Co tak naprawdę wygrali zwycięzcy Seedcamp
O szóstce zwycięzców Seedcamp (tak, szóstce, organizatorzy zdecydowali się wybrać sześć, a nie pięć projektów) pisali już wszyscy nie tylko na świecie ale i w Polsce, więc zainteresowanych odsyłam do tych źródeł. Mi osobiście najbardziej podoba się Project Playfair, ale wiadomo o nim na tyle niewiele, że równie dobrze może on być rewolucyjną ideą jak najzwyklejszą klapą, której sensu nie będzie w stanie nikt pojąć. Na pewno warto mu się przyglądać.
Pieniądze na rozwój
Zwycięzcy Seedcamp wygrali po €50k i jest to najczęściej powtarzająca się informacja wszędzie, gdzie pisze się o Seedcamp – co moim zdaniem jest zwykłym nieporozumieniem. Ta kwota bowiem jest bardzo niska jak na Londyn, gdzie wszystkie projekty powinny się przeprowadzić przynajmniej na kolejne trzy miesiące. €50k to akurat tyle, żeby utrzymać kilkuosobowy projekt przez owe trzy-cztery miesiące w Londynie, zakładając że jego twórcy są spoza Londynu. Pieniądze są tu więc tak naprawdę pomijalne, najbardziej liczy się co innego.
Kontakty
Znacznie ważniejszą nagrodą dla finalistów są niesamowite kontakty, jakie mieli okazję nawiązać. Co ważne, zyskać tutaj mogło nie tylko sześciu zwycięzców ale wszystkich dwudziestu finalistów, którzy przez tydzień mieli okazję obcować z kilkudziesięcioma ekspertami, seryjnymi przedsiębiorcami i inwestorami.
Buzz medialny
O zwycięzcach Seedcamp pisali już wszyscy, w tym kilkakrotnie TechCrunch, Financial Times i wiele innych znaczących mediów. Dodatkowo dzięki wsparciu Seedcamp przez organizatorów największych konferencji branżowych w Europie, finaliści będą mieli okazję zaprezentować się na NextWeb w Amsterdamie, FOWA w Londynie, Web2.0 Expo w Berlinie i LeWeb3 w Paryżu. Mają też zagwarantowane stałe zainteresowanie mediów i branży ich dalszym rozwojem. Wiele firm dałoby za możliwość uzyskania takiego buzz medialnego kilkakrotnie więcej niż wspomniane na początku €50k.
Zyskują wszyscy
Seedcamp to tak naprawdę nie tylko konkurs z sześcioma czy dwudziestoma zwycięzcami. To godna naśladowania inicjatywa, która na pewno pobudziła przedsiębiorczość w wielu i pokazała, że w Europie też może się dziać coś ciekawego. Oprócz wprowadzenia sześciu projektow na perspektywiczną ścieżkę rozwoju i skontaktowania czternastu innych z wartościowymi osobami w branży, projekt na pewno pchnął wiele osób do tego, żeby zrobić coś nowego, żeby bardziej poważnie zająć się swoimi projektami czy wreszcie żeby wyjść z nimi z ukrycia. Stworzył też wspólny mianownik i choć odrobinę zintegrował tych wszystkich energicznych ludzi, którzy chcą zrobić coś wartościowego.
Takich jak my, wariatów chcących zmieniać świat nie ma wielu. Dla części zintegrowanie środowiska, pokazanie, że są inni, którzy myślą podobnie i wcielają swoje myśli w życie – jest potrzebne po to, żeby przekonać ich, że warto iść pod prąd. Warto realizować swoje pomysły mimo iż 99% ludzkości realizuje cudze. Zawsze warto!
Powodzenia!
Mimo iż nie wszystkie zwycięskie projekty mnie przekonują, wszystkim życzę powodzenia, a organizatorom Seedcamp powtórzenia programu za rok. Wszystkim, którzy aplikowali do Seedcamp, a także tych, którzy z różnych powodów wstrzymali się przed tym, życzę niewyczerpanych pokładów energii.
Przeczytaj także:
- Polskie startupy w finale SeedCamp – gratulacje dla Soylent Systems i Adtaily (uaktualnienie)
- Znamy listę finalistów Seedcamp
- Seedcamp – ostatni dzień
- Seedcamp: 260 aplikacji w tym przynajmniej 3 z Polski
- Jakich słów NIE używać mówiąc o swoim startupie?


Możesz rozszerzyć swoje zdanie: “Mi osobiście najbardziej podoba się Project Playfair, ale wiadomo o nim na tyle niewiele, że równie dobrze może on być rewolucyjną ideą jak najzwyklejszą klapą, której sensu nie będzie w stanie nikt pojąć”. Hasło “doing to numbers what hypertext did to links” jest zarówno pojemne jak i mętne. Nie czujesz, że dajesz się wkręcać?
Samo hasło jest pojemne i mętne – zgadza się. Ale czytałem też trochę szersze opisy tego i przyznam, że działa na moją wyobraźnię wizja “hiperliczbowego” arkusza kalkulacyjnego.
Streszczając na przykładzie: Jest gdzieś w sieci Twój arkusz, przedstawiający jakieś liczby, potem mój arkusz powołuje się na wartości z Twojego, używając ich do jakichś obliczeń, a na samym końcu jest trzeci arkusz, agregujący dane z wielu takich arkuszy jak moje i podsumowujący je. Całość nie tylko korzysta z danych pobieranych z zewnętrznych arkuszy, ale też pokazuje (tak jak hipertekst) linki, więc po kliknięciu w link z mojego arkusza przechodzi się do Twojego, żeby zobaczyć dane źródłowe.
Tak z grubsza należy rozumieć wspomniane hasło “doing with numbers what hypertext did to texst” – hipertekst pozwolił powiązać ze sobą osobne dokumenty tekstowe, tworząc połączenia między danymi i dostarczając dodatkowych informacji na żądanie, Project Playfair chce to wprowadzić w obszar arkuszy kalkulacyjnych.
To może być naprawdę bardzo fajne, przy czym tak jak pisałem – idea jest jak na razie opisana na tyle ogólnie, że końcowy efekt może być różny (bo przecież i dzisiejsze arkusze pozwalają na powoływanie się na komórki z zewnętrznych plików/arkuszy – choć w dosyć prymitywny sposób i w bardzo ograniczonym zakresie).
Zatem nie czuję, że daję się wkręcać – czuję, że widzę fajny zalążek pomysłu, który może przerodzić się w coś fajnego i choćby z tego powodu warto mu się przyjrzeć, gdy będzie już coś więcej widać. Od szczegółowych rozwiązań oraz późniejszej implementacji tego zależeć będzie jednak to, czy wyniknie z tego coś fajnego czy tylko trochę szumu o nic.
Zdecydowanie bardziej interesuje mnie projekt, z którego *może* wyniknąć coś fajnego i *nowego* (choć nie musi), niż projekty, które tak naprawdę nie oferują nic nowego, a cała ich “innowacja” opiera się na tym, że rezygnują z opłaty za pośrednictwo jeśli ocena usługi była zła (inny projekt z Seedcamp: buildersite.co.uk).
Na mnie spore wrażenie zrobiła jeszcze Zemanta. A co do reszty to widać chyba, że podstawowym kryterium była rentowność rozwiązań. Hm… chyba spodziewałem się czego innego po Seedcampie. Mógł to być wiatr w żagle przedsięwzięciom bardziej unikatowym. Nie mniej fajnie, że jest i poczekajmy na efekty.