Zawłaszczanie treści – Marcin Jagodziński wkurzył się na Dziennik.pl
Marcin Jagodziński pisze na swoim blogu o tym, jak Dziennik zrzyna treści. Dziennik “napisał” artykuł opierając się o wpis Marcina na jego blogu. Nie byłoby nic w tym złego, gdyby wykorzystanie bloga netto ograniczało się do zaczerpnięcia kilku cytatów ilustrujących własne treści, jednak artykuł Dziennika to obszerny tekst żywcem wzięty z bloga Marcina, przeplatany co parę akapitów wstawkami typu “Jagodziński pisze”, “Bloger podaje”, itp. Bez wzbogacenia o jakichkolwiek własne treści i myśli.
Autor jest oburzony i rozważa podjęcie kroków formalnych w celu dochodzenia swoich praw, które uważa za naruszone. Prosi też o nagłośnienie sprawy, do czego też niniejszym się przyczyniam – dzisiaj trafiło na Marcina, jutro może trafić na mnie lub każdego z Was, blogerów. Zgadzam się, że tak niskie standardy “dziennikarstwa” należy tępić i nie wolno pozwalać mediom na takie działania. Nie można ich przyzwyczajać do tego, że bezkarnie mogą naruszać prawa mniejszych wydawców, na przykład blogerów. Piętnowanie i nagłaśnianie takich przypadkow może być skutecznym elementem walki z nimi, jeśli więc chcesz się do tego przyczynić, również o tym napisz (pamiętacie aferę związaną z serwisem kulinarnym Interii, który bezprawnie przedrukowywał treści znalezione na blogach i to, jak szybko sami przywołali się do porządku po nagłośnieniu przez blogosferę?).
Linki:
- Blog netto: Dziennik zrzyna – informacja o skopiowaniu treści przez Dziennik.
- Blog netto: Zrzut ekranu oryginalnego artykułu, z zaznaczonymi na żółto treściami żywcem zaczerpniętymi z netto (widać wyraźnie proporcje oraz to, co składa się na własne treści Dziennika).
- Blog netto: Oryginalny artykuł Marcina Jagodzińskiego.
- Dziennik.pl: Artykuł w Dziennik.pl w obecnej postaci (od opublikowania artykułu Dziennik zdążył już go zmienić, m.in. umieszczając link do bloga netto; nie wiadomo jaką postać będzie miał ten artykuł w momencie, gdy klikniesz; po wersję oryginalną odsyłam do jednego z wcześniejszych linków ze zrzutem ekranowym).
Przeczytaj także:
- Rzetelność dziennikarzy i blogerów przy powoływaniu się na źródła
- Ciekawie o fotografii – 24foto.pl
- Jedno z pierwszych przejęć blogów w Polsce, czyli Polygamia w Agorze
- Plotki z Gazety
- Blog Day 2008 – pięć ciekawych blogów ode mnie
Komentarze (12):
Dyskusja na innych blogach (trackbacks):


Że niby Smaker przywołał się do porządku?
Od miesiąca ma się tam dobrze użytkowniczka, ktora 99% przepisów ma “zerżniętych” ze strony Winiar. I niemal codziennie te ukradzione przepisy i zdjęcia lądują na głównej Smakera.
Mediom trzeba patrzeć na ręce, bo jest wielu “kreatywnych inaczej” dziennikarzy (czy można o nich tak mówić?), którzy chętnie zerżną czyjąś notkę, podpiszą się pod nią i zainkasują wierszówkę.
Przy tej okazji mam nadzieję, że na ręce zaczniemy też patrzeć bloggerom, bo nasz blograjdołek nie jest wolny od osób postępujących podobnie. Niestety…
Kolejny (po różnej maści konkursach na blogera roku) tandetny przykład w jaki sposób tradycyjne media starają się robić biznes na blogosferze. Biorą treść, a niewiele oferują w zamian. Ciągle nie mogą się pogodzić, że powinno się za to płacić – choć nie muszą być to pieniądze!
Ten sam problem pojawia się np. w portalach typu Wiadomości24.pl. Dużo szumu, ale tak na prawdę to opłacana redakcja bazuje na darmowej treści użytkowników i mimo obietnic ciągle nie dzieli się wpływami z reklam. Brak też przemyśleń na kwestie szczegółowe: np. poprosiłem o usunięcie moich starych tekstów i nie dostałem jednoznacznej odpowiedzi, ale nie zrobiono tego. Dla porównania iThink.pl załatwił ten sam problem w 2 godziny.
Długi temat… ale oczywiście – szum trzeba robić. Niech “profesjonalni” dziennikarze wiedzą z kim zadzierają ;-)
IMHO zwiazek dziennikarze – blogerzy jest nierozerwalny. To, ze czasami trafiaja sie ‘dluzsze cytaty’ chyba czesciej mozna zauwazyc na blogach, niz w gazetach. Wyobrazacie sobie, ze dziennikarze w zamian beda tepic dluzsze cytaty z czasopism w internecie? Tak dla zasady: nie pozwalacie czerpac nam, my nie pozwalamy czerpac Wam.
Dosc znaczna czesc blogow nie mialaby racji bytu – np. blogi polityczne. Bo zaden bloger nie biega z lustrzanka, nie ma telefonow do politykow, by ich podpytac o to czy tamto. W tej materii (i takze w wielu innych) dziennikarze, sa najlepszym zrodlem informacji i to z nich nastepuje ‘powielenie’ niusa.
ps. Nie chce tu oczywiscie nikogo bronic, bo link do zrodla + nazwisko autora to rzecz swieta. Chodzi mi tylko o zwrocenie uwagi na wyzej opisany zwiazek.
Webjay: Przecież mało, który bloger – przekleja teksty z Dziennika w ten sposób jak ten zrobił z Netto. To po prostu kopiowanie treści bez autorskiego komentarza. Nie widziałem tego na blogach często (poza stronami hotlinkującymi dla poprawienia pozycjonowania ;-) ).
Klos, racja, to bylo ‘fuj’. Nie mniej – ja nie o tym ;)
Jeszcze raz przeanalizowalem tresc pierwotnego wpisu i IMHO poza brakiem linku w pierwotnym tekscie do bloga, ten nius jest bardzo ok i calkiem w porzadku. Calosc ujeta w cytaty, wymienione nazwisko bloggera, no jedynie ten nieszczesny brak urla :(
@webjay: Przeczytaj dokładniej zastrzeżenia Marcina. Nie ma on zastrzeżeń odnośnie naruszania osobistych praw autorskich (właśnie dlatego, że wymieniono go jako autora), ale do naruszania praw majątkowych.
News wygląda bardzo nie ok – składa się w 90% z cytowanej treści i 10% konstrukcji gramatycznych. Wartości dodane niesione przez niego ponad cytowaną treść to 0%. Czy jeśli ktoś będzie żywcem przedrukowywał treści ALE zaznaczał, kto jest ich autorem, to będzie to fair? Nie będzie.
Bartku: jesli bedzie dodatkowo linkowal – to czemu nie? Napewno przelozy sie to w jakis sposob na nowych uzytkownikow danego bloga. Ogolnie – jest mi ciezko cos wiecej powiedziec, bo sam nie bloguje i jakby – nie czuje klimatu. A czy doszlo do naruszenia praw majatkowych? Raczej watpie.
Dlaczego nikt nie potraktowal calosci jako nius na temat niusa na innym blogu? IMHO taki byl kontekst tresci na dzienniku. A jesli Marcinowi nie pasuje i wie, ze ma ku temu podstawy prawne – niech dzwoni do Dziennika i upomni sie o swoje 200PLN.
Chyba niepotrzebne wypowiadalem sie w temacie ;) bo dodatkowo zaogniam. Nie staje po niczyjej stronie, bo jak to w zyciu, zawsze sa dwie racje. Pisze po prostu jako IMHO.
webjay: nie chodzi o 200pln tylko o prawo i zasady. To dlatego w procesie o 200pln można czasem wygrać 20tys. pln.
Jakby ktoś zapytał Marcina o możliwość przedruku to mógłby nawet wspaniałomyślnie olać 200pln, ale nikt nie spytał tylko sobie “wziął”. A do tego nie podlinkował i podpisał jako swój tekst. (I pewnie zgarnął te nieszczęsne 200pln).
Klos: tak jak mowilem wczesniej, wydaje mi sie, ze takie cytowanie jest w granicach prawa (a wrecz promuje czyjas “Osobe”). Poza tym – autor byl chyba nie raz w tresci wymieniony, wiec gdyby nie brak linku, dla mnie nie byloby zadnego ‘ale’ ;)