Krojenie Yahoo na kawałki to fatalny pomysł

Bartek Raciborski
(19 maj 2008, 10:22)

2234037367_2a77f57641_m.jpg Po tym, gdy Carl Icahn włączył się do gry o Yahoo i zapowiedział starania o wymianę zarządu, Microsoft ogłosił powrót do negocjacji. To ruch, którego Icahn bardzo potrzebuje, bo tylko wtedy może liczyć na wystarczającą liczbę głosów na zgromadzeniu akcjonariuszy.

Microsoft nie ponowił oferty zakupu firmy – tym razem gotowy jest rozmawiać o przejęciu kilku jej części. Jednak krojenie Yahoo na kawałki to kiepski pomysł. Jedyne części firmy, którymi Microsoft mógłby być zainteresowany, to jednocześnie kluczowe elementy dla Yahoo, zapewniające przytłaczającą większość ich przychodów.

Wyszukiwanie i komunikacja

MSFT mógłby chcieć przejąć wyszukiwanie oraz narzędzia komunikacyjne (poczta oraz komunikator Y! Messenger), a to przecież dwa solidne filary funkcjonowania YHOO, dostarczające potrzebnych firmie przychodów z reklamy – które w dodatku firma usilnie stara się zwiększać, więc pozbywanie się tych zasobów byłoby strzałem we własne kolano. Czym byłoby Yahoo bez wyszukiwarki, poczty czy komunikatora? To przecież właśnie za pieniądze zarobione przez te serwisy Yahoo próbuje różnych innowacji jak Fire Eagle czy Pipes – że nie wspomnę o przejmowaniu większych i mniejszych firm na etapie na długo przed ich rentownością i późniejsze ich rozwijanie (patrz choćby Flickr).

Oczywiście akcjonariusze mogą zrobić co zechcą. Większość z nich i tak przecież nie zna się na biznesie internetowym. Mogą wymienić zarząd na taki, który wyprzeda firmę na części, ale wówczas to co pozostanie z giganta zdolnego walczyć o internet z Google przekształci się w firmę drugoligową.

Gra w pokera

Dzisiejszy ruch Microsoftu przypomina mi bardziej pokerową zagrywkę, obliczoną na grę na emocjach. Oczywiście gdyby Yahoo zdecydowało się sprzedać swoje najbardziej wartościowe zasoby, to Microsoft by się nie obraził, ale nie sądzę żeby to się stało. Być może w dzisiejszym newsie z MSFT chodzi o co innego.

Carl Icahn potrzebował powrotu Microsoft do negocjacji, żeby próbować pozyskać większość głosów akcjonariuszy niezbędną do wymiany zarządu. Do zgromadzenia akcjonariuszy jest jednak na tyle daleko (3 lipca), że niekoniecznie ponawianie oferty akurat dzisiaj byłoby dla MSFT najlepszym ruchem – oznaczałoby to powrót do negocjacji z nieprzychylnym zarządem Yahoo, do którego zresztą Steve Ballmer ma chyba odrobinę osobistego urazu. Rozmowy z nowym zarządem Carla Icahna będą na pewno znacznie łatwiejsze i krótsze – być może MSFT poczeka więc z ponowieniem oferty kupna całej firmy i złoży ją na krótko przed zgromadzeniem akcjonariuszy.

Ja swoją drogą zastanawiam się, czy Carl Icahn działa w porozumieniu ze Steve Ballmerem. Być może Icahn przyszedł do Ballmera i powiedział: “pomogę Ci przejąć Yahoo i przy okazji zarobię parę dolarów – pomysł jest taki i taki, ale muszę wiedzieć, że wciąż macie ochotę kupić tę firmę i że ponowicie ofertę gdy będę gotowy do wymiany zarządu”.

1 skomentuj
zasubskrybuj RSS bloga

Przeczytaj także:

Komentarze (1):

RSS komentarzy, Trackback

Skomentuj