Bardzo lubię informować przyjaciół – czyli blip wychodzi z ukrycia
Długo oczekiwany blip wyszedł dzisiaj oficjalnie z fazy beta. Od dzisiaj można bez zaproszenia zarejestrować się w serwisie i współtworzyć Bliposferę. Gratulacje dla Marcina i Zbyszka, autorów projektu.
O blipie pisałem wielokrotnie, podobnie jak większość polskich blogów związanych z internetem, daruję więc sobie wprowadzenie czym jest blip, bo Czytelnicy prawdopodobnie doskonale wiedzą. A jeśli nie, polecam sprawdzić osobiście.

Miałem okazję testować blipa przez ostatnie pół roku, niemalże od samych początków. Byłem świadkiem jego rozwoju i dojrzewania. To, co dzisiaj ujrzało światło dzienne niemalże w niczym – poza początkową koncepcją – nie przypomina pierwszej wersji jaką widziałem. To efekt niemalże roku pracy autorów. Dojrzały i przemyślany produkt, który jest świetnym przykładem na to, jakie efekty można osiągnąć budując serwis nie tylko dla użytkowników, ale z użytkownikami. W trakcie zamkniętych testów z początkowo dosyć wąską, ale w ostatnich miesiącach kilkusetosobową grupą użytkowników, autorzy przetestowali i zweryfikowali wiele pomysłów. Z niektórych rzeczy zrezygnowali, niektóre powstały w trakcie drogi dzięki pomysłom użytkowników. Taki sposób projektowania gwarantuje bardzo dobre efekty – uruchomić bardzo podstawową wersję dla niewielkiej grupy osób i wraz z nimi budować dalej produkt.

Blip to też świetny przykład na to, jak otwarte API może zaktywizować użytkowników. Dzisiaj, w dniu premiery, istnieje już kilkanaście ciekawych dodatków stworzonych przez użytkowników oraz sporo usług działających na platformie blipa, dostarczających prognozę pogody, program telewizyjny lub pozwalających ustawić przypomnienie do wysłania w nam przyszłości. To właśnie dzięki API blipować można nie tylko przez stronę www, komunikator gadu-gadu i jabber oraz SMS i MMS – to użytkownicy stworzyli takie dodatki, jak moblip przeznaczony na komórkę, Blipfox czyli zgrabny dodatek do Firefoxa czy widget na dashboard komputerów Macintosh.
Czym dzisiaj jest blip? Mikroblogiem czy komunikatorem? Zapewne czymś pośrodku. Można go nazwać pierwszym komunikatorem społecznościowym. Dwie rzeczy są pewne. Po pierwsze nie jest to zwykły klon Twittera – łączy go z nim tylko ogólna, mglista koncepcja, a dzieli wszystko inne. Po drugie blip wciąga i uzależnia. Sprawdźcie sami.
Przeczytaj także:
- blip tuż tuż
- Umuzykalniony Blip – wklejaj utwory z Deezer i SeeqPod
- Zawiane API czyli Emma na blipie
- Webstop na blipie
- Kalkulator na blipie – czyli przykład siły API


A mi się Blip (jako idea) właśnie nie podoba dlatego, że wciąga i uzależnia. Taki zjadacz czasu ;-) Ale poza tym jest po prostu fajny. Fajna nazwa, fajna otoczka wokół (te wszystkie dodatki), podoba mi się też wygląd.
Ostatnio sporo pojawia się tekstów traktujących o rozwijaniu/projektowaniu serwisu wraz z użytkownikami.