Trzy miliony złotych dla Google na miejsca pracy dla Was
Google Polska otrzyma od polskiego rządu 3,16 mln zł na stworzenie nowych miejsc pracy w swoich biurach we Wrocławiu i Krakowie, w których firma planuje zatrudnić łącznie 270 osób. Kto jak kto, firma tak dochodowa jak Google nie potrzebowałaby takiego dofinansowania, ale głupotą byłoby z niego nie skorzystać skoro była możliwość.
W pierwszych komentarzach na gazeta.pl (i nie tylko) dominują oczywiście głosy oburzenia, bo przeciętnemu Kowalskiemu wydaje się, że trzy miliony to masa pieniędzy, chciałbym więc zaproponować bardzo prostą arytmetykę. 3,16 mln zł podzielone przez 270 miejsc pracy daje skromne 11 700 zł na pracownika. Dla tych, którzy nie wiedzą jakie są realne koszty pracy w Polsce (wszelkie składki i podatki jakie odprowadza pracodawca), przypomnę, że jest to jedna pensja kogoś zarabiającego 6900 zł netto. Albo dwie pensje po 3500 zł netto, albo trzy pensje po 2300 zł na rękę. Google przyjmując pieniądze od rządu zagwarantowało, że utrzyma swoją inwestycję przez przynajmniej pięć lat (to jest 60 miesięcy, czyli 60 pensji dla każdego z 270 miejsc).
Ale owe 11,7k to tak naprawdę zaledwie koszt stworzenia warunków do pracy – kupienia pracownikowi komputera i monitorów, biurka, fotela, itd. Czyli naprawdę niewiele, choć łączna kwota nominowana w milionach może robić wrażenie. Za to gwarancja utrzymania inwestycji przez kolejnych pięć lat jest chyba tego warta. Nasz rynek jest coraz mniej konkurencyjny i firmy coraz bardziej oglądają się za kolejnymi, tańszymi miejscami (np. Rumunia). Zarobki w IT wzrosły w ciągu kilku lat o 50% lub więcej (nie są to oficjalne statystyki ale własne spostrzeżenie związane z rekrutacją programistów we Wrocławiu dzisiaj oraz kilka lat temu), rosną koszty wynajmu powierzchni biurowych, a mocna złotówka oznacza, że wszystko kosztuje znacznie więcej dolarów niż kiedyś (lub funtów czy euro).
Google otworzył w Polsce dwa oddziały – mniejszy, zajmujący się research & development w Krakowie (tam szukajcie pracy jeśli jesteście programistami) i większy, zajmujący się sprzedażą i operacjami we Wrocławiu (tu będziecie głównie niańczyć obsługiwać klientów AdWords). Jeśli chcielibyście pracować dla kalifornijskiego giganta, który w USA został okrzyknięty najbardziej pożądanym pracodawcą, przejrzyjcie jego oferty pracy w Polsce.
Przeczytaj także:
- Pogłoski o Google Wrocław
- Greenfield Online kupiony za 426 mln USD – gratulacje dla polskiego oddziału
- Facebook zatrudnia współtwórcę finansowego sukcesu Google
- Białostocka komunikacja miejska w Google Transit
- Anty-portfolio czyli największe okazje, które schrzaniliśmy


ciekawe dlaczego nasze państwo dotuje mega światowe korporacje :/ które tak czy inaczej robią swoje…
@nrm: mniej więcej z tego samego powodu, dla którego sklepy kuszą zniżkami żeby przyjść i zostawić u nich trochę pieniędzy. Im mają gorszy towar tym większe zniżki muszą dawać. Czytaj: skoro mamy wysokie podatki inne bariery dla przedsiębiorczości to w jakiś inny sposób trzeba zachęcić do inwestycji u nas.
Oczywiście najlepiej byłoby obniżyć podatki i stworzyć warunki zachęcające do przedsiębiorczości (czyt: stworzyć lepszy produkt), ale to jest trudniejsze i nie da się tego zorganizować tak szybko, dlatego najlepszych klientów kusi się zniżkami (tego typu dotacje dostaje wiele firm o ile tworzą w Polsce miejsca pracy liczone w setkach).
sorry, nie trafia to do mnie ;) Jak ja chciałem kiedyś dotacje na rozpoczęcie DG to **** dostałem, mega korporacje kasy nie potrzebują bo i tak swoje zrobią bez względu na takie kretyńskie gesty (pomijam sprawy typu strefy ekonomiczne, podatki itp. w celu _ściągnięcia_ inwestycji, to jest zupełnie inna sprawa; tutaj inwestycja i tak będzie, a kasa jak sam zauważyłeś nie jest duża dla googla, za to by mogła postawić na nogi n malutkich polskich firm). Nie dziwie się tym wszystkim komentarzom, tym bardziej tym, którzy swoje “wychodzili”, a wała od państwa polskiego dostali.
Ciekawe na ile ta sumka przekonała Googla do związania się z Polską na dłużej, a na ile to było tak przy okazji bo i tak nie mieli zamiaru się stąd ruszać
Państwo zrobiło niezły dil :)
Za 195,06 zł miesiecznie dotacji zapewnili sobie przypływ podatków od 270 osób na znacznie większym poziomie :)
Takie działanie mi się podoba. Widać, że pieniądze się nie marnują. Jako akcjonariusz jestem bardzo zadowolony :) W końcu nasza publiczna kasa jest rozsądnie inwestowana i wydawana.
Lepszym rozwiązaniem jest zrezygnować z redystrybucji kasy przez państwo, na rzecz zmniejszenia podatków.
Jestem przekonany, że zmniejszenie PITu lub VATu o np. 5% i nie zmuszanie firm do chodzenia po urzędach i załatwiania takich dotacji bardziej przekonałoby Google i innych inwestorów niż te 3,16 mln zł.
Tak naprawdę 3,16 mln zł kosztowało nas znacznie więcej, bo pieniądze na jakiś czas zostały wyrwane ludziom z rąk, utknęły w państwowej machinie, gdzie przeszły przez dziesiątki rąk, z których każda para dostaje pensje co miesiąc. Lepiej nie zabierać pieniędzy w podatkach i potem nie grać dobrego wujka oddając ich część.
Państwo nie powinno bawić się w Robin Hooda tylko ograniczać swoje działania a więc i wydatki do minimum. Bądźmy liberalni – to się opłaca.
Czy ktos wierzy, ze Google by sie stad wyprowadzilo w ciagu 5 lat, skoro dopiero tu rozklada swoje zabawki? Troche mi sie to wydaje marnotrawieniem kasy, ktora by mogla pomoc jakiejs mniejszej firmie zaistniec…
Już wiadomo, że w do końca 2009r. Google nie zatrudni obiecanych 270 pracowników. Pytanko: Czy w związku z tym Google będzie musiało zwrócić te 3,16 mln dolarów?