O rzekomym exodusie pracowników z Yahoo

Bartek Raciborski
(24 cze 2008, 14:51)

Ostatnio modne jest śledzenie kto z kluczowych pracowników odszedł z Yahoo. Ot choćby w zeszłym tygodniu AntyWeb pisał o tym, że z Yahoo odeszli twórcy Flickr i del.icio.us, a Internet Standard o odejściu kilku osób, w tym Qi Lu, odpowiedzialnego m.in. za Yahoo Maps i autora wielu patentów Yahoo – że wymienię tylko dwa takie teksty. Tekstom zazwyczaj towarzyszą dramatyczne tytuły takie jak “Kolejni eksperci odchodzą z Yahoo” czy “Yahoo krwawi coraz mocniej”.

Wielu dopatruje się w tych odejściach reakcji na niepewną przyszłość firmy w związku z próbami przejęcia firmy przez Microsoft oraz przepychankami na linii zarząd-część akcjonariuszy. Ja jednak twierdzę, że nie ma tu dużego związku.

TechCrunch opublikował właśnie listę kluczowych pracowników, którzy odeszli z Yahoo od początku 2007 roku. W ciągu półtorej roku uzbierało się tego 114 przypadków, czyli średnio ponad sześć miesięcznie. Na pewno ta lista jest mocno niekompletna, można więc śmiało te liczby mocno “zaokrąglić” w górę. Co to oznacza? Kluczowi menedżerowie odchodzą z Yahoo przez cały czas – tak samo dzisiaj jak i rok czy półtora roku temu – nie ma to więc żadnego związku z całą sprawą Yahoo-Microsoft oraz zarząd-akcjonariusze. Czy to oznacza, że ucieczka pracowników trwa już od dłuższego czasu? Nie, bo nie ma żadnej nadzwyczajnej ucieczki.

Te liczby mogą wydawać się duże, ale pamiętajmy, że Yahoo to duża firma. W korporacji zatrudniającej kilkanaście tysięcy osób (o ile dobrze pamiętam, około 12 tys.) każdego miesiąca przychodzi i odchodzi mnóstwo pracowników – w tym również na pozycje kluczowe. Pisałem kiedyś, że przeciętna długość pracy w Yahoo to dwa lata. To oznacza, że każdego miesiąca z firmy odchodzi 4,16% pracowników, a w ich miejsce przychodzą nowi. To jest 500 osób miesięcznie! Jeśli założyć, że 3% kadry to stanowiska kluczowe, wówczas można spodziewać się, że każdego miesiąca odchodzi z firmy 15 osób zajmujących kluczowe pozycje.

Tyle moich trzech groszy w temacie rzekomego exodusu z Yahoo. To wielka firma, w której wciąż odchodzą i przychodzą setki ludzi. Yahoo “krwawi” w ostatnich miesiącach nie bardziej niż rok temu i nie bardziej jakakolwiek inna firma. W pojedynczych odejściach nie można dopatrywać się czegokolwiek innego niż normalnej, zdrowej rotacji zatrudnienia.

6 skomentuj
zasubskrybuj RSS bloga

Przeczytaj także:

Komentarze (6):

RSS komentarzy, Trackback
  • MyAvatars 0.2
    adremja  

    12 000 na całym świecie, USA 6 000(http://money.cnn.com/magazines/fortune/bestcompanies/2008/snapshots/87.html) przy czym chcą część tych etatów przenieść do Europy(tak przynajmniej pisał kiedyś TechCrunch).

  • MyAvatars 0.2
    adremja  

    Tzn 8000 nie 6000 w USA.

  • MyAvatars 0.2
    hazan  

    W nawet największej korporacji odejście ponad 100 execów w przeciągu roku z pracy oznacza duży kryzys (pracuję w korporacji i coś nie coś o tym wiem). Warto wspomnieć, że są to ludzie na kluczowych stanowiskach w których przeważnie sporo się inwestuje (dlatego to tak bardzo potem boli)

    Ilość pracowników firmy ma się nijak do istoty problemu, nikt przy tego typu stanowiskach nie patrzy na % jaki odszedł tylko na to kto opuszcza firmę.

    Oczywiście yahoo się nie zawali ale na pewno tracąc dobrych ludzi traci się tez w oczach inwestorów i branży.

  • MyAvatars 0.2
    Bartek Raciborski  

    @hazan: 100 execów ale spośród ilu? Popatrz na ich pozycje: Head of Music, VP Search, osobno VP Search Marketing, VP Content Operations, SVP of HotjJobs, SVP of Global Team, Head of Yahoo Sports, Directof Yahoo India, Brickhouse Manager, i tak dalej. Takich ludzi w tej firmie są setki. Jeśli w ciągu roku wymienia się 25-33% z nich (a być może nawet mniej), to to nie jest nic nadzwyczajnego. Na taką firmę trzeba patrzeć inną skalą. Sama liczba 100 tutaj niewiele znaczy.

    A to kto odchodzi? Wśród 1,3 mld obywateli Chin więcej znajdziesz geniuszy niż wśród 500 tys. w Luxembourgu. Przy tak dużej skali jak w Yahoo zawsze znajdziesz wielkie nazwiska wśród odchodzących. No big deal. Nikt się z tą firmą nie wiąże dożywotnio. Twórcy Flickr czy del.icio.us byli z Yahoo już ponad 3 lata, a nad swoimi projektami pracowali 4-5 lat. To wystarczający czas na zmianę. Zrealizowali opcje, pokończyły im się cyrografy, mogą zaczynać coś nowego. Nie spodziewałbym się po ludziach tak przedsiębiorczych (twórcach innowacyjnych startupów), żeby planowali spędzić resztę swojego zawodowego życia pracując dla korporacji.

  • MyAvatars 0.2
    hazan  

    @Bartek – trudno cię przekonać do innej opinii (ale w sumie mnie też :) ).

    Czas pokaże czy te odejścia to standardowa rotacja (chociaż 30% wśród kadry nazwijmy to menadzerskiej to bardzo dużo)czy też większy problem.

  • MyAvatars 0.2
    a  

    Standardowa rotacja? Dobry żart. Sprawdziłbyś ile odchodzi z Yahoo i Microsoftu, zdziwiłbyś się.

Skomentuj