Problemy Social Lending za oceanem – kolejny serwis zamknięty

Bartek Raciborski
(9 kwi 2008, 21:48)

Lending Club LendingClub, Amerykański serwis pośredniczący w pożyczkach P2P, zawiesił wczoraj działalność. Serwis nadal obsługuje udzielone wcześniej pożyczki ale nie pozwala na zawarcie żadnych nowych transakcji. To kolejny taki przypadek po kanadyjskim IOU Central, który zawiesił działalność na przełomie lutego i marca, zaledwie po kilkunastu dniach działalności. W obu przypadkach zastrzeżenia do serwisów mają tamtejsze instytucje nadzorujące rynek finansowy.

IOU Central Obie firmy są w trakcie procesu weryfikacji i sporu o to w jaki tak naprawdę sposób zakwalifikować ich działalność. Chciałem dowiedzieć się czegoś więcej od Arka Hajduka z IOU Central, ale odmówił komentarza dopóki mają miejsce spory formalne. Podobnie komentarza odmawia Lending Club. Dla tej drugiej firmy zamknięcie akurat teraz musiało być bolesne, bowiem raptem kilka dni temu materiał o nich emitowała telewizja ABC, co musiało wiązać się ze znacznym wzrostem odwiedzin. Oczywiście obie firmy oczekują rozwiązania przeszkód formalnych i w żadnym wypadku nie zamierzają rezygnować z działalności. Cała sprawa być może nawet obróci się na ich korzyść, bo zapewnia im znaczny rozgłos, nie tylko w mediach elektronicznych.

Happy end w Holandii

Problemy firm pośredniczących w pożyczkach P2P z regulatorami to nie nowość. W zeszłym roku przez kilka tygodni blokadę na działalność miał holenderski Boober. W jego przypadku skończyło się to tak, że formalnie uzyskał pozwolenie na pośredniczenie w pożyczkach z zastrzeżeniem, że pojedynczy pożyczkodawca nie może udzielić więcej niż stu pożyczek na łączną kwotę 40 tys. euro. To dosyć rozsądne i nie ograniczające zbytnio warunki, więc Boober powinien być zadowolony. Od tamtej pory firma zdążyła uruchomić kolejną platformę pożyczek P2P we Włoszech.

Social Lending w Polsce

Co na to polskie serwisy Social Lending – Finansowo, Monetto i Kokos?

Lukasz Banach, Monetto:
Przede wszystkim trudno oszacować jak działalność tych serwisów jest unormowana w prawie każdego z tych Państw – wiemy np. że Prosper musi stosować się do partykularnego prawa stanowego a więc być może w tym przypadku rzeczywiście nastąpiło jakieś naruszenie prawa. Dziwnym jest jednak fakt zamknięcia serwisów na czas takowej kontroli – trudno nam wyrokować co jest tego przyczyną.

Albert Tomaszewski, Finansowo:
Na pierwszy rzut oka interwencje są na rękę bankom i ogólnie konkurencji, ale w dłuższej perspektywie bilans może wyglądać inaczej. To darmowy rozgłos, który po wyjaśnieniu sytuacji może zapisać się serwisom na plus.

Żaden z przedstawicieli rodzimych serwisów pożyczek P2P nie obawia się podobnych problemów u siebie.

Sebastian Wojdył, Kokos.pl:
Odnośnie projektu kokos.pl nie obawiamy się podobnych problemów. W zespole kokos.pl oraz z ramienia inwestora projektu, spółki Blue Media pracuje wielu specjalistów z zakresu bankowości, z uwzględnieniem bankowości elektronicznej.

Lukasz Banach, Monetto:
Na chwilę obecną nie żywimy takich obaw – nasz projekt, zanim zaczął być realizowany, został szczegółowo opracowany prawnie przez kilka niezależnych kancelarii, których opinia była jednoznacznie pozytywna w tym zakresie. Posiadamy także odpowiednią ochronę i monitoring prawny, także w razie jakichkolwiek problemów moglibyśmy na bieżąco reagować – jednak z prawnego punktu widzenia nasza działalność jest w pełni legalna.

Albert Tomaszewski, Finansowo:
Finansowo.pl nie ma powodów, żeby obawiać się Komisji Nadzoru Finansowego, w końcu nie pośredniczymy w transakcjach pieniężnych a jedynie umożliwiamy spotkanie się dwóch stron: pożyczkodawców z pożyczkobiorcami. Nie pobieramy depozytów i nie pośredniczymy przy przelewaniu pieniędzy od jednego użytkownika do drugiego.

Wszystkie serwisy podkreślają, że to nie one udzielają pożyczek a jedynie łączą strony transakcji, ale podejrzewam, że tymczasowo zamknięte Lending Club i IOU Central mogłyby powiedzieć to samo. Najciekawiej temat rozwinął Sebastian Wojdył z Kokosa. Wyjaśnił mi w jaki sposób ich proces pośredniczenia w pożyczkach różni się od tego stosowanego przez większość serwisów Social Lending.

Sebastian Wojdył, Kokos.pl:
W ramach projektu unikamy działań mogących podlegać pod polską definicję czynności bankowych. W szczególności nie dokonujemy (jak prawdopodobnie miało to miejsce we wskazanych serwisach) przyjmowania wpłat na konta rozliczeniowe należące do Blue Media bez uprzedniego wskazania odbiorcy środków pieniężnych, gdyż prawnie byłoby to kwalifikowane jako przyjmowanie środków płatnych na zlecenie. Natomiast kokos.pl jedynie, w tym zakresie, realizuje usługę escrow. Inwestor może przekazać nam środki dopiero w momencie złożenia deklaracji lub zamiaru udzielenia konkretnej pozyczki. Takie działanie możemy de facto przyrównać do przyjmowania płatności na poczcie.

Naszym zdaniem kluczem do rozwikłania problemów wskazanych serwisów jest przyjęty tam model tworzenia przez nie quasi-kont, na które inwestorzy wpłacali srodki, a dopiero pozniej z tych kont udzielano pożyczek.

Kokos przyjął zatem model bardzo bezpieczny z punktu widzenia ewentualnych problemów prawnych. Podczas gdy w większości podobnych serwisów inwestor najpierw wpłaca środki na rachunek, a dopiero potem dysponując nimi udziela pożyczek, w Kokos jest odwrotnie. Inwestor najpierw musi zadeklarować transakcję, a późniejszy przelew ma charakter usługi zabezpieczającej escrow – zasila rachunek wskazanego przez inwestora pożyczkodawcy. To może być zasadnicza różnica w postrzeganiu prawnym działalności Kokosu i innych serwisów z tej branży, ale z drugiej strony może też wpłynąć na sprawność przebiegu transakcji – o ile w innych serwisach nie można deklarować pożyczki bez uprzedniego zabezpieczenia środków na koncie witryny, tak w Kokos możliwa jest sytuacja, w której inwestor zaoferuje pożyczkę ale jej nie zrealizuje. To dodatkowe problemy dla pożyczkobiorcy, który musi wówczas ponownie szukać chętnego na pożyczenie mu pieniędzy.

Wszystkie polskie serwisy pożyczek P2P optymistycznie patrzą na kwestie formalne i nie spodziewają się jakichkolwiek problemów u siebie. W problemach firm amerykańskich i kanadyjskich niekoniecznie dopatrują się inspiracji komisji nadzoru lobby bankowym czy spisku konkurencji (gdzieniegdzie pojawiają się też takie głosy), ale raczej chęci przyjrzenia się nowym dla nich i dla prawa zjawiskom.

Lukasz Banach, Monetto:
Nie można mieć złudzeń, że banki w jakikolwiek sposób nie reagują – odpowiednie sygnały docierały także do nas, niemniej tego typu akcja moim zdaniem wynika z chęci dogłębnego zbadania mechanizmów działalności i może wynikać z niewiedzy odpowiednich organów czy skarg użytkowników.
Nie ulega jednak wątpliwości, że ustawodawcy w tych krajach, także w Polsce, będą musieli w przyszłości uregulować tego typu działalność.

Dziękuję za komentarze Sebastian Wojdyłowi z Kokosa, Albertowi Tomaszewskiemu z Finansowo i Łukaszowi Banachowi z Monetto.

4 skomentuj
zasubskrybuj RSS bloga

Przeczytaj także:

Komentarze (4):

RSS komentarzy, Trackback

Dyskusja na innych blogach (trackbacks):

  • MyAvatars 0.2
    Chris Trynkiewicz  

    Na moje oko w Polsce nie ma sie czego bac, bo nikogo nie obchodzi, czy cos jest legalne… Inne kraje, inna mentalnosc. W praktyce to nawet do braku TM przy nazwach firm by sie ktos mogl przyczepic.
    Nie ten kraj, nie ci ludzie.

  • MyAvatars 0.2
    Jolanta  

    rzeczywiscie co kraj to inna mentalność. IOU Central zawiesił swoją działalność po kilkunastu dniach swej działalności ale w Polsce serwisy social lending są już od kilku miesięcy i nieźle sobie radzą, sama korzystam z takiego systemu pożyczek na http://www.kokos.pl i jestem zadowolana.

  • MyAvatars 0.2
    wacek  

    pani jolanta pewnie jest pożyczkobiorcą niestety pożyczkodawcy nie mają tak różowo
    http://kwadrat.cba.pl/news.php?extend.4 tu można znaleść ostrzeżenie przed udzielaniem pożyczek w serwisach social lending

Skomentuj