Blogosfera a Chiny, Tybet i olimpiada – zanim wyłączysz telewizor dowiedz się, dlaczego bojkot tylko zaszkodzi

Bartek Raciborski
(23 mar 2008, 00:36)

W blogosferze zawrzało. Na ustach (i klawiaturach) niemalże wszystkich są Chiny w kontekście Tybetu i igrzysk olimpijskich. Marcowe protesty Tybetańczyków brutalnie tłumione przez chiński reżim przypomniały światu, jakim tak naprawdę krajem jest Państwo Środka.

Blogerzy piszą jak wielkim błędem było przyznanie organizacji igrzysk Chinom, organizują protesty (tutaj szersza lista różnych akcji) oraz nawołują do bojkotu. Jedni chcieliby, żeby nasi sportowcy zbojkotowali olimpiadę, inni żeby zbojkotowały je media nie relacjonując igrzysk oraz społeczeństwo – nie oglądając ewentualnych relacji. Niektórzy idą jeszcze dalej i nawołują do gospodarczego bojkotu Chin w ogóle – wszystkich produktów stamtąd pochodzących. To bardzo dobrze, że blogosfera podejmuje ten temat – tak właśnie działa społeczeństwo obywatelskie. Ale jaki te różne bojkoty mają sens? Niewielki. To co napiszę poniżej będzie długie, ale przeczytajcie do końca.

beijing2008.gif

Bojkot gospodarczy? Niemożliwy

Bojkot gospodarczy jest zupełnie nierealny. Jesteśmy wszyscy od Chin uzależnieni. Możesz nie oglądać transmisji z olimpiady, ale czy wyrzucisz swój telewizor? Czy powyrzucamy nasze komputery, telefony komórkowe, aparaty fotograficzne, ipody, żarówki oświetlające nam mieszkania oraz większość ubrań? Tak, nawet jeśli nie kupujesz chińskich t-shirtów po 10 zł za sztukę, to wiedz, że spora część Twoich modnych i markowych ubrań zachodnich lub polskich producentów była jeśli nie uszyta w Chinach to chociaż z materiału stamtąd pochodzącego. Nie mam na ten temat żadnych danych, ale niewykluczone, że przeciętny Polak ma codziennie do czynienia z większą ilością produktów, które w całości lub w części były wyprodukowane w Chinach niż z tymi w ogóle nie korzystającymi z produktów chińskiej gospodarki (uwzględniając wszelkie półprodukty).

Więc nie oszukujmy się, gospodarczo Chin nie zbojkotujemy, bo ich gospodarka jest nam – i całemu zachodowi – potrzebna jak powietrze.

Bojkot sportowców? Niesprawiedliwy i nieskuteczny

Nie pojedźmy na olimpiadę, niech polscy sportowcy zostaną w domu. Tylko po co? Sportowcy akurat najmniej tu zawinili, nie odbierajmy im prawa do samorealizacji i do zarabiania. Ich kariera jest krótka, większość z nich tylko raz w swoim życiu ma okazję pojechać na olimpiadę – i dla wielu jest to nie tylko ukoronowanie sukcesów ale i okazja do solidnego zarobku. Nie róbmy z nich ofiar i nie odbierajmy im pracy. Zwłaszcza, że sens takiego bojkotu byłby znikomy – nawet gdyby uczestniczyło w nim większość państw zachodu, to ostatecznie jedynym efektem będzie kilka artykułów prasowych i jednolinijkowa wzmianka w encyklopedii. Przejdzie to bokiem i niemalże nie zostanie zauważone.

Bojkot mediów? Najgłupsze, co można zrobić

To może ukarzmy Chiny i sponsorów, którzy je wspierają – i nie relacjonujmy olimpiady? Pomijając nierealność tego pomysłu (które media zrezygnują z kasy w imię jakiegoś protestu?), jest to najgłupsze, co można zrobić. To zmarnowanie świetnej okazji do tego, żeby głośniej powiedzieć światu o “chińskim problemie”. Represje w Chinach, nie tylko te w Tybecie, to przecież nic świeżego, to wszystko dzieje się nie od wczoraj, ale od wielu lat. Również od wielu lat mówi się o tym, ale są to rozmowy niszowe, nie docierające do znakomitej większości każdego z zachodnich społeczeństw. Pozostają niezauważone tak jak choćby głodujący w proteście przeciwko łamaniu praw człowieka w Chinach, których widziałem w Londynie. Wtopili się w krajobraz ulicy tak bardzo, że zupełnie nikt już ich nawet nie zauważa.

dsc_5706.jpg
Londyn, UK, luty 2006, fot. Bartek Raciborski

Tak samo niezauważony szybko przeminie bojkot olimpiady w mediach. Czy właśnie za to oddało życie w ostatnim tygodniu przynajmniej kilkudziesięciu Tybetańczyków, a tysiące kolejnych naraziło się na dotkliwe represje? Bo czego by nie mówić o Tybetańczykach i ich stylu życia – że są zacofani, staroświeccy, odcięci od cywilizacji (co wcale nie jest pejoratywne, to ich styl życia i prawdopodobnie daje im on większe szczęście niż nam nasz zachodni konsumpcjonizm) – to na pewno nie są głupi i nieświadomi tego, jak działa świat. Jak sądzę nieprzypadkowo największe od lat protesty w Lhasie rozpoczęły się akurat w 49 rocznicę krwawo stłumionego powstania – a nie w okrągłą pięćdziesiątą albo rok temu w czterdziestą ósmą. Tylko w kontekście organizowanych przez Chiny igrzysk olimpijskich świat ma szansę usłyszeć rozpaczliwe wołanie Tybetańczyków o wolność i nie zapomnieć o tym krzyku już chwilę później.

Bojkot oznacza niepamięć

Pamiętacie ubiegłoroczne protesty w Birmie, nazwane potem szafranową rewolucją? To było przecież tak niedawno, we wrześniu i październiku, ale dziś już niewielu o tym pamięta i nikt o tym nie mówi. A przecież rządząca krajem wojskowa junta zabiła wówczas ponad stu protestujących a tysiące innych wtrąciła do więzień. Protesty, w których wzięło udział grubo ponad sto tysięcy ludzi zostały stłumione w nie mniej brutalny sposób niż te w Tybecie, ale świat już o nich zapomniał – i to mimo iż Birma jest niewiele znaczącym gospodarczo krajem, nie ma więc w zachodnim świecie tylu ludzi, korporacji czy wręcz państw, w których interesie byłaby szybka amnezja dotycząca protestów, tak jak to jest w przypadku Chin, od których wielu zależy ekonomicznie. Jeśli chcecie, żeby o Tybecie zapomniano tak samo szybko jak o Birmie, to śmiało, bojkotujcie olimpiadę.

Tybetańczycy właśnie po to zorganizowali protesty właśnie teraz, żeby ich protest nie przeminął tak szybko jak protesty Birmańczyków. Nie sądzę, żeby liczyli na wywalczenie czegokolwiek konkretnego. Wszyscy dobrze wiedzą, że rząd Chiński nie cofnie się przed niczym i że jakiekolwiek ustępstwa w temacie Tybetu – a szczególnie jeśli osiągnięte w wyniku protestów – uznałby za swoją druzgocącą klęskę. Jeśli będzie trzeba wyślą tam czołgi i samoloty. Jeśli będzie trzeba zabiją nie kilkadziesiąt ale kilkaset, kilka tysięcy, nawet kilkadziesiąt tysięcy ludzi. I zachód nawet nie tknąłby palcem w tej sprawie, bo Chiny to nie Irak. Nawet pomijając kwestie gospodarcze, pozostają militarne – Chiny są wielką potęgą militarną (mają największą na świecie armię) i pomijając nawet szanse na wygranie z nimi wojny, byłaby to bezsprzecznie najbardziej wyniszczająca wojna w historii tej planety. Takie wojny nie mają wygranych. Zachód o tym wie, Chiny o tym wiedzą i na pewno wiedzą też Tybetańczycy.

Misja dla mediów. Misja dla blogerów

Jeśli cokolwiek możemy w tej sprawie zrobić, to jak najwięcej o tym mówić. I nie zapomnieć o wszystkim za miesiąc. Media powinny relacjonować igrzyska, ale przy okazji wciąż powtarzać, wręcz do znudzenia, o “chińskim problemie”. Tylko w ten sposób, uświadamiając nasze społeczeństwa i przyciągając ich uwagę, można sprawić, że ludzie będą wywierali presję na swoje rządy, na korporacje – i sprawią, że zmienią one choć trochę swój stosunek do Chin, że choć trochę cała ta międzynarodowa presja zacznie oddziaływać na chińskie totalitarne rządy. Nie można liczyć na to, że będzie to bardzo skuteczne, że Chiny bardzo się tym przejmą, ale jeśli nie możemy zrobić nic innego, to powinniśmy robić chociaż tyle, bo kropla drąży skałę. Jeśli skala będzie duża i jeśli nie zapomnimy o tym za miesiąc, albo w miesiąc po olimpiadzie, to może choć trochę przyczynimy się do poprawy losu Tybetańczyków, ale też i Chińczyków. Bo trzeba pamiętać, że rząd chiński odbiera prawa nie tylko Tybetańczykom, ale i wszystkim swoim obywatelom – to w końcu totalitarne rządy ogarnięte obsesją zamordyzmu, tworzące państwo w dużej mierze policyjne.

dsc_1433.jpg
Plac Tiananmen, Pekin, marzec 2005, fot. Bartek Raciborski

Po drugiej stronie też są ludzie

Żeby tylko z całej tej nagonki na Chiny nie wyrosła niechęć do Chińczyków w ogóle. Pamiętajmy, że w tym kraju żyją normalni ludzie, którzy w niczym nie są winni polityce prowadzonej przez rząd. Po prostu mają pecha żyć w totalitarnym kraju – Polacy też mieli takiego pecha, co przecież nie znaczy, że wszyscy Polacy byli źli. To również druga strona medalu w kontekście wszelkich hipotetycznych bojkotów – najbardziej uderzą one przecież w zwykłych Chińczyków, którzy dziś mają pracę, cieszą się z szybkiego wzrostu gospodarczego pozwalającego im zarabiać więcej, kupować więcej i bogacić się. A jak sądzę im mniej im będzie brakować rzeczy materialnych, którymi cieszą się od dawna społeczeństwa zachodu a Chińczycy dopiero muszą je zdobywać, tym bardziej zacznie brakować im wolności i tym bardziej będą się jej domagać. Dzisiaj, ci którzy się jej domagają, zazwyczaj kończą w więzieniach. Myśląc o ofiarach chińskiego reżimu nie zapominajmy więc również o tych spoza Tybetu – i nie zapominajmy o tym, że zwykli Chińczycy nie są winni grzechów popełnianych przez ich rządy.

Róbmy co możemy

Mówmy więc głośno o problemie Tybetu i problemie Chin. Media, blogerzy, zwykli ludzie. Nie dajcie się zwieść bełkotom o jakichkolwiek bojkotach – bojkoty mogą tylko zaszkodzić. Trzeba pisać, trzeba mówić, trzeba krzyczeć, to odniesie większy skutek.

Fair Play. Free Tibet to nowa inicjatywa blogosfery, której celem jest przyczynienie się do tego, żeby o Tybecie i prawach człowieka w Chinach było głośno. To stosunkowo świeża inicjatywa, więc nie wiadomo jeszcze w jakim pójdą kierunku – jest tam głos nawołujący do bojkotu, ale przeważają głosy nawołujące do głośnego robienia szumu i mam nadzieję, że na tym właśnie skoncentrują się organizatorzy. Jeśli jesteś blogerem lub w jakiejkolwiek innej formie publikujesz w sieci, możesz się przyłączyć umieszczając u siebie banner tej inicjatywy – taki jak u mnie na blogu w prawej kolumnie.

Gratuluję i dziękuję jeśli doczytałeś aż do tego miejsca. Jeśli uważasz, że informowanie odniesie większy skutek niż bojkot i chowanie głowy w piasek, jeśli nie jesteś obojętny, wyraź proszę swoje poparcie. Umieść u siebie link do tego artykułu albo do inicjatywy FreeTibet.pl, wyraź poparcie w komentarzach, wykop ten wpis na wykopie. Dziękuję!

2344238039_b7136fc5fd.jpg
fot. ~FreeBirD®~

36 skomentuj
zasubskrybuj RSS bloga

Przeczytaj także:

Komentarze (36):

RSS komentarzy, Trackback

Dyskusja na innych blogach (trackbacks):

  • MyAvatars 0.2
    hazan  

    Bartek – z ust wyjąłeś mi wszystko co napisałeś – w pełni się zgadzam i mam nadzieje, że nasza blogosfer również to przeczyta.

  • MyAvatars 0.2
    Lukhasz  

    Bardzo podoba mi się inicjatywa i przypominanie ludziom oczywistych faktów, bo wielu potrafi zapomnieć, że Tybet jest pod okupacją nie przez przeciętnego, chińskiego Kowalskiego.

    Ale: bojkot przez sportowców i delegacje ceremonii otwarcia i zakończenia? A bojkot mediów i relacji z Olimpiady przez Nas, przeciętnych ludzi? Jak one mogą zaszkodzić? Nie liczyłbym na zbyt wiele gestów w trakcie zawodów czy ceremonii wręczania medali, bo to mogłoby się kończyć dyskwalifikacjami, a słusznie zauważyłeś, że to zbyt wielkie wydarzenie dla każdego sportowca biorącego udział w imprezie.
    Ale najgorsze co mogłoby się zdarzyć to gdyby Olimpiada udała się bez tego typu zgrzytów. Najgorsze by było, gdyby władze Chińskie dostały do ręki potężne propagandowe oręże – sukces imprezy. Im więcej, choćby najdrobniejszych symboli solidarności z Tybetańczykami pokażą sportowcy będący w obiektywach kamer tym lepiej. Natomiast niska oglądalność Igrzysk może przypomnieć MKOl (bo Chiny będą mogli podać dowolne liczby), że nie tylko pieniądze są istotne.

  • MyAvatars 0.2
    Buffalo  

    Kuriozalne jest to jak bardzo ludzie byli zdruzgotani po ataku na WTC, albo ile przypomina się o zbrodniach nazistów, by nigdy więcej to się nie stało, podczas gdy coś podobnego dzieje się teraz od wielu lat (jeżeli statystyki, które znam są prawdziwe). Może Chiny nie mordują ludzi i nie nękają ich z powodów rasowych, ale naprawdę to czy ktoś nas więzi lub zabije z tego, czy innego powodu już nie ma znaczenia.

  • MyAvatars 0.2
    Jacek Gadzinowski  

    Dziekuje za głos rozsądku.
    Jestem za lobbingiem na naszych przedstwicieli/polityków, mediowym, mówieniu, gestami i symbolami, brakiem milczenia. One są 1000 razy mocniejsze niż ślepy fanatyzm.

    Bojtot gospodarczy jak już pisałem na blogu Dominika byłby sztuczny. Każdy z nas jest umoczony po uszy w “chinczszyżnie”
    Olimpiady i tak nie ogladam z założenia, tego cyrku prózności i taniej podniety dla mas… i Chiny nie zmienia tutaj niczego w moim postępowaniu.

    Zanim skupimy się na Tybecie, pomyślmy że takich niegodziwościach na swiecie jest bardzo wiele. Np. w której bieżemy (Polacy) udział – czyli wojna w Iraku, Afganistanie. A co z tym zrobimy?

  • MyAvatars 0.2
    Aleksander Lucis  

    Perfekcyjnie to Bartku ująłeś. Takie teksty jak ten są właśnie najlepszym orężem w walce z tym problemem.

    Wspomniałem już o tym w komentarzu u Dominika Kazanowskiego,ale sie powtórzę – Zanim zaczniecie coś bojkotować pomyślcie proszę komu możecie zaszkodzić, a jakie są szanse by komuś pomóc. Masowe wyłączenie telewizora, albo medialna cisza o olimpiadzie, w pierwszej kolejności uderzyłoby tak na prawdę w tych, którym rzekomo chce się pomóc. Sprzeciwiajcie się robiąc coś i dyskutując, a nie poprzez nierobienie czegoś i milczenie.

  • MyAvatars 0.2
    R  

    Bojkot gospodarczy nie jest możliwy nie dla tego, że trudno wyrzucić rzeczy z chin a dla tego, że to od firm zależy gdzie produkują swoje wyroby. Rozwiązanie problemu łamania praw człowieka w chinach jest bardzo proste, jednak nie ma woli politycznej. Wystarczyło by embargo handlowe na ten kraj od Stanów Zjednoczonych. Jednak nie nastąpi bo firmą w Stanach się to opłaca a one mają skutecznych lobbystów. Zanim ktoś wystartuje mi tu, że produkt musi być tanio wyprodukowany niech się zastanowi czy chce stracić pracę na rzecz dziecka w chinach, które zrobi tą samą pracę z 1/10 Twojej wypłaty. Przykład fabryki Della w Polsce pokazuje, że produkty światowe nie muszą być tworzone w obozach pracy.

    “Mówmy więc głośno o problemie Tybetu i problemie Chin. Media, blogerzy, zwykli ludzie”

    Na wzgląd, uszanowania ludzi prześladowanych w tamtym rejonie świata, takich głupot można by nie pisać. Jak dopadnie cię w życiu tragedia zamiast pomocy wybierz dobre słowo.

    Nawołuje do bojkotu oglądania olimpiady.

  • MyAvatars 0.2
    R  

    @Aleksander Lucis

    Rozumiem, że jak nie będę oglądać olimpiady to już nie mogę rozmawiać o problemie i dążyć do jego rozwiązania, cóż za wspaniałe przemyślenia.

  • MyAvatars 0.2
    Aleksander Lucis  

    @R

    “Rozumiem, że jak nie będę oglądać olimpiady to już nie mogę rozmawiać o problemie i dążyć do jego rozwiązania”

    Bardzo źle mnie zrozumiałeś. Nic takiego nie napisałem. Jeśli nie oglądasz olimpiady by zaprotestować i jest to jedyna rzecz jaką robisz w tym temacie, to właściwie G robisz. Jestem przeciwny bojkotom.

  • MyAvatars 0.2
    Asen  

    Imperium kontratakuje: http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80277,5049960.html ; o ironio na zablokowanym dla swoich obywateli YouTube, oczywiście plus chińskie portale.
    Zgadzam się z autorem, że niewiele można zrobić, opinia społeczna nie potrafiła zablokować przyznania olimpiady Chinom, nie ma żadnych szans na bojkot.

    Chińska władza ma jednak słaby punkt, internet, sądzę, że tej puszki pandory nie będą w stanie już zamknąć, podobno ostatnio liczba chińskich internautów przekroczyła liczbę amerykańskich – skoro władza podejmuje tyle wysiłku, aby cenzurować, youtube, czy wikipedię, to znaczy, że obywatele Chin nie szansy na alternatywną informację:

    Nie wiem czy to arogancja czy ślepa pewność siebie chińskich władz, ale tak odbieram ten klip, jako rzucenie wyzwania i sądzę, że zdecydowanie w zasięgu internautów jest odpowiedź na to wyzwanie: przełamać chińską cenzurę.
    1. Spisać chińskie portale, im mniej znaczące, tym mniej chronione przed “zachodnią propagandą”
    2. Sporządzić instrukcję jak krok po kroku dodawać klipy wideo, do tych serwisów (klipy z youtube, ze zdjęciami i filmami zajść w Tybecie)
    3. Gdyby pkt.2 był nie do osiągnięcia, dodawać krótkie komentarze w chińskim internecie, z linkami (np. rapishare, bądź z jakiegokolwiek nieblokowanego źródła) linki, prowadzące do klipów, ale tym razem jako plików w formacie .FLV, np: freetibet.flv
    (pomysły można mnożyć i rozwijać, warto skorzystać z chińsko-języcznych internautów, którzy żyją w Stanach, bądź gdziekolwiek poza Krajem Środka).

  • MyAvatars 0.2
    yurasso  

    ręce i nogi opadają jak was czytam – miałem okazje trzy tygodnie jeździć po Chinach bez cenzury –
    to jest koszmar i chory komunistyczny system feudalny – pracujesz 12 godzin na dzień mieszkasz w hotelu bardziej przypominającym wiezienie za 30 us dol miesięcznie !!!!!!!!
    I mało tego to jest upragniona i pożądaną praca przez miliony setki milionów chińczyków
    Nie jesteśmy uzależnieni od chin – chiny nie maja gdzie sprzedać tego co robią niewolnicy w fabrykach – zapominacie ze to co oglądacie w telewizji o super rozwoju chin to kompletna bzdura rozwija sie tylko pas nad oceanem – lepiej żyje “tylko” 300 milionów ludzi a miliard dwieście zyje w ubóstwie jakie sobie nie mozecie wyobrazić –
    TO JEST KOMUNISTYCZNA DYKTATURA TRAKTUJACA SWOICH OBYWATELI TAK JAK STARY ZWIAZEK RADZIECKI – POTRZEBUJA OLIMPIADY PO TO ZEBY SIE UWIARYGODNIC
    KRAJE ZACHODU JAK JUZ KIEDYS POWIEDZIAC LENIN “SPRZEDADZA NAM SZNUREK NA KTORYM ICH POWIESIMY”
    I dlatego popieram kazda forme nacisku łącznie z bojkotem w kazdej postaci – nie tylko ze względu na tybet – to jest ostatni bastion komunistow z imperialnymi ciagatami -

  • MyAvatars 0.2
    Marcin Jagodzinski  

    a ja i tak nie będę oglądał olimpiady.

    bartek, wszystko co piszesz jest pewnie logiczne i racjonalne. ale po tym, co się ostatnio dzieje, nie jestem w stanie bawić się, oglądając transmisje. to nie jest żaden bojkot. to jakiś próg wrażliwości. tak jak wegetarianom nie jest w stanie smakować mięso, bo pamiętają o cierpieniach zwierząt (nie jestem wegetarianinem), tak mi nie smakuje ta olimpiada. nie jestem w stanie się zachwycić ani ceremoniami, ani zmaganiami sportowymi.

    nie będę się też zmuszał do oglądania olimpiady.

    mkol i chiński rząd wspólnie to spierdoliły i tyle.

  • MyAvatars 0.2
    Marcin Jagodzinski  

    wracając to wpisu, to myślę, że “Tak samo niezauważony szybko przeminie bojkot olimpiady w mediach” nie jest prawdą. niezauważone, to przemijają właśnie takie ciągnące się protesty, do których ludzie się przyzwyczajają. jednorazowe, spektakularne akcje, zapamiętywane są znacznie lepiej.

    jeśli medialnie olimpiada zostanie zbojkotowana, mkol 100 x się zastanowi pod naciskiem sponsorów, gdzie zorganizować olimpiadę następnym razem.

    taki protest będzie zapamiętany i to baaardzo długo. nie w mediach, tylko w firmach: “zobaczcie, wydaliśmy tyle a tyle kasy na reklamy na olimpiadzie, a te debile z mkolu zrobili ją w takim miejscu, że ludzie wyłączali telewizory. następnym razem albo nasza kasa, albo olimpiada w miejscu, które nie kojarzy się z przemocą i wyrokami śmierci”.

  • MyAvatars 0.2
    Dzajzer  

    Po przeczytaniu tego tekstu, doszedłem do wniosku, iż bojkot nie jest narzędziem potrzebnym, lecz niezbędnym w dzisiejszej “walce”… Śmieszy mnie natomiast sposób w jaki autor manipuluje faktami, aby dowieść swojej racji. Nie mam nic przeciwko kampanii informacyjnej, ale z drugiej strony, jest wiele spraw, o których ludzie nie pamiętają, bo nie chcą pamiętać. I co z tego, że powiem komuś w jaki sposób zabija się dzisiaj tysiące osób, aby zdobyć władzę i kontrolę nad dobrami materialnymi, skoro on w to nie będzie chciał uwierzyć. Nie będzie chciał, bo mu tak wygodniej, bo jest to dla niego zbyt straszne. Politycy zabijają cywilów, którzy nie dostrzegają prawdziwego wroga. Wolą oni walczyć z wyimaginowanym przeciwnikiem (inne kraje, terroryści). Bojkot jest zły?! Jeżeli chcesz uświadamiać ludzi to może zacznij od swych rodaków, którzy chyba nie widzą jak sami są wykorzystywani i oszukiwani. Czy mówimy o tym, że Polska jest w stanie wojny z Irakiem? Nie, bo wygodniej jest nazwać to misją pokojową. Świat pełen jest absurdu i informowanie ludzi, którzy i tak wolą żyć w cieniu kłamstwa jest irracjonalny. Daj ludziom wskazówki co mają dokładnie zrobić, jak zadziałać…

  • MyAvatars 0.2
    Maciej /maruszewicz  

    Wydaje mi się, że podczas igrzysk będzie dominowała poprawność polityczna. Wszyscy będą udawali, że jest ok. Ja wybieram bojkot, tzn. nie mam zamiaru oglądać tego przedstawienia, do czego innych zachęcam.

  • MyAvatars 0.2
    ankofar  

    Ten kto napisał ten wywód chyba się minął z tematem.
    O co Ci chodzi z telewizorami, i calym przemyslem!?
    Krtykowane jest postepowanie wobec drugiego czlowieka w Chinach a nie to co nam chiny dostarczają. WTF?!

  • MyAvatars 0.2
    Olgierd  

    Zgadzam się w “zupełnej całkowitości”. Zarówno co do tego, że sportowcy powinni jechać (czymże byłyby igrzyska 1936 r. bez Owensa?), że realny bojkot Chin jest niemożliwy (1000% uzależnienie ekonomiczne) — że po prostu trzeba mówić.

    Brawo!

  • MyAvatars 0.2
    jah  

    Jak pomóc Tybetańczykom nie wyłączająć telewizora – to z grubsza dylemat przed jakim wielu stoi, w tym autor notki. Może jednak uwzględnić w swoim postępowaniu element wyrzeczeń? Jak się ma smak sportowego zwycięstwa i radość kibica śledzącego przed tv zmagania swoich sportowych idoli do dramatu ludzi? Czy tańczymy na czyimś pogrzebie?
    Nie rozumię, jak można mówić, że bojkot jest zły, a nagłaśnianie protestów przez blogerów dobre? Czy to się w jakikolwiek sposób wyklucza? A poza tym, co to znaczy że jesteśmy od Chin w 1000 procentach uzależnieni? Ten kto to mówi, ma naturę konsumpcyjnego niewolnika. Bo świadomość tego faktu, nie powinna usprawiedliwiać ani też tłumaczyć zaniechania działań.
    Podejrzewam, że takim osobom wystarczy odebrać dostęp do internetu, żeby uznali iż nic nie da się zrobić.
    Smutne, doczekaliśmy czasów, gdy od ekonomia decyduje o czyiś przekonaniach. Oto nowy sort “sieciowego” materializmu.

  • MyAvatars 0.2
    jah  

    upps… “nie od ekonomia” lecz “to ekonomia”

  • MyAvatars 0.2
    Kuban  

    Ja sie zgadzam z tym że trzeba o tym mówić. Jestem zwolennikiem rozwiązania aby politycy nie przyjeżdżali na olimpiadę. W ogóle jak oni będą mieli czelność uścisnąć dłoń takiemu (człowiekowi??? chyba raczej zwierzęciu), który dopuszcza się zbrodni ludobójstwa i znęca się nad masą ludzi. Setkom milionom Chińczyków również należy się wolność, której oni nie mają. Pracują kilkanaście godzin za ok. 30groszy na godzinę. Nie wiedzą co to jest prawda… Im też trzeba pomóc!!!

  • MyAvatars 0.2
    TomekB  

    Wg. mnie autor niniejszego artykułu przedstawia skrajnie konformistyczną postawę.
    W ogóle wszyscy, którzy twierdzą “trzeba mówić o tym, inne akcje są bez sensu” wg. mnie są tchórzami. To właśnie my, jako Polacy nauczeni przez historię, powinniśmy wiedzieć do czego prowadzi wygoda i strach przed zajęciem stanowiska na czas.
    I dobrze. Chiny wejdą nam wszystkim na głowię. Zrobią, co będzie im się podobać. A my – nienażarci konsumenci, będziemy bać się o zupkę w naszym talerzu, więc nie wychylimy spoza niej nosa.

    Aż przyjdą do naszego domu i powiedzą, że przyszła na nas pora. I DOPIERO WTEDY ze zdziwieniem ktoś zada sobie pytanie – dlaczego nikt nie staje w mojej obronie…?

    Lekcja historii.

  • MyAvatars 0.2
    jah  

    ->TomekB
    racja

  • MyAvatars 0.2
    pailee  

    Ciekawy pomysł. Zaakceptujmy olimpiadę, kupujmy ich produkty, dajmy im promować się na olimpiadzie, ale dużo mówmy, bo jak wiemy słowo ciałem się już raz stało, to może uda się ponownie.

    O ile wiem, Związek Sowiecki upadł nie dlatego, że ktoś dużo mówił. Jedyna szansa żeby zniszczyć nowe “imperium zła”, to:

    nie gadać głupot o największej armii na świecie (kraj w którym ludzie jedzą ryż z ziemią raczej nie ma wysokiego morale, udowodniła to najpierw Rosja carska a później ZSRR),

    nie powtarzać propagandy, że jesteśmy uzależnieni od ich produktów (w USA kampania nakłaniająca do bojkotu ich produktów jest coraz skuteczniejsza, coraz mniej ich towarów jest kupowanych bo są niebezpieczne dla zdrowia przede wszystkim, poza tym UE już przygotowuje się do ograniczenia importu towarów z CHRLD),

    nie użalać się nad sportowcami, tylko starać się wymusić reakcję na naszych demokratycznych rządów. Niech ograniczą import z Chin, niech ograniczą kontakty dyplomatyczne i współpracę z bandytami. Niech zareagują tak jak powinno zareagować przedłużenie woli obywateli czyli właśnie demokratyczny rząd.

    Biciem piany nic nie załatwisz. Gadanie o tym jak to źle jest na Kubie, nic nie dało. Z Chinami może być inaczej. Czekanie na przebudzenie się tej całej masy, z której duża część jest niepiśmienna, co wioska to inny dialekt, a niektórzy nadal żyją w XV wieku jest hipokryzją.
    Wyjątkowo niesmaczne, kłamliwe i żałosne jest to co napisałeś.

  • MyAvatars 0.2
  • MyAvatars 0.2
    Marek  

    Dżizas co za bzdury !!

    Nie karajmy Chin bo nie będzie koszulek i telewizorów.

    Ciekawe ile pieniędzy sponsorów i koszulek + telewizorów z Chin dla autora tego bloga jest warte ludzkie życie ?

    Marco

  • MyAvatars 0.2
    Klos  

    Zgoda obiema łapkami – napisałem właśnie krótszy tekst o tym samym, a trzeba było skończyć na linkowaniu ;-)

  • MyAvatars 0.2
    jjj  

    jesteś żałosny…

  • MyAvatars 0.2
    Łukasz  

    ciekawy artykuł i dyskusja

Skomentuj