Model biznesowy uciekającego rabatu – Poradniki Apple OS X

Bartek Raciborski
(29 maj 2008, 18:12)

okadka.png W listopadzie rozmawiałem z Pawłem Nowakiem, autorem Poradników dla początkujących użytkowników Apple OS X, o wydaniu papierowej książki. Paweł sprzedawał wówczas (z sukcesem) swoje poradniki w postaci ebooka i w związku z premierą nowej wersji systemu operacyjnego Apple przygotowywał nowe wydanie poradników. Tym razem chciał je wydać jako normalną, papierową książkę i tu pojawił się problem w postaci sfinansowania powstania książki, w szczególności druku. Zaproponowałem, że skontaktuję Pawła z firmami, które wydają podobne książki, ale Paweł chciał wydać tę książkę samodzielnie. Chodziło mu nie tylko o większe zyski, które jako jedynie autor miałby w klasycznym modelu mocno ograniczone, ale też o nowe doświadczenia przy samodzielnym wydaniu i pozyskaniu kanałów dystrybucji książki.

Model biznesowy uciekającej przedsprzedaży

Podpowiedziałem więc Pawłowi model, w którym sfinansowałby wydanie z przedsprzedaży nie wydrukowanej jeszcze książki, bez inwestowania własnych pieniędzy. Model kontrowersyjny, ale biorąc pod uwagę, że Poradniki miały już pewną renomę jako poprzednie, elektroniczne wydanie, oraz że Paweł jest autorem Apple Blog, bloga bardzo popularnego wśród użytkowników maków – nie wydawało mi się to zbyt ryzykowne.

Plan polegał na tym, żeby kilkaset egzemplarzy zaoferować w przedsprzedaży, premiując sporym rabatem osoby, które zdecydują się zapłacić za książkę na wiele tygodni przed jej otrzymaniem. Pierwszych kilkadziesiąt egzemplarzy miało mieć 50% zniżki, kolejnych 45%, potem 40% i tak co pięć procent aż do 30% lub 25%. Dla każdego kolejnego poziomu rabatu pula książek miała być większa, czyli więcej książek było z rabatem 30%, trochę mniej 40%, a najmniej 50%. Liczba przedsprzedawanych egzemplarzy miała być tak obliczona, żeby sfinansować druk – w momencie sprzedania całej puli można byłoby więc od razu wysłać zamówienie do drukarni, egzemplarze przedsprzedażowe pokryłyby więc pełny koszt wydania książki, a wszystkie przychody z poradników sprzedanych w normalny sposób byłyby już czystem zyskiem Pawła.

Dzisiaj, kilka miesięcy później, poradniki są już w druku i za miesiąc powinny znaleźć się na sklepowych półkach. Paweł w międzyczasie pozyskał inwestora, który sfinansował wydanie książki, nie musiał więc gromadzić środków z przedsprzedaży. Był jednak ciekawy czy ten model mógłby zadziałać, postanowił więc dla testu uruchomić przedsprzedaż niewielkiej ilości, 100 egzemplarzy książki. Napisał dziś do mnie maila, w którym pisze:

Chciałem jednak sprawdzić jak się spisze model jaki zaproponowałeś (rosnąca stawka) i muszę przyznać, że jest bardzo fajny :) Wystawiłem w przedsprzedaży tylko 100 sztuk Poradników i ustaliłem 4 rosnące progi cenowe: 25, 30, 35 i 40zł. Pierwszy minął po 10, drugi po kolejnych 20, potem po kolejnych 30 i ostatni po 40 Poradnikach.

Tylko wczoraj poszło ponad 50 sztuk, więc muszę przyznać, że sukces :) Myślę, że do dnia wydania wszystkie 100 z przedsprzedaży zniknie.

Paweł Nowak

W ciągu jednego dnia rozeszła się połowa puli przeznaczonej do przedsprzedaży i można spodziewać się, że pozostała część również sprzeda się dość szybko. Oczywiście wraz ze wzrostem ilości sprzedanych książek rośnie cena, mniejsza jest więc oszczędność kupujących, ale z drugiej strony maleje też czas przez jaki będą musieli oczekiwać. “Uciekający” rabat praktycznie na każdym poziomie jest zachęcający do zakupu, bo w każdym przypadku już za chwilę, po sprzedaniu kilku kolejnych egzemplarzy, cena będzie wyższa (mniejszy rabat lub po prostu jego brak po zakończeniu przedsprzedaży).

Myślę, że gdyby Paweł zdecydował się sfinansować druk książki dzięki przedsprzedaży, nie miałby z tym większego problemu i zgromadziłby potrzebne środki w dwa lub trzy miesiące. Oczywiście musiałby sprzedać nieco więcej niż sto sztuk, ale mieliśmy w zanadrzu jeszcze dodatkowe bonusy żeby wspomóc przedsprzedaż.

Szukaj inspiracji wszędzie

Możliwości finansowania projektów są bardzo różne, jeśli tylko jesteś otwarty i kreatywny – inspiracja dla uciekającej przedsprzedaży jako finansowania książki pochodzi gdzieś ze skrzyżowania Sellaband z modelem sprzedaży biletów przez tanie linie lotnicze. Jak widać w niektórych przypadkach można pozyskać finansowanie wprost od swoich klientów i to jeszcze przed rozpoczęciem jakiejkolwiek produkcji.

Apple OS X Leopard – Poradniki dla początkujących

Wydając książkę samodzielnie, Paweł musiał zatroszczyć się nie tylko o jej druk, ale też o kanały sprzedaży. Książkę będzie można kupić nie tylko w księgarniach online, ale też w niektórych sklepach sprzedajcych komputery Apple – to na pewno trafny ruch. Wciąż jeszcze można skorzystać z niższej ceny w przedsprzedaży. Część z Was może to zainteresuje, bo wśród czytelników Webstop jest wielu użytkowników maków (13% uczestniczących w niedawnym badaniu używa najczęściej OS X) i prawdopodobnie jeszcze więcej jest takich, którzy szykują się do przejścia na maki – to ostatnio bardzo popularne komputery w naszej branży. Jeśli spojrzeć na notebooki, jakie przynosicie na spotkania typu Barcamp czy Grill IT, to 30-50% z nich pochodzi od Apple (a w takim Londynie na FOWA wręcz około 80%).

4 skomentuj
zasubskrybuj RSS bloga

Przeczytaj także:

Komentarze (4):

RSS komentarzy, Trackback

Dyskusja na innych blogach (trackbacks):

  • MyAvatars 0.2
    Paweł Małkowski  

    Świetny pomysł. Rzeczywiście ludzka psychika tak działa, że decydujemy się kupić coś co za chwilę nie będzie już w sprzedaży, albo będzie kosztować więcej.
    Swoją drogą jestem ciekawy ile osób książka zachęci do przesiadki na MacOS X-a, a ile skorzysta z niej tylko po to, żeby nauczyć się jak optymalnie wykorzystać system z logiem jabłka.

  • MyAvatars 0.2
    Markos  

    Mogę tylko potwierdzić, że taka praktyka działa i jest skuteczna. Wszystkie nasze mniamowe książki oferowaliśmy w przedsprzedaży i zawsze pieniądz z subskrybcji pomógł ograniczyć stres związany z niezapłaconymi rachunkami za produkcję książki :) Osobiście bardzo polecam takie rozwiązanie.

  • MyAvatars 0.2
    Lukasz  

    Faktycznie, Londyn jest zalany Macami i iPodami… Bardzo realistyczny przyklad potwierdzajacy teorie piramidy Maslova :)

Skomentuj