Statystyki kłamią, czyli ilu TechCrunch ma prawdziwych subskrybentów RSS
Znacie to powiedzenie, że jest kłamstwo, wielkie kłamstwo i statystyka? Brad Feld kilka dni temu zwrócił uwagę na to jak niewiele mogą być warte dane popularnego FeedBurnera zliczającego czytelników kanałów RSS – przynajmniej jeśli chodzi o statystyki najpopularniejszych blogów.
Licznik FeedBurnera na blogu Brada pokazuje imponującą liczbę 117 tysięcy subskrybentów. Brad jednak opisał to co widzi w szczegółowych statystykach feedu (dostępnych tylko dla niego) – otóż 99 tysięcy z nich korzysta z czytnika RSS o nazwie BlogRovR, który wcale nie jest popularnym narzędziem, ale który w domyślnie zasubskrybowanych feedach każdemu nowemu użytkownikowi umieszcza blog Felda. Część użytkowników BlogRovR pewnie czyta notki Felda, ale większość zapewne nie – a jeśli odjąć ich od liczby wszystkich czytelników, zostaje raptem 18 tysięcy osób, które własnoręcznie i świadomie zasubskrybowały blog – 6.5x mniej niż na liczniku.

Jeśli więc zastanawiacie się ilu tak naprawdę czytelników mają najpopularniejsze blogi np. technologiczne, to odpowiedź jest poza Waszym zasięgiem. Możecie jednak być pewni, że znacznie mniej niż na licznikach, bo w wielu czytnikach ich kanały są albo domyślnie zasubskrybowane albo gotowe do dodania jednym kliknięciem jako rekomendowane feedy. Ale polskich blogów to raczej nie dotyczy, bo niewiele jest chyba popularnych rodzimych czytników RSS.
Problem wiarygodności statystyk to ogólnie temat rzeka. Zwłaszcza ostatnio, kiedy do odwiecznych problemów (np. różne algorytmy używane przez różne produkty mierzące oglądalność) dołączyła kwestia znacznie większej ilości sposobów korzystania z serwisów. Wspomnieć można choćby problemy z mierzeniem oglądalności widgetów osadzanych na zewnątrz serwisów czy usługi takie jak Twitter lub Blip – w przypadku obu tych serwisów strona WWW odpowiada jedynie za około 50% ruchu, druga połowa to wszelkie inne sposoby dostępu, jak na przykład wiadomości SMS czy rozmaite aplikacje korzystające z API. Tego użycia nie zmierzy żadne Google Analytics ani żadna Alexa.
Jeśli więc patrzycie na jakiekolwiek statystyki, traktujcie je z ostrożnością – przynajmniej jeśli nie wiecie i nie rozumiecie dokładnie jak działają i co może mieć na nie wpływ.
Przeczytaj także:
- Jak działa Feedburner – jak interpretować jego licznik
- Blog Day 2008 – pięć ciekawych blogów ode mnie
- Jedno z pierwszych przejęć blogów w Polsce, czyli Polygamia w Agorze
- Rzetelność dziennikarzy i blogerów przy powoływaniu się na źródła
- Czy jest sens kupować jednoosobowy blog za grubą kasę? Blog sprzedany za 15 mln dolarów
Komentarze (5):
Dyskusja na innych blogach (trackbacks):
- Wykop w polskiej wersji Netvibes (i YouTube) - Webstop.pl
- Wykop w polskiej wersji Netvibes (i YouTube) | Wiadomości i informacje bloga


Dlatego ja się nie chwalę publicznie liczbą czytelników, a dla siebie jako przybliżenia używam Google Analytics i wtyczki http://www.chrisfinke.com/category/feed-statistics/
Biorę też poprawkę na świrów (a znam kilku takich), którzy w AdBlocku blokują wszystko co odpowiada za statystyki (GA, FB, Gemius itp.)
Zarówno w przypadku ostatnich zmian w serwisie Alexa jak i tego typu usług zliczającym, trzeba zakładać jakiś margines błędu, ale trzeba też wiedzieć jak duży…
Co ciekawe, znaczne rozbieznosci w statystykach wyswietlen widac nawet miedzy wyswietlaniem reklam AdSense, a statsami Analytics. I to wcale nie chodzi o to, ze jest wiecej wywolan strony, niz wyswietlen reklam – wrecz odwrotnie!
Statsy z feedburnera (nie dla feedow, dla strony) wydaja mi sie i tak najbardziej zblizone do prawdy.
Z kolei mam tez strone, na ktorej unique users mam 40.000, zas wyswietlen strony… 7mln. Statystyki sponosoruje w tym wypadku stat24.pl bodaj.
Huh.