Podsumowanie TMT.Communities’08 (uaktualnienie)
Skoro zapowiadałem na blogu konferencję TMT.Communities’08, to wypada ją również podsumować.
- Michał Faber z Biznes.net opowiedział swoją historię i zapowiedział nową wersję serwisu
- pani z GPW opowiedziała o kilku webowych serwisach tworzonych przez GPW.
- Andreas Bauer z Belysio poreklamował trochę swój produkt
- Mike Butcher z TechCrunch UK powiedział trochę o wszystkim i o niczym – głownie powymieniał nazwy sieci społecznych.
- John Lindsay z firmy doradczej (WON) przez pół godziny w kółko mówił o tym, że żeby sprzedawać reklamy trzeba mieć nie tylko ruch, ale też wiedzieć kto go generuje (targetowanie) – całość do streszczenia w 15 sekund.
- Piotr Czublun i Anna Kobylańska z CMS Cameron McKenna jako jedyni mówili konkretnie i ciekawie (o tym poniżej).
- A potem były dwa panele dyskusyjne, w których wreszcie pojawili się na chwilę ludzie, którzy faktycznie i własnoręcznie robią web: Łukasz Banach z Monetto, Maciej Koper z Przeznaczeni.pl i Maciej Popowicz z Nasza-klasa. Ale i tak byli w mniejszości, przytłoczeni przez venture capitalistów i konsultantów.
Jednym słowem było potwornie nudno. Przez większość czasu przysypiałem na kanapie dla blogerów – zgłuszony dodatkowo przez jakieś paskudne zatrucie pokarmowe. Niestety z jego powodu musiałem opuścić najciekawszą część, czyli wieczorną imprezę, oraz odbywającą się chwilę po TMT KreoAulę – obu bardzo żałuję, gdybym miał wybierać, wolałbym opuścić konferencję TMT.
Podsumowując. Krawaciarze nie pracujący przy webie to niezbyt trafieni prelegenci na konferencję o serwisach społecznościowych. Krótko i dosadnie podsumował to Marcin:
wczoraj była zabawna konferencja o społecznościach. oczywiście takimi drobiazgami jak wejście myspace’a do polski nikt sobie głowy nie zaprzątał. dlaczego była zabawna? wyobraźcie sobie, co mają do powiedzenia o społecznościach przebrani jak manekiny na wystawie sklepu z garniturami w złotych tarasach przedstawiciele funduszy inwestycyjnych. niewiele wiecej niż te manekiny.
Marcin Jagodziński, netto.blox.pl
Ja jeszcze tylko przypomnę wielokrotnie przeze mnie cytowane powiedzenie z Doliny Krzemowej, że konsultanci i MBA to osoby, których najbardziej powinieneś się wystrzegać, jeśli robisz startup. Dla TMT mam drobną radę: zapraszajcie osoby, które zajmują się tematem, o którym ma być event.
Zaproszeni goście to nie wątpię wybitni specjaliści w swoich dziedzinach, ale problem w tym, że te ich dziedziny to nie jest robienie webu. Być może inwestują w web, ale to naprawdę nie sprawia, że wiedzą jak on działa. Ja też inwestowałem w muzykę, co nie robi ze mnie eksperta mogącego opowiadać o tym jak tworzy się największe hity.
Jedyną ciekawą prezentację dało dwoje prawników z CMS Cameron McKenna. Jako jedyni mówili bardzo konkretnie, jako jedyni o faktycznych problemach jakie napotykają twórcy serwisów społecznościowych, jako jedyni sprowokowali salę do zadawania ciekawych pytań. O ich prezentacji napisał już Grzesiek, więc nie będę powtarzał.
Uaktualnienie:
Po tym tekście rozpętała się burza w komentarzach. Michał Faber potraktował go chyba zbyt osobiście i skomentował – moim zdaniem – dosyć agresywnie. Chciałbym się odnieść do kilku kwestii i zamknąć ten temat (przynajmniej z mojej strony).
Nawiązując do komentarzy: nie czuję się urażony określaniem mnie mianem ubergeeka (inna rzecz czy się do takiego określenia poczuwam). Starałem się też nie zauważać specyficznego tonu, jakim Michał zwracał się do ubergeków, choć łatwo zauważalne było kreślenie przez Michała podziału i postrzeganie geeków jako gorszych. Mnie ciężko jest obrazić, choć oczywiście określenia typu “przeklęty geek” dają do myślenia.
Przechodząc do merytoryki.
IMHO “robienie webu” to nie to samo co robienie biznesu na webie – śmiem twierdzić że biznes prowadzony wyłącznie przez CTOs nie ma większych szans powodzenia, dlatego zaprosiliśmy na konferencję również inwestorów, marketingowców, konsultantów, prawników itd.
Michał Faber
Michał, ale nie możesz już po konferencji zmieniać jej profilu i udawać, że była o czym innym. Podtytuł konferencji to “Najbardziej specjalistyczna, skondensowana konferencja na temat aplikacji społecznościowych w internecie i mobile’u”. To w końcu o aplikacjach webowych czy o robieniu biznesu na tych aplikacjach? W trakcie konferencji o robieniu biznesu mówiono może przez kilka procent czasu. Zaprosiłeś specjalistów od biznesu i kazałeś im mówić o funkcjonalnościach serwisów społecznościowych. Właśnie w tym jest problem, że kazałeś krawaciarzom mówić o machaniu lopatą (że tak obrazowo to ujmę).
Andrzej Jasieniecki został w tym roku najlepszym i najbardziej wszechstronnym menedżerem inwestycyjnym w grupie MCI, bo dzięki swojej intuicji i skillsom w zakresie zarządzania projektami internetowymi zbudował już chyba wartość rzędu setek milionów złotych w kilku(nastu?) różnych firmach z pogranicza internetu, IT i mobile’u – one-2-one (kapitał pomnożony 60 razy!), imtymna.pl, cała grupa Digital Avenue (fotosik.pl, iplay.pl itp), S4E, DomZdrowia.pl – jego skillsy to budowanie zespołu, produktu, strategii, negocjacje, pozyskiwanie kapitału i milionowe exity – całe spektrum zarządzania projektem inwestycyjnym – widział setki przedsiębiorców, analizował tysiące biznesplanów
Michał Faber
Wielki ukłon i czapki z głów. I piszę to absolutnie bez cienia ironii. Pragnąłbym, żeby Andrzej właśnie o tym opowiedział na konferencji. Co jest dla niego ważne przy wyborze projektu do zainwestowania? Jakie cechy najbardziej ceni w ludziach tworzących zespół? Jakie najczęstsze błędy spotyka w biznesplanach i jakie błedy najczęściej popełniają początkujący przedsiębiorcy? Jak wygląda proces negocjacji między projektem a funduszem? Na jakim etapie projekty/firmy powinny szukać jakiego rodzaju inwestora? Jaki jest model działania funduszy VC? Jakie rzeczy projekt bezpowrotnie traci wiążąc się z VC? Jak wygląda przeobrażanie projektu tuż po inwestycji VC w niego? Myślę, że właśnie takie rzeczy chcieliby usłyszeć przedsiębiorcy i twórcy projektów.
Dlaczego nie mówił właśnie o tym? Dlaczego wybitnych specjalistów takich jak Andrzej Jasieniecki czy Marcin Hejka pytałeś o rzeczy nie mające związku z ich fachem – na przykład o to, w jaki sposób dłużej zatrzymać użytkowników na stronach serwisu społecznościowego? Jaki to ma związek z tym, czym zajmują się na co dzień? Przecież ich zadanie to nie własnoręcznie budować serwis, ale zbudować lub zidentyfikować zespół, który będzie w stanie sprawnie poprowadzić serwis.
Rozumiesz już, na czym polega problem i co było nie tak na ostatnim TMT? Chodzi o kombinację goście+tematy. Biznesowi goście niech faktycznie mówią o biznesie. Na TMT tego nie było. Byłem w październiku na Future Of Web Apps w Londynie i myślę, że w tym roku Ty też powinieneś się przejechać i zobaczyć jak to robią lepsi. Można oczywiście uczyć się na własnych błędach, ale warunkiem tego jest przyjmowanie i rozważanie krytycznych uwag. Jeśli jest się łasym jedynie na pochlebstwa a na wszelką krytykę reaguje się agresywnie, traktując ją jak osobisty atak, to ta droga rozwoju jest niestety zamknięta. Potraktuj to proszę jako przytyk z lekkim przymrużeniem oka – w gruncie rzeczy wierzę, że gdy ochłoniesz, będziesz w stanie raz jeszcze na spokojnie to przeczytać i wyciągnąć wnioski. :)
Specjalnie nie poruszałem niektórych wątków, jakie pojawiały się w komentarzach, bo uważam, że mimo kilku ewidentnych niedociągnięć (klima, brak sieci, przegadana moderacja), sama organizacja konferencji była udana – tu gratulacje dla Ewy Stępień i Ciebie Michale, bo wiem jak złożonym procesem jest przygotowanie takiego eventu. Musisz jednak słuchać feedbacku, bo inaczej na następnej TMT będziesz pytał venture capitalistów o moderowanie komci.
A propos feedbacku i reakcji na niego. Pozycjonujesz się jako gość od biznesu i krawaciarz, ale nie ma nic wspólnego z podejściem biznesowym mówienie do własnych klientów “jak ci się nie podoba to w……..j”. Oczywiście ładniejszym językiem, cytuję: “proponuję żebyś zagłosowała nogami i nie przychodziła na następną imprezę” – ale oznacza to mniej więcej to samo. Nie traktuj feedbacku jako bitwy Faber kontra reszta świata. Feedback jest po to, żeby Ci pomóc.
Życzę Wam wyciągnięcia wniosków przed następnymi konferencjami oraz przede wszystkim bardziej przyjaznego nastawienia do feedbacku (nawet ze strony przeklętych geeków) oraz ciut więcej dystansu do siebie – a przede wszystkim, bardziej udanych następnych konferencji.
Blogerzy o TMT.Communities’08:
- AntyWeb: Prawnicy najlepsi na TMT Communities 08
- WebQuatro: TMT.Communities 2008 – relacja na żywo
- netto: szklana pułapka 2.0
- AK47: Społeczność głupcze* albo wnioski po TMT
- Mikołaj: Brołzuję po kontencie
- Krzysztof Gibek: TMT.Communities’08 Warsaw
- Mediafun: TMT.communities’08 – panel dyskusyjny (video)
- Mediafun: TMT – video (serwisy społecznościowe i kwestie prawne)
- ols: Czerwcowy triathlon konferencyjny
Przeczytaj także:
- Konferencja TMT.Communities’08 oraz impreza Innowatorium + Techcrunch
- Najbliższe ciekawe konferencje, na których można będzie mnie spotkać
- Po konkursie startupów na Barcampie w Poznaniu, przed TMT Communities i Bootstrapem w Warszawie
- Powrót sezonu na spotkania webowe, nowe spotkania we Wrocławiu
- Future Of Web Apps: rozmowa Arringtona i Malika
Komentarze (41):
Dyskusja na innych blogach (trackbacks):
- WebQuatro - cztery strony świata Web
- Społeczność głupcze* albo wnioski po TMT | AK74 - blog Artura Kurasińskiego (cc) 2007
- Krzysztof Gibek » Blog Archive » TMT.Communities’08 Warsaw
- TMT – video (serwisy społecznościowe i kwestie prawne) | Blog.Mediafun.pl
- ols.blox
- Jak zostałem twórcą naszej-klasy
- Czy jestem geekiem?
- Nokia kupuje Plazes - mobilne sieci społeczne coraz gorętsze - Webstop.pl


W zasadzie mogę tylko potwierdzić to powyżej. W całym wywodzie brakuje mi jeszcze kilku odmian słowa “żałosne”.
Wieczorna część bardzo sympatyczna, kameralne spotkanie. Przybyłe towarzystwo podzieliło się na dwie podstawowe grupy – tych którzy oglądali mecz i tych którzy nie.
A! I miło było poznać w realu autora, choć w sumie dzień wcześniej :)
ja jeszcze dodałby ten ton jakim michał faber mówił o “blogerach”, idealnie wyważone proporcje lekceważenia/pogardy.
@Bartek – szkoda, że ci się coś żołądkowego przypałętało – liczyłem na jakieś wieczorne piwo i pogaduchy. Chociaż mecz skuteczne popsuł całkiem dobrze zapowiadającą się imprezę.
@hazan: jutro bootstrap, bartek będzie (i nie tylko bartek)
Tak jest, wybieram się na Bootstrap i na późniejsze piwo. Do 17 powinienem się gdzieś tam kręcić. Zajrzyj koniecznie. :)
Niestety odpadam – mam rodzinne zakupy przekładane już od jakiegoś czasu :(
Bartek dzięki za streszczenie :)
Bartek,
dzięki za udział w konferencji :-)
szkoda że nie mogłeś urozmaicić imprezy swoimi przemyśleniami, bo bardzo na to liczyłem – na pewno byłoby ciekawiej
IMHO “robienie webu” to nie to samo co robienie biznesu na webie – śmiem twierdzić że biznes prowadzony wyłącznie przez CTOs nie ma większych szans powodzenia, dlatego zaprosiliśmy na konferencję również inwestorów, marketingowców, konsultantów, prawników itd.
prawnicy rzeczywiście byli zaskakujący, ale w moim odczuciu oprócz kilku konkretnych pytań wzbudzili głównie złość osób prowadzących serwisy, które nie chciały słuchać o prawniczych pierdołach – byłem zaskoczony
@Marcin Jagodziński
uwazam ze poza jednym czy dwoma wyjatkami blogerzy na tej konferencji zawiedli i nie pomogly nawet moje zaczepne komentarze, czy zachety ktore odebrales jako pogarde i lekcewazenie
niewiele wniesliscie do dyskusji – okazuje sie ze piszac swoje blogi macie wiele do powiedzenia, a poza internetem to zupelnie inna historia – latwo krytykuje sie tylko blogujac, a tudno widzac rozmowce przed soba? na konferencji nie mozna latwo zacytowac cudzych opinii i trzeba miec wlasna?
chcecie rozmawiac tylko w swoim gronie, co potwierdza moja teorie o homogenicznym i lekko wtornym charakterze srodowiska blogerow technologiczno-internetowych ;) proponuje czasem docenic to co maja do powiedzenia ludzie z innych profesji
BTW uczestnikom ktorzy nie sa geekami konferencja sie podobala ;-)
Może trzeba było zejść z wyżyn i wejść między plebs? Zobaczyłbyś, że to nie była żadna złość, ale żywe zainteresowanie. Złość pojawiła się dopiero wtedy, gdy przerwałeś prawnikom zdecydowanie najciekawsze wystąpienie na całej imprezie. I za to masz u bardzo wielu osób “krechę”. Sporą.
Nie wiem, czy Marcin i inni członkowie loży szyderców będą komentować, ale sobie tej przyjemności nie odmówię.
Prawdę mówiąc Twoje zachęty wywoływały raczej chęć do wyjścia z sali, niż do zabierania głosu. Dwa czy trzy razy miałem ochotę zadać jakieś pytanie, ale nie bardzo chciało mi się konkurować z prowadzącym mocno skupionym na sobie. Jako prowadzący sprawdziłeś się średnio, a na Twój słowotok nie pomagały nawet aluzje prelegentów (Johna Lindsaya na przykład).
Może fajnie byłoby przygotować ciut lepsze warunki? Przez pół imprezy klima piździła, jakby miała ochłodzić pół Warszawy. WiFi nie istniało, a i przez modemy komórkowe nie bardzo dawało się połączyć. Przy takim zapleczu oczekiwałeś entuzjazmu? Poza tym przeczytaj może zapis blipcasta z TMT i zastanów się, czy chciałbyś te wszystkie komentarze usłyszeć głośno i wyraźnie…
Powtórzę się — może trzeba było pójść “w tłum”? Zobaczyłbyś, że kuluary były ciekawsze i bardziej żywe od większości prezentacji, a blogerzy wychodzili poza swoje grono nader łatwo. Zatem Twoja teoria jest OKDR, CBDU :>
Doceniam ludzi z innych profesji, jeśli mają coś do powiedzenia. Gorzej z tymi, którzy do powiedzenia nie mają nic, albo bardzo niewiele, ale w obu przypadkach usiłują z tego zrobić ideologię.
Obaj Macieje i Łukasz mówili o konkretach i słuchało się tego dobrze. Fatalnie zaś słuchało się polsko-angielskiego bełkotu z monetyzacją, keszflołem za soszjal midia, onlajn adwertajzingiem i ubergikiem na czele. Osobę z takim pojęciem o polszczyźnie ciężko traktować poważnie i jeszcze ciężej docenić to, co ma do powiedzenia. Wszak czy można doceniać bełkot?
Czyli jeszcze komuś oprócz Ciebie? :>
PS. Możesz powiedzieć, czemu na początku notowań WIG-20 był wysoko, a w miarę Twojego wprowadzenia pikował? :>
@Mikołaj:
dzięki za nocną dyskusję, co robisz że nie śpisz??
nie rozśmieszaj mnie – każde wystąpienie ma swoje ramy czasowe, a impreza musiała się skończyć o 16.30 – zadanie moderatora na tym polega żeby pilnować dyscypliny czasowej
prawdę mówiąc myślę że mam rację i nie chciało Wam się rozmawiać, wolicie w internecie – co kto lubi
John tym razem nie wypadł rewelacyjnie (przyznaję) i przedłużył swoją średnio ciekawą prezentację poza przyznany mu limit czasowy – przerwałem mu po 3 interwencjach organizatorki, że nic z tym nie robię
powiem GPW żeby kupili nową
nie istniało, bo takie są procedury bezpieczeństwa na GPW – coś się w tym temacie rusza, ale powoli
chyba byliśmy na innej konferencji – z 10 razy pytałem czy ktoś coś chce powiedzieć i zwykle odpowiadała cisza – ale nie przejmuj się, bo 90% Amerykanów za swój najgorszy koszmar uznaje konieczność pulicznych wystąpień
wszak można tylko swój :-)
jeszcze kilkunastu osobom, które specjalnie żeby to wyrazić napisały maila do organizatorki, a pewnie nie wszystkim się chciało ;-)
moje słowo ostatnie ;-)
“na konferencji nie mozna latwo zacytowac cudzych opinii i trzeba miec wlasna?”
w tym zdaniu zawiera sie odpowiedz na pytania ;) cala reszte mozna juz uznac za zbedna ;)
@michał: twoje zarzuty są a) obraźliwe; b) nietrafione. “doceniać ludzi z innych profesji”? proszę bardzo, dziś na bootstrapie nie będzie żadnego geeka. psycholog, adwokat, dwóch community menedżerów.
czego się spodziewałeś po “blogerach”. miałem wstać i zapytać p. jasienieckiego, “co ty #wyraz wiesz o społecznościach?” to nie jego wina, że został zaproszony, rozumiem dobrze, że nie bardzo mógł odmówić.
miałem zapytać dlaczego połowa prelegentów jest powiązana z jednym funduszem inwestycyjnym? że o prowadzącym nie wspomnę?
dlaczego ludzie płacą za konferencję, żeby oglądać prezentację produktów? znajdujących się na dodatek w fazie beta? zaprosiłeś nas po to, żebyśmy pobłaznowali?
powiedz mi lepiej, czego, ale tak konkretnie, mógł z konferencji dowiedzieć się przedsiębiorca, który chce stworzyć serwis społecznościowy.
@piotr: akurat to, że michał przerwał prawnikom, jest zrozumiałe, limity czasu obowiązują.
@michał
To ja od siebie jeszcze trochę powiem.
Piszesz, że spotkałeś się z pozytywnym feedbackiem – nie zaskakuje mnie to – jesteś organizatorem, zaprosiłeś wielu gości, normalną rzeczą jest że chcieli być dla Ciebie uprzejmi ;) Myślę, że słyszałeś o zasadzie wzajemności… Ale starczy złośliwości :)
Zorganizowałeś fajną imprezę która potoczyła się niefajnie i doprowadziło do tego wg mnie tylko kilka błędów.
Pierwszy i podstawowy:
“Najbardziej specjalistyczna, skondensowana konferencja na temat aplikacji społecznościowych w internecie i mobile’u” – wybacz ale to zobowiązuje – zdecyduj się, specjalistyczna jak tu zapowiadałeś czy dla niegików jak trochę próbujesz się bronić powyżej :) Jeżeli ktoś opowiada na tego typu konferencji, że menu na jego stronie www wygląda tak a nie inaczej nie może się spodziewać zainteresowania specjalistów, to samo dotyczy pytań w stylu “czy planujecie wprowadzić inne wersje językowe?”
Blogerzy (notabene, krzywdząca szufladka)… Ech… Chyba nie spodziewałeś się dobrych relacji i dyskusji jeżeli wcisnąłeś ich w kont gdzieś na podłodze a “gwiazdy” posadziłeś na podium w blasku świateł (niestety tak to wyglądało z perspektywy sali – ty chodząc między nimi nie widziałeś tego) No i dalej – gdybyś jednak naprawdę oczekiwał ich komentarzy czytał byś głośno blipa, tam naprawdę można było zauważyć, że blogerzy często nie odnoszą się do wypowiedzi bo nie bardzo jest do czego się odnosić. Nie możesz krytykować ich za to, że wolą wypowiadać się w swoim języku – z angielskiego załatwiłeś tłumaczy – z blogowego mogłeś już sam tłumaczyć ;)
I na koniec – całe spotkanie mogło potoczyć się zupełnie inaczej – o tym świadczy “afterparty”. Szkoda tylko, że tam brakło “prawników”, zauważyli by, że internet nie składa się tylko ze złotówek ale też z ludzi. Nikt nie miał problemów z zadawaniem pytań “gwieździe” konferencji, można było usłyszeć komentarze blogerów, posłuchać jak i o czym rozmawiają branżowcy…
Chwała ci za to, że organizujesz takie imprezy – problem polega na tym, że nie bardzo wiadomo dla kogo one są… Dla kapitału? prawników? twórców? gików? prasy? a może po prostu dla publiczności?
Cholera, wyjdzie na to że jestem blogerem… Apage, Satanas! ;)
Dostałem zjeby na gg :) … “Szkoda tylko, że tam brakło “prawników”, zauważyli by, że internet nie składa się tylko ze złotówek ale też z ludzi.” – oj, fakt, wyszło niefortunnie, w miejscu “prawników” miało być “krawaciaży”. Chciałem być delikatny, użyłem takiego “idiomu” ;) i wyszło, że nie podobali mi się prawnicy którzy akurat wypadli całkiem dobrze :)
@Marcin Jagodziński:
dzięki za wsparcie przynajmniej w kwestiach dyscypliny czasowej ;-) jak się było w sytuacji czaso-trzymacza, to łatwiej to zrozumieć
myślę że problem polega na tym, że Wam (muszę złożyć votum separatum) wydaje się, że to Wy robicie biznes w internecie – nieprawda
Wy macie dzikie pomysły i czasem robicie aplikacje, a biznes w internecie to coś więcej niż pomysły i projekt informatyczny
biznes robią Marcin Twoi szefowie, zarząd GG – przygarnęli Cię, bo mieli nosa do znanego ewangelizatora i komplementarnego produktu – teraz jesteś związany z jedną firmą, podobnie jak ja ze swoim inwestorem – to naturalne i dobrze o Tobie świadczy
Andrzej Jasieniecki został w tym roku najlepszym i najbardziej wszechstronnym menedżerem inwestycyjnym w grupie MCI, bo dzięki swojej intuicji i skillsom w zakresie zarządzania projektami internetowymi zbudował już chyba wartość rzędu setek milionów złotych w kilku(nastu?) różnych firmach z pogranicza internetu, IT i mobile’u – one-2-one (kapitał pomnożony 60 razy!), imtymna.pl, cała grupa Digital Avenue (fotosik.pl, iplay.pl itp), S4E, DomZdrowia.pl – jego skillsy to budowanie zespołu, produktu, strategii, negocjacje, pozyskiwanie kapitału i milionowe exity – całe spektrum zarządzania projektem inwestycyjnym – widział setki przedsiębiorców, analizował tysiące biznesplanów
więc Marcin – w ramach riposty zapytam : co Ty #słowo wiesz o czymkolwiek w porównaniu z nim? ile projektów zrealizowałeś od początku do końca (jeden?)? ile milionów złotych w zarobiłeś ostatnio? niedocenianie tego “garniturowca” to szczyt ignorancji, ale rozumiem że po prostu dokonania Andrzeja nie są szeroko znane – dlatego podchodzę do tego z wyrozumiałością, ale nie mogę siedzieć cicho jeśli piszesz że gość nic nie wie
drugi inwestor, czyli Marcin Hejka – on ma do dyspozycji caly aparat R&D chyba najwiekszej korporacji inwestujacej aktywnie w internet i mobile, bywa w dolinie krzemowej kilka/naście razy do roku, więc zamiast się podniecać blogami gości z hameryki mogliście z nim pogadać, bo inwestuje w całej europie od internetu po wimax i jest bardzo ceniony za jasnosc wypowiedzi – dlatego jest szefem polskiego stowarzyszenia inwestorów kapitałowych
a menedzer serwisow spolecznosciowych Onetu, ktory aktualnie prowadzi wiecej projektow niz my obaj w calej “karierze”? a gosc ktory stworzyl serwis dla graczy z ktorego korzysta kilka/nascie milionow userow telekomow? a dwoch gosci z branzy interaktywno-reklamowej, dzieki ktorym portale spolecznosciowe maja szanse miec jakies przychody z reklamy, bo przez nich przechodzi kasa?
jesli spotykasz takich ludzi i pytasz mnie co mogl sie dowiedziec tworca startupu internetowego-mobilnego, to albo nie sluchales (20%), albo udajesz ze nie sluchales(30%), albo promujesz swoje imprezy kosztem negowania przydatnosci “moich” (40%), albo nie wiesz czego sie powinienes dowiedziec (10%) – w nawiasach proporcje jak to moim zdaniem sie rozklada
odpowiem Ci wprost – przedsiebiorca mogl sie dowiedziec, jak przeprowadzic swoj startup od pomyslu do exitu od ludzi, ktorzy to robili nie raz i maja faktyczne doswiadczenia w tej dziedzinie, wiedza co jest wazne, dlatego kazde ich slowo wynika z praktyki, a nie lektury hamerykanskich blogow
jesli ktos tego nie dostrzega, to jest przeklętym, przemądrzałym geekiem, o ktorym zostało nakręconych kilka prześmiewczych filmów np. Szklana Pułapka 4.0, albo Babcisynek ;-)
@bronek:
wątpie żeby ludzie płacili za kiepską konferencję po to żeby mi potem prawić komplementy lać dodatkowy miód do ucha
specjalistyczna dla nie-geeków, którzy mieli być komentatorami
powtarzam – biznes w internecie nie jest robiony przez geeków, to naprawdę ewenementy (dobrze to słowo napisałem? ;-) i zdarza się to tylko na wczesnym etapie – przeczytaj sobie ten wpis:
http://blog.kurasinski.com/2008/06/13/koniec-naszej-klasy-jaka-znamy/
geek jest początkowym ogniwem, potem potrzebni są różnego rodzaju krawaciarze i specjaliści – to nie była konferencja dla geeków, ani WYŁĄCZNIE dla twórców startupów, tylko dla ludzi, którzy chcą zrobić biznes w internecie i mobile’u
geeki są tylko jednym rodzajem specjalisty, który jest potrzebny w projekcie – kto tego nie rozumie, powinien obejrzeć szklaną pułapkę 4.0 ;-)
wprowadzenie wersji językowych to kwestia decyzji technicznej, tylko strategii i ograniczeń budżetowo-rynkowo-strategiczno-politycznych – chyba nie słuchałeś co było mówione
siedzieli wygodnie jako jedyni uczestnicy na kanapie za 30 tys. zł, część z nich miała internet przewodowy (wifi niedozwolone na GPW) itd. – mieli cały czas 2 mikrofony na 7 osób, pytałem, zapraszałem… i nic (prawie nic)
gwiazdami mogli zostać dzięki swoim trafnym komentarzom, ale jakoś przez większość czasu ich nie mogli wykrztusić – jedyny moment kiedy prawie wszyscy zabrali głos, to jak Marcin Jagodziński pokłócił się przez całą salę z Maćkiem Budzichem i Arturem Kurasiński – przepraszam że po chwili musiałem Marcinowi wejść w słowo i przerwać, ale nie po to Was zaproszono żebyście gadali ze sobą jak zwykle swoim hermetycznym żargonem – mieliście dla odmiany dyskutować z KIM INNYM niż Wy sami
to dwa różne formaty – po to się robi after party (innowatorium), żeby razem wypić piwo i pogadać wszyscy ze wszystkimi bez moderacji – po to się robi konferencję, żeby rozmawiać w ramach jakiejś struktury tematycznej i czasowej – dlatego były dwie imprezy jedna po drugiej, bo są komplementarne
wiem że geek woli sie zintegrowac z innym geekiem (Mike Butcher – uber-geek, ale ma jednak szersze spojrzenie na social media niz krajowi przedstawiciele gatunku), tylko ze wszelkie sukcesy rodza sie dzieki wspolpracy miedzy roznymi grupami np. geek+inwestor+marketer – nawet nasza-klasa jest tego dowodem
wiadomo, tylko Ty nie wiesz – wyjasnilem to powyzej – dla ludzi ktorzy chca robic biznes, dowiedziec sie jak i poznac swojego geeka
BTW relacja minuta-po-minucie:
http://webquatro.pl/2008/06/12/tmtcommunities-relacja-na-zywo/
Byłam na wielu fatalnie zorganizowanych konferencjach, ale jeszcze nigdy nie byłam na takiej, gdzie obrażano zaproszonych gości. Nawet nie chodzi o żenujący poziom dowcipów, ale o całą atmosferę, “prowokacyjne zaczepki”, tworzenie podziałów na geeków i ubergeeków itd. Gdyby nie to, że obiecałam sobie dosiedzieć do końca (choć koniec końców na jakąś godzinę przed planowanym zakończeniem moja cierpliwość się wyczerpała), wyszłabym chyba już w trakcie pierwszej prezentacji.
A jeśli chodzi o brak wifi, klimatyzację itd. – cóż, takie rzeczy należą do organizatora, robienie konfy o necie bez netu jest słabe mocno. I żadna kanapa za żadne pieniądze tego nie zmieni.
@ socin – marto, naprawdę obraża Cię jeśli prowadzący mówi do zgromadzonych per “geek”? albo “ubergeek”? jakiego zatem polskiego okreslenie uzyjesz w okresleniu do osoby, ktora interesuje sie niszowymi sprawami zwiazanymi z IT i szeroko pojetym Internetem?
“programista” ?:)
@socin – to trzeba było wstać i coś powiedzieć mnie tam szczerze mówiąc super hiper geek nie obraża.
Faktycznie jako osoby które miały być komentującymi daliśmy ciała (ja mam przynajmniej takie odczucie) i to niezależnie od tego czy mówiąc “blogerzy” ironizowałeś czy nie (miałem takie odczucie). Prelegenci też się nie popisali odpowiadają jakieś oczywistości do których ciężko było się odnieść.
Inna sprawa że jako komentujący mogliśmy pociągnąć dyskusje w innym kierunku.
@Michał – po jednej konferencji z udziałem “blogerów” nie wysuwał bym wniosków o wtórności i zamkniętym środowisku. Fakt, że mogło to inaczej wyglądać – nie wyglądało (i tutaj warto się zastanowić dlaczego)
Krytykami “z za pleców” nie ma się co do końca przejmować. Zawsze są i będą.
po odespaniu też (jak Artur) stwierdzam, że konferencja nie była zła. komunikacja loża -> prelegenci nie zadziałała – trudno, może następnym razem, może nie.
panel o społecznościach i ich budowaniu był całkiem ciekawy, trochę zabrakło mięsa (recept) ale gotowych recept pewnie nie ma. mi się podobało, że byli ludzie od gier online i od komci na onecie – to trochę pokazało (przynajmniej mi), że gracze to troche inna kategoria ludzi niż komentatorzy na forach, mają inne pobudki itd.
Michał trochę się z nas nabijał, trochę się lansował ale w sumie miał prawo, my też mogliśmy, mieliśmy mikrofony, można było odpyskować ;)
afterparty było bardzo fajne (mecz nie ale to, zakładam, nie była wina organizatorów)
to co było najfajniejsze to możliwość pogadania z ludźmi z którymi nie często ma się okazje pogadać. kuluary uber(geek)alles
cały flejm przypomina trochę flejm po słynnym wywiadzie na sxsw z zuckerbergiem – nakręcanie złych emocji bez wyraźnego powodu. to się chyba do tego przyłożyło: http://blipcast.pl/tmt
Proponuję czytanie ze zrozumieniem. Tworzenie sztucznych podziałów było jedną z form tego, co nazwałam obrażaniem (nie tyle personalnym, co raczej obrażaniem inteligencji i dobrego smaku, że odwołam się do takich ulotnych pojęć). Czułam się zażenowana dowcipami, ciągłymi odwołaniami do piłki nożnej i naprawdę niskim poziomem dowcipów. Ale nie żałuję, że pojechałam, sporo się nauczyłam – na cudzych błędach tym razem.
@ Marcin:
Oczywiście, że limity czasu zobowiązują. Tyle że należałoby ich konsekwentnie pilnować wcześniej, również w czasie przeznaczonym na reklamy Belysio et consortes.
Teraz pewnie obrażę MF śmiertelnie, ale porównam jego prowadzenie do sędziowania niejakiego Howarda W. — obaj zabili ciekawe widowisko :>
@ Michał:
Quite late to bed and early to rise makes a man healthy, wealthy and wise.
Właśnie dlatego mam do Ciebie pretensję — IMHO średnio się z tego zadania wywiązywałeś. Inni mówili długo, Ty sam mówiłeś długo (i niekoniecznie aż tak znowu zabawnie) i efektem było zabicie zdecydowanie najciekawszego elementu całej imprezy. Na tym skończmy, bo nie ma sensu dyskutować dalej o dyscyplinie czasu.
Czytanie ze zrozumieniem naprawdę pomaga w życiu. Zauważ, że nie byłem członkiem loży szyderców i nie wlazłem tam na darmowe zaproszenie. Moja wejściówka została opłacona, a mimo to czułem się średnio i powtórzę raz jeszcze: Twoje zachęty wywoływały raczej chęć do wyjścia z sali, niż do zabierania głosu.
PS. Więzienia pełne są niewinnych, a cmentarze pełne niezastąpionych. Śmiem przypuszczać, że przytułki mogą być pełne nieomylnych biznesmenów i menadżerów.
Powiem wprost: co mnie to obchodzi? Mnie naprawdę nie interesują wewnętrzne procedury GPW, na sali nie było dostępu do WiFi. Oczywiście rozumiem politykę bezpieczeństwa GPW, ale przypominam również, że to była konferencja na tematy okołointernetowe.
Wyjaśnienie miałeś podane wyżej, więc ponownie zachęcam do lektury ze zrozumieniem. Naprawdę nie chce mi się pisać po raz trzeci, czemu szereg osób chętnie rozmawiało w kuluarach, a nie miało zamiaru zabierać głosu. Podpowiedź: obawa przed wystąpieniami publicznymi nie miała nic do rzeczy.
Decydując się na udział w konferencji nie byłem wróżką i nie mogłem stwierdzić, że będzie świetna albo do dupy. Gdybym miał takie zdolności jasnowidzenia, zająłbym się trafianiem szóstki w Totka.
@ Artur:
O gika parę lat temu była już afera i to słowo wielu osobom źle się kojarzy, a dla wielu może być obraźliwe. IMHO stosowanie go z upodobaniem na zasadzie wytrycha słownego mogło wkurzać i mnie np. zniechęciło do dyskusji. Naprawdę warto ludzi traktować z szacunkiem, choćby byli zwykłymi programistami. Last but not least trochę idiotycznie wrzucać do worka “gik/ibergik” pryszcatego nastolatka dłubiącego w Linuksie i specjalisty w jakiejś dziedzinie okołointernetowej tylko dlatego, że mają wiedzę i umiejętności, których nie ma 99% społeczeństwa.
A może jednak specjalista?
Bez fachowca potrafiącego zarządzać ruchem na serwerach serwisy mogą być niedostępne albo trudno dostępne.
Bez programisty znającego swój fach serwis może wymagać znacznie większej infrastruktury, co się przekłada na kasę.
Bez profesjonalisty zajmującego się użytecznością i dostępnością potencjalni użytkownicy mogą być niezadowoleni i odchodzić do konkurencji.
Bez przyzwoitgo grafika można ponieść porażkę wizerunkową.
Bez architekta informacji w serwisie może być burdel trudny do ogarnięcia nie tylko dla użyszkodnika, ale nawet dla twórców.
Bez eksperta od społeczności cały serwis może być skierowany do nikogo, zatem sukcesu nie przyniesie.
Zgadzam się, że wszyscy ci ludzie nie robią biznesu. Tyle że nie oznacza to, że można traktować ich z pobłażaniem czy lekceważeniem, które u MF widzę. Ci wszyscy specjaliści dają mocną podstawę pod biznes i bez nich nawet najlepszy menadżer wiele nie zwojuje.
@geek
Z geekiem jest tak jak w USA z ,,nigger” — w sstosunkach oficjalnych słowo to jest przeraźliwie obraźliwe, może go nieoficjalnie użyć Murzyn w stosunku do Murzyna, ale jak użyje go biały, well… Tak samo jest z użyciem ,,geeka”przez ludzi noszących w pracy krawaty. Ładnie tu zresztą M. Faber pokazał, że uważa P. T. Specjalistów za gorszych od P. T. Biznesmenów.
Przyziemnie, w kwestii klimatyzacji – chwilami rzeczywiście była za mocno “przekręcona”. Musiałem wczesniej wyjść w połowie konferencji (służbowo), ale do dzisiaj odczuwam zdrowotnie
czwartkową konferencję. A może to efekt skumulowany – wieczoru, meczu, 93 minuty i karnego się nałożył :)? Tak czy inaczej – problem z zatokami gotowy.
BTW.
Jakimś cudem na początku konferecji, udało mi się podłaczyć do netu bez kabla (chyba tylko dlatego że siedziałem z tyłu sali, blisko studia TVN CNBC nadającego relacje z GPW).
W kwestii formalnej, byc może się powtórzę ale patrząc na program wiadomo było kto organizuje temat i jakie produkty, usługi i osoby będa się prezentować. Więc argument “o narmiernym lansie” MCI jest dla mnie conajmniej nietrafiony.
Mówiąc wprost, każdy z nas idąc na konferencje był w sytuacji “widziały gały co brały”!
Nie czyniłbym też zarzutu, że formuła była nie trafiona. Być może (dla niektórych z pewnością) nie była dopracowana – kto w końcu jest idealny… ale nie są to spotkania typu Aula lub Bootstrap. Zupełnie inna widowania, zupełnie inni prelegenci i nie zastawiajmy rzeczy zupełnie przeciwnych, jak wody i ognia.
Zapraszam na spotkania branżowe interactive albo media… wtedy ilość flame’ów byłaby chyba 2 razy większa.
Dla mnie osobiście podział który zauważyłem na konferencji blogerzy/geeeks vs. “krawaciarze” wisiał
jak siekiera od pierwszysch chwil. Jedni mieli swój język i drudzy swój. Całkowicie zabrakło elementu spójnego. Nie było żadnej NORMALNEJ komunikacji na linii loża szyderców i prelegenci.
Liczyłem na żywe komentarze, puenty, coś co zrekomensowałoby mi inne niedostatki konferencji. Przeliczyłem się!
@mikołaj
ostatnie akapity – bigtru! nawet jak biznes wchodzi gikowie ;) pozostają
@michał:
w żadnym miejscu nie neguję kompetencji panów, o których wspominasz w tym co robią. tylko:
a) wydaje mi się, że ich kompetencje mają oględnie mówiąc bardzo mało wspólnego z tematem konferencji (mowa o osobach z funduszy).
b) niewiele udało im się przekazać ze swojej wiedzy/doświadczenia, co może wynikać z punktu a). naprawdę, niewiele się dowiedziałem poza ogólnikami. tak, pan maj powiedział, że nie każdy projekt web 2.0 jest dobry i w nie każdy warto inwestować. tak, pan jasieniecki powiedział, że serwisy społecznościowe przyciągają użytkowników, a użytkownicy przyciągają pieniądze. jeśli to jest dla kogoś cenna informacja, to ja przepraszam.
ale oczywiście to jest nasza wina. my z nimi nie pogadaliśmy. jasne.
“nie po to Was zaproszono żebyście gadali ze sobą jak zwykle swoim hermetycznym żargonem”
ach, tak, mieliśmy pokornie słuchać niehermetycznych gadek o “egzitach” i “tworzeniu wartości” i odzywać się, kiedy łaskawie spluniesz w naszym kierunku “[15:58] Faber: “Bloggerzy, jak to robicie, że Wasze blogi są popularne, że Was czytają, zapraszają na kanapę…”".
“przedsiebiorca mogl sie dowiedziec, jak przeprowadzic swoj startup od pomyslu do exitu od ludzi, ktorzy to robili nie raz i maja faktyczne doswiadczenia w tej dziedzinie, wiedza co jest wazne, dlatego kazde ich slowo wynika z praktyki, a nie lektury hamerykanskich blogow”
może i mógł, szkoda, ze się nie dowiedział. dowiedział się? anyone?
aha, to podsrywanie z hamerykańskimi blogami jest słabiutkie. taki wiesz, plaskacz.
@socin:
mój ulubiony uber-geek (http://blog.legawiec.net/), programista z którym współpracuję, nie obraża się, a nawet potrafi z siebie żartować np. ostatnio mówił że znalazł sobie dziewczynę, której imię nie kończy się na .JPG!!! – ten żart też nie wydaje Ci się śmieszny? mnie ubawił do łez, więc pewnie mamy odmienne poczucie humoru, ale o tym chyba się nie dyskutuje – proponuję żebyś zagłosowała nogami i nie przychodziła na następną imprezę, jeśli rzeczywiście było tak fatalnie
nie wiem na czym polega Twój problem z piłką nożną
@mikołaj:
nie musisz być wróżką – Artur pisząc że głosuje się nogami miał na myśli to, że na następną imprezę z cyklu TMT pewnie się już nie wybierzesz
Wifi nie było, ale też nikt Ci tego nie obiecywał, więc kieruję tą reklamację na /dev/null
@hazan:
mój komentarz o wtórności był napisany w uniesieniu bardzo subiektywnym i IMHO niezbyt trafnym wpisem, chociaż i tam uważam że wszyscy w tej dyskusji zasugerowali się postem Marcina i go tylko rozwijają
w każdym razie zdenerwowała mnie ta cała jednostronna dyskusja, ale teraz czuję się znacznie lepiej ;-)
Będę nudny, ale po raz kolejny zaproponuję Ci czytanie ze zrozumieniem. Jak na razie średnio Ci wychodzi. Niestety.
Michał, dzięki za krzesła. Nikt mi nie obiecywał, że będą.
“programista z którym współpracuję, nie obraża się, a nawet potrafi z siebie żartować np. ostatnio mówił że znalazł sobie dziewczynę, której imię nie kończy się na .JPG!!! – ten żart też nie wydaje Ci się śmieszny? mnie ubawił do łez, więc pewnie mamy odmienne poczucie humoru, ale o tym chyba się nie dyskutuje”
no offence – ale takie żarty były zabawne kilka lat temu – możliwe że dopiero ostatnio bawi to krawaciarzy ;)
Co do konferencji – organizacja żenująca. Klimatyzacja dająca czadu do tego stopnia, że odbija się to na zdrowiu? Co najmniej przepraszam się należy.
Trzymanie ludzi do od 9 do 16 bez jedzenia na płatnej impezie? Kaman?
Błyskotliwą moderację pominę milczeniem – z litości…
Swoją odpowiedź na komentarze Michała dopisałem w uaktualnieniu tekstu. Dzięki wszystkim za ożywioną dyskusję.