Powstał serwis z danymi osobowymi wykradzionymi z nasza-klasa
O problemie związanym z danymi osobowymi, jakie już ponad siedem milionów Polaków powierzyło serwisowi nasza-klasa, piszą ostatnio wszyscy – od małych blogów po wielkie portale i ogólnopolskie dzienniki. Dziś kontrolę w serwisie zapowiedziało GIODO. Nie będę Was zanudzał pisaniną o tym, jak niebezpieczne jest korzystanie z serwisu (złodzieje okradną Wasze domy a pedofile będą molestować Wasze dzieci), bo wiem, że czytelnicy Webstop są nieco bardziej świadomymi użytkownikami internetu niż przeciętni czytelnicy różnych internetowych tabloidów z sensacyjnymi artykułami. Przejdę od razu do sedna.
Trafiłem dzisiaj na serwis Numery GG, który dostarcza tylko jedną, konkretną funkcjonalność – łączy nazwiska z numerami GG i pozwala na ich wyszukiwanie. Wpisujesz numer GG i znajdujesz jego właściciela. Wpisujesz imię i nazwisko i znajdujesz numery osób tak się nazywających. Prawie jak książka telefoniczna. Kompletność ich bazy danych na dzień dzisiejszy pozostawia wiele do życzenia i nie czyni tego serwisu zbyt przydatnym, ale na uwagę zasługuje fakt, iż twórcy strony bez kompleksów i wprost piszą: “Wszystkie informację z tego serwisu pochodzą z portalu społecznościowego nasza-klasa.pl”.
Takiego wykorzystania danych z naszej klasy spodziewano się od dawna. Gdzieniegdzie można było przeczytać, że nasza-klasa boryka się z problemem botów korzystających z witryny i zbierających dane (swoją drogą boty musiały jeszcze mocniej borykać się problemem awaryjności serwisu). Mimo wszystko jestem zaskoczony pojawieniem się takiego serwisu. Nie sądziłem, że ktoś odważy się te dane w taki sposób opublikować. Bo czy tak jawne łamanie prawa należy nazwać skrajną bezczelnością czy takowąż głupotą?
Nie jestem prawnikiem, ale moim zdaniem łamanie prawa w przypadku tego serwisu jest bezdyskusyjne. Zainteresowanych odsyłam do ustawy o ochronie danych osobowych a tych, którym nie chce się przez nią przekopywać do zastanowienia się dlaczego żaden operator telefoniczny nie udostępnia w sieci książek telefonicznych osób prywatnych (sytuacja w miarę analogiczna) a NASK nie udostępnia informacji o właścicielach domen będących osobami fizycznymi.
Serwis nie tylko gromadzi i publikuje dane osobowe bez zgody osób, których one dotyczą, ale również nie pozwala na usunięcie danych osobom, które nie życzą sobie ich publikacji (nie ma nawet możliwości kontaktu z autorami). O takich drobiazgach jak brak informacji o firmie lub osobie gromadzącej nasze dane czy o zebraniu ich z naruszeniem regulaminu serwisu nasza-klasa nawet nie wspominam.
Po krótkich poszukiwaniach ustaliłem, że za serwisem stoi Marcin Pilśniak – właściciel serwisu społecznościowego zicherka.pl oraz organizator katowickich spotkań branży webowej, Spodek IT. Wysłałem do Marcina kilka pytań i jeśli otrzymam odpowiedź, umieszczę je jako uaktualnienie do tego postu.
Co sądzicie o prawnej i etycznej stronie tego przedsięwzięcia?
Uaktualnienie
Rozmawiałem dziś przez telefon z Marcinem oraz z infolinią GIODO.
Marcin twierdzi, że serwis jest jak najbardziej zgodny z prawem. Według niego publikowane dane nie sa danymi osobowymi, gdyż nie pozwalają na jednoznaczną identyfikację danej osoby (jest wielu Janów Kowalskich). Zgłaszało się do niego już wiele osób z prośbą o usunięcie danych lub z zastrzeżeniami (m.in. twórcy naszej-klasy lub duże firmy żądające usunięcia danych ich pracowników, Marcin za każdym razem usuwał z bazy dane, jeśli go o to poproszono) i w związku z tym chcąc wyjaśnić kwestie prawne Marcin tymczasowo wyłączył serwis i wysłał zapytanie o wykładnię i opinię do GIODO. Gdy po dwóch tygodniach nie doczekał się odpowiedzi, przywrócił funkcjonowanie serwisu.
Na stronie nie ma jednak możliwości kontaktu z autorem i mimo iż nie jest trudnym odnalezienie go używając ogólnie dostępnych w internecie narzędzi, to większość użytkowników internetu nie będzie potrafiła tego zrobić.
Na infolinii GIODO bardzo kompetentna pani wyjaśniła mi niuanse związane z ochroną danych osobowych. Potwierdziła, że w przypadku popularnych kombinacji imienia i nazwiska, dane te razem z numerem GG prawdopodobnie nie są wystarczające do łatwego zidentyfikowania konkretnej osoby, a więc nie są danymi osobowymi. Problem zaczyna się w przypadku mniej popularnych imion i nazwisk – jeśli są one unikalne, wtedy na pewno są danymi osobowymi.
Tak naprawdę wystarczy, że będą unikalne w skali miejscowości, jeśli w profilu GG dla numeru towarzyszącego temu nazwisku będzie wpisana miejscowość (więc dotyczy to też popularnych nazwisk typu Jan Kowalski jeśli dotyczyć będą na tyle małej miejscowości/wsi, że nie ma w niej więcej niż jednej osoby o takim imieniu i nazwisku).
Nawet jeśli część z danych w serwisie nie kwalifikuje się jako dane osobowe (wspomniany, przysłowiowy Jan Kowalski z Warszawy), nie wyłącza to serwisu spod ustawy o ochronie danych osobowych. Wystarczy, że choćby niewielka część danych kwalifikuje się jako dane osobowe, żeby serwis i jego właściciel musiał przestrzegać postanowień ustawy.
Swój artykuł napisałem po tym, jak link do serwisu napisygg.pl podał mi oburzony znajomy, który znalazł swoje dane w tym serwisie. Jest właścicielem na tyle unikalnego nazwiska, że w połączeniu z niezbyt popularnym imieniem jest pewien, że nie ma nikogo innego nazywającego się tak samo w skali kraju. Nawet jeśli jest w błędzie, to na pewno jego imię i nazwisko jest unikalne w skali niedużej, dwudziestotysięcznej miejscowości, w której mieszka i którą ma wpisaną w katalogu publicznym GG (ma też wpisaną datę urodzenia, co jeszcze bardziej zawęża możliwość ewentualnej pomyłki). W jego przypadku dane z serwisu napisygg pozwalają na łatwą identyfikację i w związku z tym moim zdaniem są danymi osobowymi.
Jeśli więc serwis gromadzi, przetwarza i publikuje dane osobowe, prawdopodobnie jest na bakier z prawem – choć na pewno nie można zapominać o tym, że jego autor próbował wyjaśnić kontrowersję z tym związaną kontaktując się z GIODO (nie uzyskał odpowiedzi).
Jakie obowiązki nakłada ustawa na gromadzących i przetwarzających dane osobowe? Między innymi:
- Przesłanka: musi istnieć zgodna z ustawą przesłanka, upoważniająca do gromadzenia danych. Mogą nią być przepisy prawa (np. pracodawca ma prawo gromadzić i przetwarzać dane pracowników), tzw. prawnie usprawiedliwione cele (np. dochodzenie roszczeń) lub zgoda osoby, której dane dotyczą. Jeśli nie mają zastosowania żadne czynniki, które “z urzędu” upoważniają do gromadzenia danych, wymagana jest zgoda.
- Informacja: podmiot gromadzący dane ma obowiązek udostępnienia informacji o sobie. Sprowadza się to do publikowania nazwy firmy (lub imienia i nazwiska w przypadku gdy jest to osoba fizyczna) i adresu oraz udostępnienia danych kontaktowych pozwalających osobom, których dane są gromadzone na kontakt i odwołanie zgody na przetwarzanie ich danych.
Przeczytaj także:
- Numerygg – uzupełnienie
- Cała prawda o NK i kapitale ze wschodu – czyli kto kupił serwis Nasza-Klasa (uaktualnienie: komentarz NK)
- Bracia Samwer inwestują w Fotka.pl i będą ją łączyć z Naszą-klasą
- Gronowicze najmłodsi, użytkownicy Goldenline zarabiają najlepiej – profil użytkowników popularnych serwisów
- Trzy miliony użytkowników naszej-klasy, uaktualnienie: garść statystyk
Komentarze (38):
Dyskusja na innych blogach (trackbacks):


Publiczna dostępność informacji tak naprawdę ma się nijak do tego, czy można ją przechowywać, przetwarzać i/lub rozpowszechniać czy nie. To, że w internecie krąży dużo danych i jest indeksowanych przez Google albo to, że na pobliskim targu można usłyszeć lub dowiedzieć się równie wielu ciekawych informacji nie sprawia, że ktokolwiek ma prawo te dane gromadzić i katalogować.
W ten sposób można “usprawiedliwić” każde łamanie ustawy o ochronie danych. “Co Pan, pańskiego adresu dowiedziałem się od sprzedawcy na targu a numer telefonu od sąsiada – skoro tak łatwo dotrzeć do tych danych to nie przesadzajmy, że nie mogę sobie ich teraz publikować w internecie”.
Łatwość dostępu do danych nie upoważnia do ich gromadzenia, przetwarzania i dalszego publikowania tak samo jak zostawienie otwartych drzwi samochodu nie upoważnia każdego do tego, żeby do niego wsiąść i odjechać.
a ja nie byłbym tak jednoznaczny. że jest niezgodny z obowiązującym prawem: bez dwóch zdań. ale z drugiej strony umieszczając swoje imię i nazwisko obok swojego numeru (telefonu, gadu, buta) w publicznym internecie, udostępniamy go wszystkim, gadającym po HTTP. podobnie jak np. wysyłając podpisany prawdziwym mailem mail na Usenet, udostępniamy go wszystkim, korzystającym z Usenetu. mleko się rozlewa. można je spijać bardziej lub mniej etycznie, ale rozlewa się. jak nie w numerygg to znajdziesz to w google’ach.
Czemu “wykradzionymi” skoro one są publiczne? Mam podobne zdanie jak Marcin. A czemu nie napiszesz, że na NK można zastrzec numer GG (ukryć) a i tak poprzez import list można znaleźć każdego bez względu na to ustawienie?
btw: jakby ktoś do mnie chciał pisać, to numer z tego serwisu jest numerem do innego MJ. jest nas tam 19 :)
@nrm: wykradzionymi, bo zebranymi w sposób sprzeczny z regulaminem n-k. Ktoś założył konto, zaakceptował regulamin, a następnie złamał go gromadząc te dane automatem.
Lubię obrazowe porównania :) to tak jakby zawłaszczyć książkę z biblioteki – niby przyjście i wzięcie jej z półki jest legalne, ale zabranie jej w celu nie oddawania nigdy można analogicznie nazwać “wykradzeniem”.
Nic nie usprawiedliwiam, zwracam uwagę na tytuł rodem z faktu czy superekspresu ;) Zobacz ile już “wykradły” boty googla: site:nasza-klasa.pl dowolne nazwisko.
@bartekr: no, ale tu jednak działamy w obrębie tego samego pola eksploatacji. nie mówię, że wszystko jest z tą stroną OK, ale też trudno mówić o “kradzieży”, pasowałoby tu jakieś inne, nieistniejące jeszcze określenie.
@nrm: Mówisz, że za bardzo tabloidyzuję Webstop? ;)
@Bartek: nie da się ukryć, że ten tekst na tle pozostałych to szukanie taniej sensacji, prędzej bym go widział (pewnie jutro rano ;)) na jedynce gazety :D Na googlu w większości znajdziesz to samo ale google juz jest ok?
Dlaczego nikt nie odwróci pytania i nie zastanowi się dlaczego w NK można znaleźć wszystko i wszystkich?
Dlaczego to od NK się nie wymaga poziomów dostępu do danych?
poziomów jak poziomów: jasnej informacji, które dane będą publicznie dostępne.
Dialog udostępnia:
http://www.dialog.pl/ksiazkatelefoniczna_prywatni_formularz.php
@batonik: dzięki za info, poprawiłem. Co nie zmienia faktu, że Dialog posiada i przetwarza te dane legalnie i za zgodą osób, których one dotyczą – więc moje porównanie było nieco nietrafione.
Cała ta panika z danymi osobowymi trochę mnie śmieszy.. a tak właściwie co to są dane osobowe?
Art. 6. 1. W rozumieniu ustawy za dane osobowe uważa się wszelkie informacje dotyczące zidentyfikowanej lub możliwej do zidentyfikowania osoby fizycznej.
2. Osobą możliwą do zidentyfikowania jest osoba, której tożsamość można określić bezpośrednio lub pośrednio, w szczególności przez powołanie się na numer identyfikacyjny albo jeden lub kilka specyficznych czynników określających jej cechy fizyczne, fizjologiczne, umysłowe, ekonomiczne, kulturowe lub społeczne.
…
Wszelkie informacje czyli nazwisko też? Może jak policjant się spyta o nazwisko to należy się zasłonić ustawą ;) Ale nazwisko w internecie nie identyfikuje osoby.. takich Nowaków jest ileś tysięcy. Gorzej jak ktoś ma unikalne nazwisko.. Czy nazwisko + numer gg identyfikuje? Jan Nowak + 1000 numerów gg… raczej nie.
Nazwisko + zdjęcie ?
W dobie wszechobecnej sieci i braku anonimowości sądzę, że ustawowe tworzenie ograniczeń nie ma sensu.
Może tak byłoby lepiej? Np. skarbówka byłaby w stanie zidentyfikować gangsterów …
to chyba jednak problem n-k ze pozwala używać robotów wyciągających z niej dane. sam zapis w regulaminie to trochę mało. nasza-klasa ma problem z prywatnością i jej ochroną podobnie jak jej użytkownicy z umiejętnym rozporządzaniem swoim wizerunkiem.
ciesze się, że mamy teraz taką debatę (na razie raczej na poziomie awantury niż dyskusji ale od czegoś trzeba zacząć) bo problem prywatności i jej braku w sieci wyraźnie istnieje i nie widzę jasnej odpowiedzi co z tym problemem robić
Nie mieszałbym tutaj google (to narzędzie).
Faktem jest, że N-K to duża i uporządkowana baza danych, i jak widać nie jest kłopotem napisanie prostej aplikacji, która wyciąga i sortuje dane zawarte w bazie N-K. Po prostu życie pokazało po raz kolejny, że nawet jak się nie ma zamiaru czegość robić to nie znaczy, że inni nie będą robili czegoś za nas. N-K pewnie za jakiś czas wprowadzi mechanizmy, które uniemożliwią wszelkim robotom wyciąganie danych. To, że ktoś podał dane publicznie w jednej bazie nie znaczy, że można skanować daną bazę i wyciągać z niej dane do swoich baz. Czy numery GG wyciągnięte z N-K to numery ujawnione, czy też udało się wyciągnać numery ukryte? Bo jeśli tak to już duża wpadka adminów N-K. Może o N-K tak dużo szumu jest, że jej baza to zbiór autentyczny (prawdziwy) z małym marginesem danych śmieciowych i do tego zebrany w bardzo małej przestrzeni. I to zapewne będzie kusiło wielu, żeby te dane zdobyć. Dane, które na dodatek są świeże i zgromadzone w bardzo krótkim czasie. Niewątpliwie przykład N-K pokazuje, że robiąc cokolwiek w necie gdzieś tam zawsze musimy założyć, że dane, które nawet są podawane dobrowolnie i bez przymusu mogą nas przytłoczyć. Trzeba przewidzieć działanie, które będzie swoistą polisą ubezpieczeniową. Przykład N-K pokazuje też, że użytkownicy za nic mają BHP poruszania się po necie a sieciowy ekshibicjonizm może doprowadzić do uciułania skarbu, który może czasem ciążyć :) I daleki jestem od posądzania ludzi z N-K o niekompetencje. Czasmi lokomotywa tak pędzi do przodu, że nie odrazu da się wszystko przewidzieć. Ważne będzie to jak admini N-K będą reagowali na potencjalne podbieranie danych przez “nieautoryzowanych łowców okazji”.
Istnieje istotna różnica pomiędzy botami wykradającymi dane z n-k, a google. Google nie dołącza do naszych klas w celu ich zdobycia, a indeksuje jedynie te dane, które SAMI ZDECYDOWALISMY sie udostepnic szerszej publicznosci.
Jednym z większych błędów nk jest pośrednie udostępnienie do łatwego wyszukiwania zwrotnego po numerze gg (nieograniczony w ilosci import listy kontaktów). Pozwala to zupełnie przypadkowym osobom, zaczepiającym nas na gg poznać dokładne dane osobowe. Także wtedy, gdy wyraźnie zażyczylismy sobie aby te dane w połączeniu były dostępne wyłacznie znajomym.
Serwis napisygg.pl dodatkowo w tym pomaga.
Swoja droga, zastanawia mnie dlaczego autor, przekonany o legalności serwisu nie zdecydował się na podanie swoich danych – jako zarządzajacy bazą (które określa ustawa i do danych tych nie zalicza się adres mailowy). Na szczęście po interwencji Bartka pojawił się tam przynajmniej mail – do wczoraj aby zaządać ich usunięcia należało przejść przez całkiem długi łancuszek powiązań.
Odnośnie ilości rekordów w napisygg.pl, które stanowią dane osobowe w rozumieniu ustawy (czyli takie, które umożliwiają łatwą identyfikacje osoby) poszedłbym troszke dalej niz Bartek.
Nie są to tylko osoby o unikalnym nazwisku w skali kraju czy miejscowosci – którą to sprawdzamy w katalogu GG. Wykorzystując podobny sposób, tyle że odptytując zamiast katalogu GG – katalog naszej klasy (a dziwnym trafem;) znajdziemy w niej każdą osobę z katalogu napisygg.pl) z dużym prawdopodobieństwem uzyskamy zdjęcie, ukończone szkoły etc. (importując chociażby liste z tym numerem GG).
Na prośbę o usunięcie danych dostałem odpowiedź:
”
Witam,
Pierwszym krokiem potrzebnym do usunięcia Państwa danych jest przesłanie na cont@numerygg.pl skanu dowodu osobistego lub innego dokumentu potwierdzającego Państwa tożsamość.
Po zweryfikowaniu Państwa danych zostanie rozpoczęty krok drugi procedury usuwania danych.
Pozdrawiamy
NumeryGG.pl
”
Po odpowiedzi, że nie mam zamiaru wysyłać im skanu dokumentu, dzięki to któremu mogą założyć pewnie konto w niejednym banku odpowiedź brzmiała:
”
Witam,
Wysyłając dane do sieci Internet automatycznie zgadzamy się na ich publikację.
Skan dowodu jest potrzebny do wykonania pierwszego kroku identyfikacji Państwa osoby, w celu sprawdzenia poprawności danych które mają zostać usunięte.
Imię i nazwisko muszą się zgadzać z tym co jest wyświetlane w serwisie.
Jeżeli imię i nazwisko będzie zgadzało się z wpisem w bazie danych, zostanie wysłana do Państwa wiadomość przez komunikator gg z potwierdzeniem usunięcia.
Skan państwa dowodu zostanie natychmiast usunięty po prawidłowej lub błędnej identyfikacji.
“
Witam,
Przykro nam że nie zgadzają się Państwo na przesłanie dokumentu potwierdzającego Państwa tożsamość, w innym wypadku nie mamy możliwości zmiany jak i usunięcia danych.
By ułatwić zgłoszenie pozwu, proszę go skierować przeciwko następującym osobom/firmom:
- Marcin Pilśniak
- Google Poland Sp. z o.o.
Które są w posiadaniu bazy danych z serwisu numerygg.pl
Ja również otrzymałem odpowiedź:
“Witam,
Państwa dane zostały usuniete w serwisie numerygg.pl
By sytuacja się nie powtórzyła radzimy nie podawać swoich danych
serwisom działającym nie zgodnie z prawem i które nie dbają o prywatność
swoich użytkowników. ”
Stosujac tak lubiane tutaj obrazowe porównania, jak ktos wam ukradnie samochód to pamietajcie, aby kupować tylko takie marki kóre nie daja sie ukraść/maja lepsze zabezpieczenia ;)
> mogą założyć pewnie konto w niejednym banku
:)
@Dominik – musiałeś im wysłać skan dowodu?
@Marcin – ;) miałem na myśli Internetowe i jednocześnie zagraniczne.
tse, skan dowodu to za mało by coś zrobić, zwłaszcza jednej strony dowodu. Inaczej by było za prosto.
Dominik nie wysyłał skanu dowodu, ponieważ miałem niejawną pewność tego że to ta osoba.
Nie musiałem, ku mojemu zdziwieniu.
Marcin – skan dowodu to chyba najgorsza z mozliwych form weryfikacji tozsamosci, dla osoby(firmy) ktorej tozsamosi w zaden sposob nie mozna zweryfikowac.
Na stronie poza mailem nie podajesz danych, domena zarejestrowana jest na osobę prywatną – więc również nie ma danych. Trafilismy do Ciebie tylko dlatego, ze w ramach jednego IP na home.pl hostujesz swojego bloga, ale zeby sie upewnic trzeba bylo przejsc przez serie powiązań. Teraz podales maila – to malo, zeby wzbudzac zaufanie, na tyle duże aby ktokolwiek o zdrowych zmysłach wysłał Ci dowód.
Nie wiem co można zrobić z pierwsza strona dowodu, a wiec, data urodzenia, seria i numerem dowodu, imionami rodzicow – i podejrzewam ze wiekszosc osob tez nie wie, ale niekoniecznie chce sie przekonac na wlasnej skorze.
Nie sugeruje ze chcesz te dane wykorzystac w jakis zly sposob, nawet szczerze w to wątpie ale to jest nie istotne.
Skoro chcesz weryfikowac te osoby – uzyj prostszej metody – np zazadaj wiadomosci z danego numeru gg, lub podania jakiegos kodu ktory wyslesz na dany numer gg. Nazwisko w tym momencie bedzie nieistotne, skoro jestem wlascicielem numeru GG – wypadaloby zebym mial prawo usunac ja z dowolnego katalogu.
Rozwiazanie ma spora zalete – mozna je fajnie/prosto zautomatyzowac i nie budzi obaw o probe oszustwa.
tiam, jestem po pierwszej serii wymiany maili z panem Pilśniakiem. dowiedzialem sie kilku ciekawych rzeczy na temat pochodzenia tej bazy, co ciekawe nie sa prawdziwe i spokojnie mozna je wykorzystac do pozwu ze strony serwisu NK dotyczacego rozpowszechniania nieprawdziwych informacji mogacych wplynac na dobre imie powoda. Z tego co piszesz pan Pilsniak ma kłopot z ustaleniem czy jego serwis nie lamie prawa. Podjalem dzialania majace to wyjasnic i sam jestem ciekaw jak ta sprawa sie skonczy.
pozdrawiam
No to pożonglujmy najpierw liczbami, a potem sprawdźmy, jak ma się to do Ustawy o ochronie danych osobowych. Mam przypadkiem taką bazę, w której podana jest liczność osób o danym nazwisku. Nowaków jest w niej 220252, Kowalskich – 131987, Wiśniewskich – 104421, Dąbrowskich – 92945 a Lewandowskich – 89378. W ich przypadku identyfikacja konkretnej osoby po nazwisku jest praktycznie niemożliwa. Ale z drugiej strony osób, które jako jedyne noszą dane nazwisko jest 81532, takich, których jest tylko dwie o danym nazwisku – 51886 i tak dalej. Razem osób, dla których liczba innych osób o identycznym nazwisku jest mniejsza od dziewięciu jest prawie pół miliona. Taką osobę już łatwo zidentyfikować. Łącznie w bazie mam ponad 36 milionów osób, więc powiedzmy, że 1,4% Polaków można łatwo zidentyfikować po samym nazwisku. W NK jest już podobno 8 mln użytkowników, GG używa też osiem milinów ludzi. Załóżmy, że tylko połowa tego stanu ma swoje konto i tu i tu, czyli mamy cztery miliony wspólnych użytkowników. Idąc dalej załóżmy, że z kolei tylko połowa udostępnia swoje dane publicznie w NK. Zostały nam dwa miliony. 1,4% z dwóch milionów to nieco ponad 28 tysięcy osób.
Maszynka ściągająca dane z NK dla tamtej stronki, może, jak mi się wydaje wyssać ich kilkadziesiąt tysięcy dziennie, załóżmy, że 50 tyś, po mniej więcej pół roku góra (a zapewne szybciej, bo serwis ma przyspieszyć) będzie miała wszystkie dane, w tym okrągło trzydzieści tysięcy imion i nazwisk, których identyfikacja “nie wymaga nadmiernych kosztów, czasu lub działań”, co zgodnie z art. 6 Ustawy wyłącza pojęcie Danych Osobowych, za które uważa się, w rozumieniu “wszelkie informacje dotyczące zidentyfikowanej lub możliwej do zidentyfikowania osoby fizycznej”. Administrator danych jest obowiązany zgłosić zbiór danych do rejestracji Generalnemu Inspektorowi, zbiór na wspomnianym portalu składa się z danych nie będących danymi osobowymi (dane Kowalskich i Nowaków) oraz z danych osobowych (na przykład Brzęszczykiewicz). Danych osobowych jest około 30 tyś rekordów, co bez wątpienia pozwala nazwać ten zbiór, zbiorem danych osobowych.
@Piotr: Wszystko słusznie, poza liczbą osób, które na podstawie imienia, nazwiska i numeru gg można zidentyfikować. Tak naprawdę będą to wszyscy, którzy posiadają w n-k wpisany numer gg, a jako że serwis numerygg właśnie z n-k pobiera dane, będzie to 100% osób z bazy numerygg.
Nawet jeśli to będzie Jan Kowalski z Warszawy, których są dziesiątki lub wręcz setki.
N-k pozwala zaimportować listę kontaktów gg i na ich podstawie odszukać osoby. Mając numer gg owego Jana Kowalskiego, importujesz go do n-k i trafiasz na jego profil (nawet jeśli numer gg ma zastrzeżony i nie jest widoczny w jego profilu). Widzisz więc jego zdjęcia, szkoły które ukończył i to, kto jest jego znajomym – to chyba wystarcza do jednoznacznego zidentyfikowania, o którego Jana Kowalskiego chodzi i sposób ten zdecydowanie “nie wymaga nadmiernych kosztów, czasu lub działań”.
Idąc tym tropem, 100% danych gromadzonych przez numerygg to dane osobowe, niezależnie od tego ile osób nosi dane nazwisko.
Idąc tym tropem, sam numer gg to już chronione przez ustawę dane osobowe. Mając numer i wiedząc, że jest to numer gg, jesteśmy w łatwy sposób zidentyfikować daną osobę (o ile posiada ona konto w n-k z wpisanym numerem).
@Bartek
Zgadzam się z Tobą. Ja jednak w powyższym rozpatrywałem wyłącznie aspekt poruszony przez panią z infolinii GIODO. Otóż zapewne GIODO nie przeprowadził takiego szacunku, zakładając, że ludzi z rzadkim nazwiskiem jest mało. A my tu coś wiemy o długich ogonach.
Pozdrawiam
@Marcin
Jak rozwiązałeś taki problem: dane są pobrane. Osoba na profilu zablokowała dostęp do nich. Czyli weszliście w ich posiadanie, kiedy dana osoba chciała się nimi dzielić ze światem, a teraz juz nie chce. Ona przecież nie ma obowiązku pamiętać o wszystkich pobocznych miejscach, gdzie one się znalazły. Czyli u Was jest ta dana wbrew obecnej woli i intencji dawcy.
Pozdrawiam
@Piotr: Marcin najwyraźniej wychodzi z (błędnego) przekonania, że ma prawo przetwarzać jakiekolwiek dane, do jakich udało mu się dotrzeć. Stąd bzdurne tłumaczenie o tym, że “skoro publikujesz coś w internecie to musisz się liczyć z tym, że bla bla”.
@Bartek: zgadzam się, nie ma różnicy między pilotem wycieczki, który powierzone mu w celu okazania pogranicznikom paszporty spisze sobie na karteczce, a potem ich numery wraz z nazwiskami upubliczni. Otrzymał je w określonym celu, miał do nich dostęp aby wykonać zadanie, ale nie ma prawa ich gromadzić, a zwłaszcza przetwarzać. Chciałem tylko sprowadzić sprawę z poziomu ogólnej filozofii, na poziom konkretu, bo wtedy łątwiej zrozumieć stanowiska.
A i żeby nie było, znam Marcina osobiście i cenię Jego dotychczasową działalność. W tych rozważaniach nie ma nic osobistego. To też w sprawie konkretu.
Pozdrawiam
@Piotr: Ja nie znam Marcina, w moich rozważaniach też nie ma nic osobistego. :)
Dzisiaj odnalazlem swoje dane na tym portalu numerygg.pl , a ze mam na tyle unikatowe nazwisko i wiem ze w polsce zyje tylko 16 osob i wszystkie znam, wiem rowniez ze latwo byloby mnie odnalezc komukolwiek.
dziwi mnie ze ta sprawa nie zostala jeszcze naglosniona w mediach, takich gdzie wiecej osob mogloby przeczytac o tym problemie.
dziwi mnie rowniez ze w portalu numerygg.pl nie znajduje sie numer do p. Marcina Pilśniaka który jest jego wlascicielem, tak?
skoro dane innych uzytkownikow zamieszcza na tej stronie, dlaczego nie zamiescil swoich?
Lekko żenujące jest zachowanie twórcy tego serwisu szczególnie jak pyta o dowód osobisty :)
Pewnie w normalnym kraju w którym rozprawa sądowa nie trwa dwa lata i prawo jest jednoznaczne – już zbierał by na pierwszą transzę kary :)
http://pierdolnieci.eu/nasza-klasa/ ;)
Nie mamy obowiązku podawać numerów telefonów i gg w naszej – klasie. Kto podaje liczy się z tym, że zobaczy je wiele osób. Również ludzie występujący w jakimś reportażu telewizyjnym, czy piszący do gazety tracą swą anonimowość. Czy to znaczy, że mamy siedzieć w bunkrach, by nikt się o nas nie dowiedział? Fotoreporteży pokazują zdjęcia ludzi na wielu wystawach światowych. Podpisują je i co mamy się bać, że ktoś z drugiego końca świata odszuka nas?
Nie sprawdzałam, czy macie moje numery i jest mi to obojętne. Mój adres jest w książce teleonicznej od kilkudziesięciu lat i jak dotąd nikt ,oprócz ludzi szukających ze mna kontaktów, nikt mnie nie namierzył.
W jakim celu szerzona jest ta paranoja ?
Co do nr gg – wystarczy chyba napisac z danego numeru który chcemy skasować do gościa który ma taką możliwośc i nie trzeba skanów dowodów itp…
Swoją drogą google tez w swoich bazach ma jakeis tam informacje i jesli ja sie nie godze na ich pokazywanie to czemu google je pokaze? zakladajac strone internetowa nie musze znac wszystkich metod zabezpieczenia sie przed googlem – wystarczy wpisac ze nie pozwalam na kopiowanie itp itd a google to powinno samo zrobic bo to oni sa na mojej stronie nie ja na ich – prawda? oni musza czytac tak jak my regulamin np allegro, prawda? zabezpieczac sie przed robotami sieciowymi ktore skanuja moja strone? a co? zamawialem takie skanowanie? niech zobaczy ale niech nei udostepnia innym :)
piszemy zbiorowy pozew przeciw google? da sie cos na tym zarobic? :D
Jezeli jest umieszczone stare zdjecie klasowe w internecie (a ja nie wyrazam zgody na publikowanie wizerunku swojego w internecie bez wlasnej zgody skoro nie jestem osoba publiczna to czy jest to zlamanie prawa?). Czy na to jeszcze nie ma paragrafu? Kazalem usunac zdjecie na ktorym jestem widoczny ale ono nie znika z tego portalu nasza-klasa! Co mam robic! Pomocy! Czy musze kierowac sprawe do sadu i kogo organy sprawiedliwosci maja scigac? Dodam, ze nie wyrazalem nigdy i nie wyraze na publikacje swojego wizerunku w sieci!
To jest przeciez skandal! Zaraz kogos zabije albo pojade z siekiera i zniszcze im te serwery! Juz trace cierpliwosc przez tych burakow z naszej klasy co nie umieja sie poslugiwac internetem! Za sprzatniecie tych chwastow to bedzie dla mnie ukojenie posiedziec za krata o chlebie i wodzie nawet do konca zycia!
Chce tylko, zeby Ci przestepcy czy to n-k czy Ci co umiescili zdjecia prywatne byli ukarani! Nie wiem kogo mam sadzic nawet ale jak ich zobacze na rozprawie to pozabijam wszystkich tych gnoji co zniewazali mnie w internecie na “fikcyjnych” kontach!
Te dupne portale dla “polskich burakow” powinny byc na pesel jak allegro!