Bądź zawsze o krok przed innymi – Google właśnie wykonało krok do przodu
Przedwczoraj Google ogłosiło, że zainwestuje pół miliarda dolarów w firmę Clearwire. Wraz z m.in. Comcast, Intel Capital, Time Warner Cable, zainwestują 3,2 miliarda dolarów w budowę ogólnoamerykańskiej sieci bezprzewodowego dostępu do internetu w technologii WiMAX.
Erick Schonfeld na TechCrunch zastanawia się dlaczego Google uczestniczyło w tej inwestycji – według niego główną motywacją jest upewnienie się, że nowa sieć będzie maksymalnie otwarta na urządzenia pracujące pod kontrolą Android (przygotowywanej przez Google platformy dla urządzeń mobilnych) oraz po to, żeby ich witryna była domyślną wyszukiwarką w urządzeniach połączonych z siecią.
Być może Erick ma rację, ale mnie to zupełnie nie przekonuje. Upatruję w tym działania znacznie bardziej dalekowzrocznego, ale żeby to wyjaśnić, musimy najpierw ustalić odpowiedź na zasadnicze pytanie.
Czym jest Google?
Gdybyście mieli jak najzwięźlej zdefiniować, czym jest Google, jak byście je określili? Wyszukiwarką internetową? Być może tak je postrzegacie, prawdą jednak jest, że Google jest największą na świecie agencją reklamową. Tabela z wynikami finansowymi firmy rozbija przychody tylko na dwie kategorie – pochodzące z reklamy oraz pozostałe. W 2007 roku przychody z reklamy wyniosły 16,4 miliarda dolarów i stanowiły 99% przychodów firmy. Pozostałe wpływy to zaledwie jeden procent.
Google może być postrzegane jako wyszukiwarka, ale z biznesowego punktu widzenia jest to firma, która sprzedaje reklamy – a jej dział research & development jedynie dba o to, żeby było gdzie te reklamy wyświetlać. Skoro już to sobie wyjaśniliśmy, przejdźmy do firmy Clearwire.
Następna wielka rzecz
Bardzo możliwe, że technologia WiMAX będzie niewypałem. Jeśli jednak odniesie sukces, może on być wielki. Sieć bezprzewodowa dostępna niemalże wszędzie to jeden abonament i jeden rachunek za połączenia z siecią zarówno z komputera domowego, jak i z laptopa w drodze czy z telefonów komórkowych lub innych urządzeń mobilnych. Po co płacić za trzy odrębne usługi skoro korzystanie tylko z jednej jest i wygodniejsze i prawdopodobnie tańsze? Po co ograniczać się do korzystania z sieci tylko w domu, jeśli w tej samej cenie możemy mieć mobilny dostęp z każdego miejsca? Rozległa i powszechnie dostępna sieć bezprzewodowa może być tzw. next big thing na rynku usług dostępowych, a jeśli tak się stanie, to Clearwire zgarnie wszystko i ma szansę zostać największym dostawcą internetu w Stanach, świadcząc usługi pokaźnej liczbie ludzi.
Czy to ma coś wspólnego z reklamą?
Dostawcy internetu już jakiś czas temu spostrzegli, że oni też mogą uszczknąć coś dla siebie z wielkiego tortu reklamy online. Powszechną już dziś praktyką jest wyświetlanie użytkownikom stron z reklamami jeśli wpiszą w przeglądarkę domenę, która nie istnieje. W ten sposób już teraz firmy ISP zarabiają dodatkowe pieniądze dzięki popełnianym literówkom i domenom, które ktoś zapomniał przedłużyć. Czy na tym chce zarabiać Google dzięki inwestycji w WiMAX? Nie.
W branży technologii ten, kto myśli, że ma wszystko, jest pierwszym w kolejce do pójścia na dno. Rynek reklamy online szybko się zmienia i nikt tego nie wie lepiej niż Google – w końcu to oni byli sprawcami poprzedniej zmiany. Na pewno cały sztab ludzi w ich biurach nie zajmuje się niczym innym tylko wymyślaniem rozmaitych pomysłów i scenariuszy, próbując przewidzieć jak rynek reklamy może się zmienić w przyszłości. Po to, żeby zamiast bezczynnie się przypatrywać, wyprzedzić wszystkich i samemu tej zmiany dokonać.
Reklama w rękach dostawców sieci
Dziś jest to pomysł zaledwie raczkujący i być może testowany gdzieniegdzie na niewielką skalę, ale w przyszłości być może to dostawcy sieci będą wyświetlać reklamy użytkownikom. Nie ma technicznych przeszkód ku temu, żeby dane płynące z sieci do użytkownika zostały podmienione na inne. Dostawcy mogą działać na zasadzie podobnej do popularnych adblocków, z tą różnicą, że zamiast blokować wykryte reklamy, będą zastępować je własnymi.
Jeśli tak się stanie, o udziale w rynku reklamowym będzie decydować nie to, na ilu stronach jesteśmy w stanie umieścić nasz adserver, ale to ilu ludzi korzysta z naszego dostępu do internetu. Serwowanie reklam przeniesie się szczebelek wyżej. Jeśli praktyka ta stanie się powszechna wśród dostawców sieci, kolejnym krokiem może będzie wręcz stworzenie specjalnych kodów reklamowych – twórcy witryn umieszczać je będą zamiast dzisiejszych kodów i będą to po prostu miejsca, które dostawcy internetu mieliby wypełnić reklamami.
W interesie dostawcow sieci nie jest zabicie witryn utrzymujących się z reklamy, można więc przypuszczać, że będą one po prostu chciały zastąpić dzisiejszych pośredników i znajdą sposób na dzielenie się przychodami ze sprzedanych reklam z witrynami, tak jak dzisiaj robi to Google AdSense. I jeśli tak właśnie ma się stać, to Google chce być tym, kto będzie serwował najwięcej reklam mając najwięcej użytkowników i jest w stanie wyłożyć na to pół miliarda dolarów.
Zastąpić samych siebie
Nie powiem Wam, jak ten model miałby dokładnie wyglądać w praktyce, ale mam wrażenie, że taki scenariusz jest dość prawdopodobny. Dostawcy sieci stoją pomiędzy każdym adserverem a użytkownikiem i mają techniczne możliwości podmiany serwowanych reklam. Rynek reklamy online urósł do gigantycznych rozmiarów i setkom tysięcy ludzi na świecie sen z oczu spędza pytanie, jak zostać następnym Google. Dla firmy takiej jak Google najlepszy sposób na uniknięcie detronizacji to być twórcą projektu, który będzie “następnym Google”.
Zamiast myśleć o tym, co zrobić żeby nas nie zastąpiono, lepiej jest myśleć o tym, co zrobić żeby zastąpić taką firmę jak nasza. I spróbować zastąpić. Mam wrażenie, że Googlowi właśnie o to może chodzić w przypadku inwestycji w WiMAX.
Przeczytaj także:
- Omnisio, czyli Google płaci po 5 mln dolarów od głowy
- Finalna bitwa o Yahoo – marne szanse zarządu (oraz jak zarobić 800 mln dolarów w dwa miesiące)
- IndexTools, lepsze od Google Analytics, za darmo? Być może
- Duży debiut giełdowy rosyjskiej wyszukiwarki – Yandex chce wejść na giełdę wyceniając się na 5 mld dolarów
- 2007 – rok Google i Naszej-klasy
Komentarze (12):
Dyskusja na innych blogach (trackbacks):


Pamiętam kilka lat temu rozmowę z prezesem pewnej spółki giełdowej, łebskim facetem od finansów. Chciał wejść w jakąś inwestycję internetową. Jego pierwsze pytanie, które mnie zaskoczyło było mniej więcej takie: “Gdzie się zaczyna Internet?”. To było dobre pytanie, to było myślenie w tej skali, o której piszesz.
Ten, kto się usadowi na najniższym (czy jak piszesz najwyższym) punkcie dostępu do Internetu będzie rozdawał karty.
Druga sprawa: jeśli można podmienić reklamy to można też podmienić/wyciąć treści. I to może być evil side tego rozwiązania.
Nie no, jakby można było podmieniać komuś na stronie treści to już wszyscy by to robili. Nawet, analogicznie, firmy budowlane stawiając budynki na zamówienie by malowały reklamy na blokach (nie będących ich własnością). Ciekawe czemu tepsa w neostradzie tak nie robi i z onetu na przykład nie wycina reklam wstawiając tam swoje treści? Przy tej skali na pewno byłoby to opłacalne…
Nie wierzę w wycinanie przez providerów czegokolwiek, by prezentować tam własne rzeczy.
podmieniac reklam napewno nie bedzie bo byloby to sprzeczne z prawem ale rowniez napewno w jakis sposob je doda. Google juz jest monopolista i bedzie jeszcze wiekszym. Niszczy konkurencje. Za 20 lat caly soft moze byc od google za darmo wzamian za wyswietlanie reklam. W ten sposob google zabije branze IT i stworzy branze GOOGLE. Informatycy beda mogli pracowac tylko w google oczywiscie za marne pieniadze bo po co placic duzo jak nie ma konkurencji.
teoria ciekawa ale z tym podmienianiem reklam przeholowałeś:
a) łatwe do wykrycia, bierzemy dwa laptoki z różnymi providerami i porównujemy strony,
choć zakładam, że mówisz o zalegalizowanej działalności, w takim razie:
b) jak podmienić treść reklamową i wyrównać stratę operatorowi witryny?
Chyba że podmieniane byłyby tylko reklamy konkretnych ad-sieci z którymi G podpisałoby umowę, ale wątpię żeby ktoś się na takie coś zgodził
Natomiast sam fakt zbudowania wimaxowej sieci to coś co albo zatrzęsie WSZYSTKIM (telefonia, tv, radio, net) i sprawi że media zleją się w jedno multimedium, albo NICZYM bo taka sieć będzie po prostu kolejną instalacja podobną do tych tworzonych przez operatorów komórkowych…
Sadze, ze chodzi o podmiane wlasnych reklam w zaleznosci od lokalizacji, pory dnia, uruchomionych uslug dodatkowych, historii wyszukiwania, itp. – majac jedno konto u najwiekszego ISP w USA (taki ma byc ten holding) i bezprzewodowy dostep z dowolnego miejsca (dzieki WiMax) uzytkownik staje sie bardzo latwo rozpoznawalny, a co za tym idzie mozna mu przekazac jeszcze bardziej spersonalizowane tresci. A prosze tez zwrocic uwage, ze serwujac reklamy po wlasnej infrastrukturze, prowadzi do tego, ze moga one byc jeszcze bardziej multimedialne (niedawne testy VideoAdSense i Audio AdSense – a moze mi sie przysnilo)?. Biorac pod uwage jeszcze niedawny zakup kilometrow swiatlowodow w Stanach przez firme G i posiadanie dwoch najpopularniejszych serwisow Video (YouTube i Google Video) to chyba staje sie jasne, ze jest to tez inwestycja w swoja wlasna infrastrukture (pewnie taniej jest serwowac te pliki po sieci WiMax “lokalnej” niz WiMax), ale w chwili obecnej staje sie jasne po co firma G. swego czasu kupila ogromna pule adresow ipV6. Moim zdaniem to jest glowny powod inwestycji Google w WiMax.
Ale innym modelem biznesowym tej inwestycji moze byc jak w artykule ktos zasugerowal podmiana reklam w zamian za darmowe korzystanie z internetu (zajmie sie tym specjalna wersja FireFoxa z czyms na ksztalt AdBlocka, ktorego Google notabene wspiera), oczywiscie uzytkownik musialby zaakcpetowac odpowiedni regulamin.
Inna sprawa czy to jest realne, zobaczymy.
PS: DoubleClick tez jest juz kupiony przez Google (wiec rynek reklamy w stanach jest opanowany przez jedna firme wlasciwie).
Ja to już prędzej widze jako wstawka w przeglądarke lub dodatek uruchamiany przy wchodzeniu na jakies strony (jakis pasek ajaxowy np.) – od razu lokalizuje z jakiej okolicy klient sie laczy i wyswietla mu propozycje filmow, obiadow itp. ktore sa w tej wlasnie okolicy. Wspierane mapsami oczywiscie.
Jakkolwiek by tego nie wykorzystali na 100% nie beda podmieniac tresci na jakichkolwiek nie wlasnych stronach.
A calego internetu na razie chyba nie wykupia. :)
Natomiast co do proivedera stajacego sie agencja reklamowa – jesli wymagaloby to od wlascicieli stron wstawiania kodu reklamodawcy – nie widze roznicy pomiedzy dzisiejszym modelem. :)
Nie zastanawialiście się nad tym, czy Google będzie w stanie udźwignąć tak rozbudowaną strukturę firmy? Według mnie jeśli w dalszym stopniu będą przejmować firmy i wcielać je właśnie w swoją strukturę i dodatkowo będą się rozwijać w wielu kierunkach, to w pewnym momencie nikt nie zapanuje nad tak dużą firmą.
Co do informacji o wejściu w WiMAXa to pomysł wszechobecnego bezprzewodowego dostępu do internetu w USA nie jest nowy, ale widać że w końcu Google znalazło właściwych partnerów, którzy zapewnią firmie kolejne niezbadane możliwości reklamowania.
Google pracuje nad tym projektem od lat. Jakieś dwa-trzy lata temu zastanawiano się, po co wykupują oplatającą całe USA światłowodową infrastrukturę po firmach, które swego czasu budowały “information superhighway”, tylko pękły wraz z bańką.
Wtedy podejrzewano, że Google planuje sprzedaż minikomputerów, które miałyby być terminalami scentralizowanej struktury. Coś się zmieniło? Chyba nie, Google konsekwentnie posuwa się naprzód. Google Mail, Google Docs, Google Apps, Android jako terminal – wszystko spotka się w jednym punkcie za kilka lat, a może wcześniej, niż nam się wydaje.
Ciekawe jest to, że Android + bezprzewodowy dostęp = voip. Google zrobi z rynkiem telekomunikacyjnym to, co teraz robi z reklamowym.
Google jest jak narkotyk dla branzy IT:
1. Dostarcza przyjemnosci – darmowe aplikacje, rozwiazania
2. Przyjemnosc jest podstepna – pozornosc darmowosci: pojawiaja sie sprytnie umieszczone reklamy
2. Uzaleznia – wyniszcza konkurencje wiec pozostaje korzystac tylko z ich rozwiazan
3. Proba detoxu – branza to zauwaza, pojawiaja sie procesy o monopol ale ow monopol jest juz na tyle silny, ze nie ma jak z nim walczyc
3. Zabija – konkurencja przestaje istniec: nikomu nie oplaca sie tworzyc aplikacji, ktora jest juz dostepna za darmo i bardzo rozbudowana a model biznesowy oparty jest na ogromnej wlasnej sieci reklamowej, z ktora zeby konkurowac na wstepie trzebaby wydac ladnych pare miliardow $ i czekac z 10 lat na rozwoj
ups zdublowala sie troche numeracja, powinno byc oczywiscie 1,2,3,4,5
@chester, @al – przesada. niszczy konkurencję? niekoniecznie, np. ostatnio dogadał się z Yahoo
@volfen – skąd to mniemanie, że nikt nie zapanuje nad tak rozbudowaną strukturą firmy? są na świecie większe firmy i też jakoś funkcjonują. tym bardziej Google, w którym pracują świetni informatycy.