2007 – rok Google i Naszej-klasy
Koniec roku to czas podsumowań, którym oddają się niemalże wszyscy w branży oraz w blogosferze. Oto moje trzy grosze na temat najważniejszych wydarzeń minionych dwunastu miesięcy.
Wydarzenie roku w polskim internecie
Objawieniem roku jest bezsprzecznie nasza-klasa, która w nowy rok wchodzić będzie z ponad pięcioma milionami zarejestrowanych użytkowników zgromadzonymi w trzynaście i pół miesiąca od premiery witryny. To niepodważalny i spektakularny sukces i jedyna rzecz, która zauważalnie cokolwiek zmieniła dla tak dużej liczby internautów.
Jednym z najczęściej powtarzanych wśród startupów za oceanym haseł jest “make the difference, make the meaning” i nasza-klasa jest jedyną firmą, której w 2007 roku w polskiej sieci udało się faktycznie zrealizować te hasła.
Wydarzenie biznesowe w polskim internecie
W kategoriach biznesowych byliśmy świadkami przyćmiewającego wszystko inne i niespodziewanego wejścia do Polski firmy Naspers, która w ostatnim kwartale roku kupiła najpierw Gadu-Gadu za 400 milionow złotych a następnie Allegro, przejmując za 4,8 miliarda złotych firmę Tradus (QXL Ricardo), w której serwisy z grupy Allegro odpowiadają za 80% zysków (można więc wycenić wartość Allegro według tej transakcji na 3,85 miliarda złotych).
To (na ile mi wiadomo) pierwsze całkowite przejęcia dokonane przez Naspersa. Choć wcześniej już inwestował w największe firmy internetowe na rynkach wschodnich (większe od GG czy Allegro), to jako inwestor mniejszościowy. Naspers jest m.in. współwłaścicielem chińskiego QQ.com – największego komunikatora w Chinach z ponad 100 milionami użytkowników, prowadzącego również portal będący drugią najpopularniejszą witryną w Chinach, z miejscem 22 w światowym rankingu (wg Alexa.com) – oraz rosyjskiego Mail.ru – najpopularniejszej witryny w Rosji, z miejscem 24 w światowym rankingu. Dla porównania Allegro, w światowym rankingu zajmuje miejsce 54.
Giełda
W mijającym roku miały miejsce dwa debiuty firm internetowych na głównym parkiecie GPW. W marcu na giełdę weszło Gadu-Gadu, wyceniane dzisiaj na 400 mln zł, a w listopadzie w ich ślady poszedł internetowy sklep z oponami samochodowymi, Oponeo.pl, wyceniane według aktualnego kursu akcji na 107 mln zł. To moim zdaniem ważne wydarzenia, pokazujące, że rynek internetowy jest doceniany przez polskich inwestorów giełdowych. Internet nie jest już tylko miejscem do zabawy, ale też miejscem, gdzie można zarobić realne, grube pieniądze.
Istotnym i obiecującym dla wielu startupów jest powstanie rynku NewConnect na warszawskiej giełdzie. Ta swoista poczekalnia pozwoli wielu firmom na dużo tańsze pozyskanie giełdowego kapitału i będzie krokiem pośrednim przed debiutem na “prawdziwej” giełdzie. Myślę, że w przyszłym roku będziemy świadkami wielu debiutów firm internetowych na NewConnect.
Wejście “gigantów” do Polski?
W wielu podsumowaniach, które czytam, pojawia się wysoko informacja o wejściu gigantów internetowych do Polski w kontekście uruchomienia polskich serwisow przez AOL czy Bebo, jednak moim zdaniem są to wydarzenia zupełnie nie mające znaczenia. Produkty, jakie oferują te firmy, nie mają większych szans na zdobycie popularności, a nazywanie ich gigantami to semantyczne nadużycie lub zwykłe nieporozumienie. Obie te firmy to co najwyżej wyblakła internetowa druga liga – proponuję obejrzeć choćby te dwa wykresy. Nie poraża nie tylko pozycja ale i dynamika wzrostu, zwłaszcza jeśli porówna się takie Bebo do konkurencji. Natomiast o AOL wiele mówi jeszcze jeden wykres, pokazujący jak umiejętnie spożytkowano wielką popularność kupionego onegdaj Netscape (które było nie tylko przeglądarką, ale od długiego już czasu witryną z newsami w stylu digga).
A prawdziwi giganci? Jedynie Google zainteresował się polskim rynkiem, uruchamiając polskojęzyczne wsparcie dla klientów swoich usług reklamowych oraz zapowiadając otwarcie sporego oddziału w Polsce. Reszta na razie nie interesuje się naszym rynkiem albo przygląda mu się z daleka. Pozostali prawdziwi giganci wchodzą na inne rynki. Czy to źle? Nie powiedziałbym. To bardzo dobrze w szczególności dla rodzimych startupów. Tak czy siak wydarzenia związane z wchodzeniem do nas światowych gigantów zostawmy na podsumowanie roku 2008 lub 2009.
Nowe trendy
Mówiąc o roku 2007 nie można pominąć też pewnych trendów, związanych nie tyle z pojedynczymi wydarzeniami, ale tworzonych przez wiele różnych, mniejszych wydarzeń.
Przede wszystkim wysyp startupów i spotkań branżowych w Polsce. Mieliśmy w tym roku wreszcie dużo premier nowych, ciekawych i przyzwoicie zrobionych serwisów – chyba znacznie więcej niż kiedykolwiek wcześniej. Jesteśmy też świadkiem pojawiania się coraz to nowych cykli spotkań integrujących środowisko webowe, zagęszczających kontakty i podsycających motywację osób tworzących startupy i pracujących w branży. To bardzo cieszy i liczę na to, że w przyszłym roku powstanie jeszcze więcej startupów a mniej lub bardziej regularne spotkania odbywać się będą w coraz większej liczbie miast.
Zauważalnym trendem jest też tabloidyzacja – powstanie i duży sukces wielu witryn o tematyce plotkarskiej. To nie wymaga większego komentarza, kierunki zmian na tym wykresie mówią wszystko.
Rok Google
Wychodząc nieco spoza polskiego podwórka, miniony rok można chyba nazwać rokiem Google, które gna do przodu jak rozpędzona lokomotywa. Mówcie co chcecie o wzroście popularności Facebooka – wciąż jest on czterokrotnie mniejszy od Google.com (nie wliczając popularności wszelkich domen narodowych np. Google.pl) i trzykrotnie mniejszy od kupionego przez Google YouTube.com, które zresztą rośnie równie szybko co Facebook.
O Google słyszeliście też w ciągu ostatnich 12 miesięcy w bardzo wielu różnych kontekstach i macie styczność z różnymi ich produktami w wielu różnych dziedzinach Waszej aktywności internetowej, częściej nawet niż myślicie. Starają się być obecni w maksymalnie dużej liczbie dziedzin – od sieci społecznych (OpenSocial), przez samochody (systemy nawigacji) po telefony komórkowe (Android). Niedługo Google będzie nawet w Waszej lodówce.
Jednak najistotniejsze z punktu widzenia Google, którego niemalże wszystkie przychody pochodzą ze sprzedaży reklam, jest umacnianie pozycji właśnie na rynku reklamy. Tu trzeba wspomnieć kilka wydarzeń. Spektakularne przejęcie DoubleClick za 3,1 miliarda dolarów. Wprowadzenie reklam kontekstowych do filmów YouTube. Przejęcie Feedburnera, które pozwoli któregoś dnia Google wprowadzić reklamy do kolejnego medium – kanałów RSS – i od razu stać się również tutaj liderem.
To wszystko ma swoje odzwierciedlenie w cenie akcji Google, która od początku roku wzrosła z $460 do $702 czyli o 52%. To rewelacyjny wynik, zwłaszcza biorąc pod uwagę, że główny indeks giełdy NASDAQ wzrósł w tym czasie raptem o 10%, a akcje konkurencji w postaci Yahoo spadły o 8%. Wartość Google jest w tej chwili wyceniana przez nowojorską giełdę na 220 miliardów dolarów i raptem dwa miesiące temu firma wskoczyła na piąte miejsce w rankingu największych firm w USA, ustępując tylko takim firmom jak Exxon Mobil, Microsoft, General Electric i AT&T, a przeskakując w rankingu takie firmy jak IBM, Cisco, Intel czy HP.
To zdecydowanie był rok należący do Google.
Co przyniesie 2008?
Zabawa w przewidywanie przyszłości w tej branży mija się nieco z celem – tu największe wydarzenia są równie niespodziewane co spektakularne. Zostawię więc tę zabawę tym wszystkim dziennikarzom, przedsiębiorcom i blogerom, którzy pragną udawać, że są w stanie cokolwiek przewidzieć – ja niestety nie jestem. Życzę Wam natomiast, żeby nadchodzący rok był pełen Waszych sukcesów, zarówno tych dużych jak i malutkich, osobistych i zawodowych.
Przeczytaj także:
- Największe przejęcie na rynku internetowym w tym roku, zamieszane również polskie firmy
- Facebook zatrudnia współtwórcę finansowego sukcesu Google
- Użytkownicy iStockphoto zarobili w zeszłym roku $20M
- Google Friend Connect – serwis społecznościowy na wynos
- Bądź zawsze o krok przed innymi – Google właśnie wykonało krok do przodu


O Google faktycznie było głośno cały rok. A N-K to nawet teraz jak to piszę to w Trójce mówią o naszej-klasie. Niesamowite?
N-K polskim Facebookiem w 2008? Ciekawe czy pojda w stone “systemu operacyjnego”, czy stworza platforme dla aplikacji, z taka baza urzytkownikow to mialby duzy wplyw na polski rynek. Ich komunikator moglby nawet zastapic Gadu-Gadu :-)
Oceniam, ze maja 6 miesiecy, zeby podjac wyzwanie, potem zainteresowanie spadnie.