Finalna bitwa o Yahoo – marne szanse zarządu (oraz jak zarobić 800 mln dolarów w dwa miesiące)

Bartek Raciborski
(15 maj 2008, 23:09)

472076821_79f3c36637_m.jpg Losy Yahoo wydają się być już chyba przesądzone. Do gry włączyli się nowi, krótkoterminowi-spekulacyjni gracze, którzy prawdopodobnie będą w stanie doprowadzić do sfinalizowania transakcji z Microsoftem.

Dziś upływał termin zgłaszania kandydatów na nowych członków zarządu, którzy mogą być wybrani na lipcowym zgromadzeniu akcjonariuszy Yahoo – i właśnie dziś Carl Icahn zgłosił dziesięciu nowych kandydatów do zastąpienia obecnego zarządu. Jeśli Icahnowi uda się przeforsować czterech z nich, zarząd będzie sprzyjał transakcji z Microsoftem, będzie dążył do powrotu do rozmów i ich sfinalizowania.

Kto będzie głosować za wymianą zarządu?

Co Icahn ma wspólnego z Yahoo? Do niedawna niewiele, ale od wycofania oferty przez Microsoft zaczął skupować akcje Yahoo i do dzisiaj zgromadził 59 milionów akcji firmy, wartych prawie 1,6 miliarda dolarów i dających ponad 4% głosów. Do lipcowego zgromadzenia akcjonariuszy Icahn ma zamiar zwiększyć swoje posiadanie Yahoo do 8%.

Icahna wsparł John Paulson, kontrolujący prawie 4% Yahoo. Miliarder może też liczyć na poparcie Capital Research, które wraz ze spółkami-córkami kontroluje 16% akcji i kórego szef Gordon Crawford publicznie wyrażał wściekłość z powodu odrzucenia oferty Microsoftu. O ile do lipca Icahnowi uda się uzyskać potwierdzenie od Microsoftu, że wciąż jest zainteresowany zakupem, może wówczas dodatkowo liczyć na poparcie Billa Millera, zarządzającego inwestycjami funduszu Legg Mason i kontrolującego kolejne 7%, który już wcześniej twierdził, że z chęcią sprzeda akcje Yahoo za $34.

To daje łącznie 35% udziału w torcie Yahoo i prawie dwa miesiące na pozyskanie poparcia osób kontrolujących kolejne 15%, żeby na lipcowym zgromadzeniu akcjonariuszy wprowadzić do zarządu swoich ludzi, którzy sprzedadzą firmę Microsoftowi.

yahoo-tort.png

Kto za tym stoi?

Carl Icahn to amerykański miliarder, który dorobił się majątku na Wall Street. Jego majątek wyceniany jest na 14 miliardów dolarów, co daje mu 46. miejsce na liście najbogatszych ludzi na świecie i 18. miejsce na liście najbogatszych Amerkanów. Icahn ma reputację corporate raidera – osoby, która skupuje akcje przedsiębiorstw po to, żeby mając wpływ na podejmowanie decyzji doprowadzić do osiągnięcia założonego celu i zrealizowania zysków (np. sprzedania firmy). To, co próbuje zrobić z Yahoo, zrobił już wcześniej z BEA Systems, doprowadzając do przejęcia firmy przez Oracle. Stał za wrogim przejęciem Trans World Airlines w 1985 roku. Wprowadzając swoich ludzi do rady nadzorczej Motoroli zmusił firmę do wydzielenia osobnej spółki zajmującej się telefonami komórkowymi. I tak dalej. Icahn ma w swojej karierze wiele tego typu zagrań – i zazwyczaj byl skuteczny.

John Paulson to zeszłoroczna gwiazda. Podczas gdy większość firm straciła na ubiegłorocznym kryzysie kredytów sub-prime w USA, jego fundusz zarobił na nim 15 miliardów dolarów. Paulson przewidział załamanie rynku hipotecznego i zagrał przeciwko rynkowi stosując krótką sprzedaż pakietów ryzykownych kredytów (pożyczał je i od razu sprzedawał po aktualnej cenie X, po czym gdy drastycznie spadła ich wartość odkupił je w niskiej cenie Y i oddawał pożyczone pakiety kredytów – różnica między X a Y zostawała jako jego zysk – więcej o tym przeczytacie na Managerii). Oprócz spekulacji na rynku nieruchomości, Paulson zajmuje się też spekulacyjnym przejmowaniem i sprzedawaniem firm.

Ile można zarobić w dwa miesiące?

Icahn już posiada 59 mln akcji Yahoo a zamierza dokupić kolejnych 51 milionów. Odkąd zaczął je skupować, ich cena wahała się między $23 a $28. Załóżmy, że dotychczasowe akcje kupił średnio po $26, a kolejnych 51 milionów kupi za $28 (dzisiejsza cena $27,75 i jest ona najwyższa od 10 dni, czyli odkąd Microsoft wycofał ofertę). To oznacza, że w Akcjach Yahoo ulokuje 2,9 miliarda dolarów, gromadząc 110 mln akcji (8% firmy). Jeśli uda mu się doprowadzić do transakcji z Microsoftem w cenie $34 za akcję, uzyska za swoje udziały 3,7 miliarda dolarów (ewentualnie 3,6 mld przy cenie $33 za akcję). To 800 mln dolarów zysku, albo licząc inaczej 27% zwrotu z inwestycji w ciągu kilku miesięcy. Ryzyko niepowodzenia jest spore, ale jak sądzę Icahn dopnie swego.

3 skomentuj
zasubskrybuj RSS bloga

Przeczytaj także:

Komentarze (3):

RSS komentarzy, Trackback

Dyskusja na innych blogach (trackbacks):

  • MyAvatars 0.2
    ahajduk  

    Fajnie jest miec takich kolegow :)

    Dla mnie wisienka na czubku tortu jest udzial w tym wszystkim M. Cubana.

    “Mark Cuban: When not dancing with the stars, he’s irritating NBA officials as the owner of the Dallas Mavericks. A fascinating choice, given Yahoo made him a billionaire by buying Broadcast.com from him in 1999 for $5.9 billion.” (z artykulu na barrons.com, ktory linkujesz)

Skomentuj