyli zamień krawat na akwarium
- Budowanie budżetu w internecie, czyli za 1€ dookoła Bałtyku
- TubePlayer – playlisty z Twoją ulubioną muzyką, czyli YouTube w stylu WinAmpa
- Recenzje startupów na Webstop
- Powstał serwis z danymi osobowymi wykradzionymi z nasza-klasa
Komentarze (13):
Dyskusja na innych blogach (trackbacks):
- Webstop: Przystanek Web » Blog Archive » Budowanie budżetu w internecie, czyli za 1€ dookoła Bałtyku
- Krzysztof Gibek » Blog Archive » Społeczne inwestowanie, czyli być jak Roman Abramowicz
- Webstop: Przystanek Web » Blog Archive » Podsumowanie TMT.Communities’08


reuptake ostatnio pisał o http://www.megatotal.pl/. imo ciekawe
Note to self: obiady we Wrocławiu są strasznie drogie :P
Pomysł fajny, ale nie wydaje mi się, żeby w Polsce miał aż takie powodzenie. Mimo dużej penetracji (tego pojęcia nauczyłem się z WebSTOP :)) rynku w Polsce dalej mało osób jest skłonnych do płacenia przez internet jeśli nie są to sprawdzone sklepy www. Przynajmniej tak wynika z moich obserwacji i sprzedaży Poradników gdzie, mimo ogromnego spektrum możliwych płatności online, przyszli klienci często do mnie piszą, czy mogę mi przelać pieniądze bezpośrednio na konto.
No i jeszcze przychodzi do tego efekt skali o którym wspominasz. Jeśli mielibyśmy uzbierać powiedzmy ten milion złotych za średnią dotacje nie przekraczającą ceny obiadu, to potrzeba by około 40tys. osób. Wątpie aby tyle się znalazło w Polsce chętnych na zapłacenie 25zł.
Ale może warto sprówbować.
Przypomina mi to trochę serwis Prosper.com, można o nim posłuchać na http://odeo.com/audio/2237784/view (w ogóle cała seria ‘Entrepreneurial Thought Leaders’ jest warta polecenia!)
Zgadzam się, że dziś jeszcze nie będzie zbyt dużego zainteresowania tego typy inwestycjami w Polsce. Jednak w przyszłości powinno to się bardzo rozwinąć. Jest to bowiem wspaniały sposób na mikroinwestycje. A może później ktoś będzie chciał dalej zarządzać tak powstałymi przedsięwzięciami.
Informatyka plus Internet dają tak wielkie możliwości śledzenia i kontroli nad zyskami, że sądze na pewno znajdzie się wielu chętnych, którzy choćby dla zabawy zainwestują 20 zł w coś czym będą mogli później się chwalić.
Większość ludzi nie stać na duże inwestycje. Mają jakieś hobby, jakąś pasję. Jeżeli to bedzie coś co ich wciągnie, to wyłożą kasę.
na zbieractwo funduszy na roznego rodzaju inicjatywy polecam fajny widget
http://www.chipin.com/
do zobaczenia na barcampie
Toś mnie zainspirował Bartku. Zgadzam się z Mirkiem, że w przyszłości (myśle że niedalekiej) może się to bardzo rozwinąć. Już mi przyszły do głowy 2 pomysły z własnego poletka – trudno mi sobie wyobrazic, żeby to nie działało.
O Julii czytałem w The Guardian i właśnie sobie słucham :-)
Ja również zgadzam się z Mirkiem. Szczególnie, że świadomość ludzi o inwestowaniu wzrasta – tak przynajmniej mi się wydaje ;). Drugi powód to małe koszty wejścia w inwestycje, które pozwalają na udział w tym wszystkim prawie każdej osobie. Powiedz mi tylko co gdy jakiś artysta zbierze np. 2 000$ i tak już zostanie lub chce zrezygnować?
@RyaN: W SellaBand artysta może w każdej chwili zrezygnować – wtedy kasa w niego zainwestowana wraca do inwestorów i albo mogą przesunąć ją na innych artystów, albo wypłacić z powrotem. Inwestor też w każdej chwili – dopóki artysta nie zaknie budżetu $50k – może przesunąć swoje pieniądze na innego artystę. Dzięki temu masz możliwość przesunięcia swojej inwestycji jeśli okaże się, że artysta daje klapę w marketingu albo miał słomiany zapał.
Dzięki za info. Bardzo dobre i elastyczne rozwiązanie.
Fortunet.eu – serwis pozwalający użytkownikom na zainwestowanie pieniędzy w wydanie książki. User Generated Equity w polskim wydaniu.