Z ciekawostek: karuzela zatrudnienia w Dolinie Krzemowej

Bartek Raciborski
(22 mar 2008, 10:49)

Pewnie mieliście już szansę przeczytać, że LinkedIn stworzyło profile dla firm. Znaleźć w nich można trochę ciekawych informacji, z których Louis Gray zrobił prostą statystykę. Jego tabelka podsumowuje kilka najbardziej znanych i modnych firm z doliny krzemowej (plus Microsoft).

linkedin_cos_500.jpg

Widać, że amerykańskie firmy technologiczne to firmy trzydziestolatków. Przeciętnie. Nie dziwi, że 60-70% pracowników to mężczyźni. Przeciętny okres zatrudnienia to dwa lata i to również nie jest niespodzianką. Im firma starsza i bardziej ugruntowana tym okres ten jest dłuższy, za to im modniejsza tym krótszy. W przypadku Facebooka ten krótki czas wynika z tego, że właśnie rok temu zaczęli się mocniej rozwijać i zatrudniać, ale już w przypadku Google podejrzewam, że chodzi o coś innego.

Google jest firmą-legendą, w której chciałby pracować każdy. Gdy już się tam dostaniesz, masz świetną pozycję negocjacyjną z każdym potencjalnym pracodawcą. Wiedząc, jak Google rozpieszcza swoich pracowników – i że stara się zatrudniać najlepszych ludzi – firmy chcące pozyskać ich programistów czy menedżerów muszą się bardzo postarać. Traf na jakąś sensowną pozycję do Google, popracuj półtorej roku i spokojnie możesz zacząć rozglądać się za lepszą pracą mając pozycję takiej powiedzmy mikro-gwiazdy.

Choć ostatnio gwiazda Google nieco gaśnie i podobno teraz wszyscy chcą pracować dla Facebooka, który przyciąga wielu dobrych profesjonalistów. Zwłaszcza z Google. Przepływy pracowników to również coś, co LinkedIn pokazuje. W profilu firmy widać, z jakich firm przyszło do niej najwięcej pracowników i do jakich firm najwięcej odeszło. Oczywiście wygląda to jak istna karuzela, bo pracownicy krążą pomiędzy największymi firmami w tej branży. Z jednym wyjątkiem – Facebook zbiera pracowników ze wszystkich największych firm, zaś jego pracownicy jak na razie jeszcze nigdzie nie odchodzą.

Chciałem zrobić podobną tabelkę dla dużych polskich firm, ale obawiam się, że w LinkedIn nie ma wystarczającej liczby danych, żeby miało to jakiś sens, więc po przejrzeniu kilku profili dużych polskich firm dałem sobie spokój.

0 skomentuj
zasubskrybuj RSS bloga

Przeczytaj także:

Brak komentarzy

RSS komentarzy, Trackback

Skomentuj