Dlaczego w Europie (prawie) nie ma tematycznych społecznościówek?
An de Jonghe przeprowadził analizę tysiąca sieci społecznościowych z całego świata. Szczegółowe wyniki opublikował w książce, a na swoim blogu przedstawił statystyki dotyczące rodzajów sieci społecznych w poszczególnych częściach świata w ujęciu czysto ilościowym. Przy tym nie brał tu pod uwagę ilości użytkowników a samą liczbę funkcjonujących serwisów społecznościowych (choć oczywiście skupił się tu na serwisach najpopularniejszych, choćby z tego względu że na mało popularne serwisy w różnych egzotycznych państwach pewnie nie miał nawet szansy trafić).
Mnie interesują głównie trzy rejony, które nieprzypadkowo mają największą liczbę sieci społecznych, więc ich dane Wam tutaj przedstawię. Jeśli interesują Was pozostałe rejony, ich statystyki znajdziecie na blogu autora. 51% wszystkich sieci społecznych autor naliczył w Ameryce Północnej (USA i Kanada łącznie), 31% w Europie i 6% w Azji. Przy czym liczy się oczywiście miejsce pochodzenia danej sieci – nieistotne, że Facebook czy LinkedIn mają użytkowników w Europie, ważne, że pochodzą z Ameryki.
An podzielił sieci społeczne na sześć rodzajów: biznesowe, ogólne – ukierunkowane na przyjaźnie, randkowe, tematyczne (np. podróże, książki, muzyka, kulinaria, itp), video/zdjęcia, i mobilne (ukierunkowane głównie na używanie ich z telefonów komórkowych i podobnych urządzeń). Ciekawe jest to, jak rozkład sieci społecznych pomiędzy te kategorie różni się na poszczególnych kontynentach.


Różnice: USA kontra reszta świata
To, co od razu rzuca się w oczy to znacząca różnica między Ameryką a Europą i Azją jeśli chodzi o serwisy tematyczne, których w Ameryce jest prawie trzykrotnie więcej niż sieci “ogólnych”, podczas gdy i u nas i w Azji sieci ogólnych jest najwięcej. Również ogólna liczba sieci nastawionych po prostu na kontakty z przyjaciółmi jest ponad dwukrotnie większa w Europie niż w Ameryce, mimo iż to z Ameryki pochodzi ponad połowa badanych serwisów.
Rozdrobnienie: jeden rynek kontra wiele
Można to jak sądzę wytłumaczyć rozdrobnieniem rynku. Cała ameryka to tak naprawdę jeden, anglojęzyczny rynek. Na siłę, jeśli by się uprzeć, to można wyodrębnić rynek kanadyjski – niech więc będą dwa. Pięćdziesiąt ogólnych serwisów społecznościowych na tym rynku to już wystarczający tłok. Natomiast niejednolita Europa to więcej państw, więcej kultur i więcej języków. Dobrze wiemy, że Polacy chętniej uczestniczą w rodzimych serwisach niż w zagranicznych – i nie inaczej to wygląda w innych krajach Europy. Zwłaszcza wielojęzyczność kontynentu robi swoje – gdyby to były tylko różne państwa ale mówiące tym samym językiem, internet poradziłby sobie z granicami. Dlatego mamy ponad 120 sieci ogólnotematycznych – wystarczy po kilka na kraj lub język i robi się właśnie taka liczba. Podobnie można wyjaśnić proporcjonalnie większą liczbę biznesowych sieci społecznych w Europie w porównaniu do Ameryki.
Gdzie się podziały serwisy tematyczne?
Zastanawia natomiast liczba serwisów tematycznych. W Ameryce na jeden serwis ogólny przypada pięć tematycznych, w Europie niecały jeden. Oczywiście trzeba pamiętać, że wszystkich serwisów społecznościowych na świecie – wliczając bardzo drobne, ledwie uruchomione i takie, które nie zdobyły popularności – są pewnie dziesiątki tysięcy. Tylko dzisiaj do bazy Startups.pl dodano trzy takie społecznościowe serwisy tematyczne – pomnóżcie to teraz przez 365 dni w ciągu ostatniego roku i liczbę państw a potem pomnóżcie przez dwa, bo wiadomo, że do tego typu baz nie trafiają wszystkie serwisy. Ranking obejmował tylko tysiąc serwisów, zapewne tysiąc najpopularniejszych. Bo nie jest zaskoczeniem, że większość tego typu inicjatyw kończy się na kilkuset-kilku tysiącach zarejestrowanych użytkowników i kilkudziesięciu do kilkuset wizyt dziennie. Takich serwisów nie było w rankingu i takie serwisy również mnie nie interesują.
Tematyczne serwisy społecznościowe w Polsce?
Jeśli mam pomyśleć o polskich tematycznych serwisach społecznościowych, to z popularnych przychodzą mi do głowy tylko Filmweb, Digart i Wykop. Może jeszcze Plfoto i Onephoto, ale Alexa pokazuje, że ich znaczenie jest znacznie mniejsze niż trzech poprzednich. Kilka innych, które sprawdzałem, miały popularność jeszcze mniejszą niż te fotograficzne. Oczywiście jest sporo mniejszych, bardzo niszowych serwisów, ale interesują mnie tylko te, które mają jakąś zauważalną, większą niż marginalna popularność. Nie liczę też serwisów, które są tylko forami – mimo iż gromadzą społeczności, to od “serwisu społecznościowego” w rozumieniu web 2.0 wymaga się jednak trochę więcej.
Gdyby patrzeć tylko na polskie podwórko, to może tę wymienioną wcześniej piątkę możnaby zaliczyć do popularnych, tematycznych serwisów społecznościowych. Jeśli brać tysiąc serwisów z całego świata, obawiam się, że załapałoby się tu od zera do maksymalnie trzech serwisów z Polski – i to raczej ze wskazaniem na od zera do jednego. Natomiast ogólnych serwisów tematycznych o zauważalnej wielkości, popularności, jest kilka: nasza-klasa, fotka, moja generacja, grono, eplus. Wpisuje się to chyba w tę proporcję z wykresów An de Jonghe.
Dlaczego tak jest? Dlaczego w Ameryce jest znacznie więcej niż w Europe społeczności tematycznych w porównaniu z ogólnymi? Dlaczego nie mogę przywołać jakiegokolwiek polskiego, popularnego serwisu społecznościowego o tematyce motoryzacyjnej, finansowo-biznesowej, sportowej czy turystycznej? To wszystko przecież popularne tematy, a tradycyjne serwisy je poruszające notują co miesiąc ponad milion unikalnych użytkowników – jest więc spore pole do popisu.
Nie chcę ciastka, dajcie mi tort!
Być może w grę tu wchodzi psychologia większego ciastka. Dopóki duży tort wydaje się być w zasięgu mało kto zdecyduje się poświęcić czas i energię na próby zdobycia małego ciastka. Dzięki rozdrobnieniu rynku europejskiego, takich tortów jest tu wiele i zanim w każdym kraju nie powstanie kilka znaczących serwisów społecznościowych, każdy będzie miał chrapkę na zrobienie takiego. Albo zanim któryś z nich nie zagarnie rynku tak skutecznie jak to zrobiła u nas nasza-klasa, a w USA tandem Myspace i Facebook. Być może dopiero w obliczu takiej konkurencji, gdy rynek jest już pozamiatany, twórcy zaczynają szukać dla siebie niszy i tworzyć ciekawe serwisy tematyczne? W USA ten rynek został pozamiatany dużo wcześniej niż w Europie, stąd u nich tak duża liczba serwisów tematycznych. Jeśli ta teoria jest prawdziwa, to czeka nas w Polsce istny wysyp tematycznych serwisów społecznościowych.
Co o tym sądzicie?
Przeczytaj także:
- TechCrunch próbuje wycenić serwisy społecznościowe, między innymi naszą-klasę
- Gronowicze najmłodsi, użytkownicy Goldenline zarabiają najlepiej – profil użytkowników popularnych serwisów
- Garść statystyk z rynku webowego
- Fałszywe maile atakujące użytkowników sieci społecznych – ciąg dalszy czyli nowa fala spamu
- Facebox = Pandora’s Spam Box
Komentarze (5):
Dyskusja na innych blogach (trackbacks):


Co ciekawe u nas ludzie kupują komputery ze względu na społecznościówki, a nie jak w stanach – z uwagi że mają komputer to zaglądają gdzie można się pochwalić co się umie. W Polsce bardzo ciężko nakłonić ludzi do korzystania z portalu w którym mogą zainteresowania nacieszyć dyskusją (sam wiem z doświadczenia jako autor serwisu o hodowli zwierząt). Goldenline jako tako biznesowy przestał być już dawno, a oprócz naszej klasy (która popularność zbiła ciekawością, i w krótce zapewne znudzi się) króluje ciągle fotka.pl. Mentalność też gra dużą rolę. W Polsce boisz się pokazać co masz, bo mogą Ci to ukraść.
Filipie ,,mogą Ci to ukraść”, albo zaraz ludzie powiedzą żeś chwalipięta itp.
Mój znajomy robił społecznościówkę na wędkarzy. Chyba zakończyło się to klapą i nic z tego nie wyszło. Tematyczne społecznościówki są według mnie realizowane przez tzw. grupy na serwisach typu Goldenline. Skupia się tam grupa ludzi o podobnych zainteresowaniach, czasem podyskutują, popiszą, może dadzą link do ciekawych treści.
Wbrew pozorom tematycznych społecznościówek jest u nas sporo.
wizaz.pl – przekroczony pułap 1 mln miesięcznie UU
gotowanie.wkl.pl – czasami dobija do 300 tys.UU
smaczny.pl – miewa juz miesiące powyzej 250 tys. UU
gastronauci.pl – jak wieść gminna niesie pękła już 100 UU
większość z tych serwisów ma jakieś treści redakcyjen ale to ich nie dyskwalifikuje w teamcie społecznościówek.
I mogę wymienić jeszcze całą masę takich serwisów.
Takich pereł jak wizaz.pl w polskim necie można pewnie jeszcze kilka znaleźć. Często ludzie robiący ciekawe i popularne serwisy siedzą cicho i robią swoję. Kierują się pewnie starą rosyjską zasadą :)
Przepraszam wizaz.pl już zaliczył 1,5 mln UU
Można samemu sparwdzić co to jest i jak sie rozwija.
http://www.wizaz.pl/reklama/analytics/