Pożyczki społecznościowe w Polsce – raport Accenture i Gemiusa

Bartek Raciborski
(4 lip 2008, 15:13)

Firma doradcza Accenture we współpracy z badawczym Gemiusem przygotowała raport o pożyczkach społecznościowych w Polsce na podstawie badania przeprowadzonego wśród internautów w drugiej połowie kwietnia.

Raport, poza wprowadzeniem w temat Social Lending i krótkim porównaniem ofert polskich serwisów (Kokos, Finansowo i Monetto), informuje o tym, jaka jest znajomość tego produktu przez internautów, jakie są oczekiwania i obawy zarówno pożyczkodawców jak i inwestorów oraz jaka jest struktura obu tych grup użytkowników pożyczek P2P (wiek, dochody, wielkość zamieszkania, serwisy, z których korzystają, itp).

Po dostępny za darmo, pełny raport odsyłam na strony Gemiusa (również w wersji angielskiej). Polecam też kilka komentarzy od jednego z twórców raportu, na blogu Bartłomieja Owczarka.

Aż 25% internautów słyszało o serwisach z pożyczkami społecznościowymi, ale tylko dziesięciokrotnie mniej potrafi wymienić nazwę przynajmniej jednego z nich (2,4%). Spośród tych, którzy słyszeli o takiej formie pożyczek, 24% rozważyłoby skorzystanie z niej, a 6% osób, które aktualnie potrzebują pożyczki, wskazało P2P jako preferowane jej źródło. Tutaj preferencje zmieniają się w zależności od potrzebnej kwoty. Wśród potrzebujących 5000 zł lub więcej, pożyczki P2P wybrałoby 16%. Przy niższych kwotach jedynie od 1,8% do 6,6% preferuje P2P. To pokrywa się z moimi przewidywaniami, którymi dzieliłem się z Wami w momencie premiery Monetto – pisząc, że nie mam przekonania do pożyczek na kwoty rzędu 500 zł, bo dużo prościej i szybciej pożyczyć je od znajomych. Z polskich serwisów z pożyczkami najwyższy limit ma Monetto (100 tys. zł). W Finansowo maksimum to 2000 zł (jakiś czas temu zwiększone, wcześniej było 1000 zł) a w Kokos 1000 zł dla nowych klientów oraz do 25 tys. zł dla osób, które wcześniej już pożyczały i spłacały pożyczki w Kokosie (jest kilka poziomów ratingu z coraz wyższymi limitami aż do 25 tys.). Warto wspomnieć, że Monetto z jednej strony pozwala na największe pożyczki, ale z drugiej daje również najwięcej mechanizmów zabezpieczających inwestora, z ubezpieczeniem pożyczki włącznie.

Ciekawie wygląda porównanie profilu pożyczkobiorcy chętnego na P2P z profilem przeciętnego internauty – stosunkowo najwięcej chętnych do zaciągania pożyczek P2P mieszka na wsi (mieszka tam 34% wszystkich zainteresowanych pożyczaniem P2P, podczas gdy wśród wszystkich internautów jest to tylko 22%). To prawdopodobnie spowodowane jest gorszym dostępem do klasycznych usług finansowych – bariera dostępu do placówek bankowych, wyższa stopa bezrobocia w tych obszarach, niskie dochody, preferowanie przez banki mieszczuchów z bardziej stabilną sytuacją finansową i zawodową. W zależności od dochodu, najbardziej zainteresowani pożyczkami P2P są najlepiej zarabiający (powyżej 2500 zł netto w przeliczeniu na członka rodziny) oraz osoby z dochodem 500-1000 zł na członka rodziny.

Całości raportu nie będę tu streszczał, wszystkim zainteresowanym rynkiem Social Lending polecam przeczytanie raportu.

10 skomentuj
zasubskrybuj RSS bloga

Przeczytaj także:

Komentarze (10):

RSS komentarzy, Trackback

Dyskusja na innych blogach (trackbacks):

  • MyAvatars 0.2
    Elsindel  

    Przeczytalem raport. Nie przekonal mnie.

    “Aż 25% internautów słyszało o serwisach z pożyczkami społecznościowymi, ale tylko dziesięciokrotnie mniej potrafi wymienić nazwę przynajmniej jednego z nich (2,4%).”

    Z calym szacunkiem, nie wierze w te liczbe: 1/4 polskich internautow (to ile to jest, jakies 3 miliony ludzi?) slyszala o social lending. LOL. To raczej wyglada na typowy efekt “nie przyznam sie, ze nie slyszalem” (nieswiadomy oczywiscie).

    Zainteresowany ta liczba, zajrzalem do raportu. Nie mam teraz zaufania do wynikow ze stron 10-11, czyli deklaracji, ktorych czescia sa pytania o deklaracje ankietowanych w sprawie uzycia pozyczek online. Chcialbym zobaczyc dokladne pytania, ale przepraszam, jak ktos, kto nie slyszal o pozyczce typu social lending, moze odpowiadac na pytanie ‘z jakiej metody bys skorzystal’ — tabelka po lewej stronie arkusza 11 jest bezuzyteczna, proporcje z koniecznosci sa zaburzone, bo 3/4 respondentow NIE moze (nie powinna) udzielic kompletnej odpowiedzi na to pytanie. I teraz — jak zatem mozna porownac 10% wskazan na Provident z 10% wskazan na ‘internetowa siec pozyczkowa’?

    Caly raport jest dla mnie niewiarygodny z powodu braku udostepnienia pytan przedstawionych ankietowanym. Powazne watpliwosci budzi zroznicowane nazewnictwo tych samych bytow, np. zamiennie stosowane ‘pozyczki spoleczne’, ‘internetowe serwisy spoleczne, w ktorych czlonkowie pozyczaja sobie pieniadze’, ‘internetowa siec pozyczkowa’, ‘internetowa pozyczka spoleczna’. Czy to sa synonimy wg autorow badan? Czy respondenci tez byli atakowani taka liczba niezrozumialych, nieporadnie tlumaczonych okreslen?

    Zakladajac na chwile, ze liczba 25% jest prawdziwa, tzn. ze 1/4 internautow slyszala o social lending, skad pewnosc, ze odpowiadajac na pytanie “czy slyszales o [xxx]” (xxx = dowolne z powyzszych zamiennie uzywanych okreslen), ta osoba nie tylko nie klamala, ale tez miala na mysli wlasnie social lending?

    Czemu nikt nie zastanawia sie w raporcie nad podstawowym dla mnie w tej chwili pytaniem:

    jesli tylko 2.4% ludzi (23 z 1075 osob) bylo w stanie wskazac nazwe jednego z serwisow social lending, ktore sa tylko 3 i sa na rynku od 4 miesiecy, to czy nie sugeruje to, ze nalezaloby zadac pytanie otwarte ‘co to sa internetowe pozyczki spoleczne’? IMO pytanie zamkniete w tym miejscu i w okolicach skazuje ankiete na porazke – wiarygodnosc dla mnie jest przyzerowa.

  • MyAvatars 0.2
    Bartek Raciborski  

    @Elsindel: Ciekawe uwagi. Mnie też na początku zastanowiło tych 25%, którzy słyszeli, ale przecież Gazeta.pl o temacie pisała przynajmniej kilkakrotnie, z czego przynajmniej dwa razy te teksty były promowane na stronie głównej portalu, a za nią czasami podchwytywały to inne media. Jest więc szansa, że coś tam słyszały te trzy miliony.

    To, że tylko 2,4% potrafi wymienić taki serwis z nazwy, trochę by się w to wpasowało – widzieli jakiś artykuł w portalu lub ktoś im go przesłał, przejrzeli, i tyle.

  • MyAvatars 0.2
    nrafal  

    Twórcy Monetto byli nawet w DD TVN, więc jakoś temat był promowany. Czy 25% internautów słyszało? To już trudno ocenić.

  • MyAvatars 0.2
    Anna  

    odkąd jako pierwszy wystartował kokos.pl a potem pozostałe serwisy co chwile natykałam sie na artykuły związane z social lendig w Polsce, więc jest to całkiem prawdopodobne że 25% Internautów słyszło o takim systemie pożyczek. ja zaczynam dzień od przeczytania wiadomości i nowinek, sądzę że te 25% Internautów również -jak nie więcej.

  • MyAvatars 0.2
    Olka  

    zopa w UK, smava u niemców, maneo w JAponii, to czemu nie taki kokos w polsce ?? czemu na całym świecie działaja i o nich wiedzą a w Polsce niby nie ? wedłóg mnie te 3 mln ludzi w Polsce w tej chwili to juz całkiem mozliwe.

  • MyAvatars 0.2
    Nomad  

    Czy pojawiła się już nowsza wersja raportu? Czy to tylko był jednorazowy temat? Od tego czasu rynek Social Lending trochę się zmienił

  • MyAvatars 0.2
    Arek  

    To prawda, rynek social lending rozwija się w bardzo szybkim tempie. Ja mimo poszukiwań nie natknąłem się na nowszą wersję tego raportu.

  • MyAvatars 0.2
    hej  

    Na początku tego roku byłem zafascynowany kokosem. Pożyczałem (czas przeszły) moje pieniądze (po rozważnym przyjrzeniu się pożyczkobiorcy), ale niestety zawiodłem się. Na dzień dzisiejszy mam 8 windykacji i spłacalność rzędu 86%.
    Uważam, że kokos jest serwisem dobrym dla pożyczkobiodców, a szczególnie dla naciągaczy. Pożyczyć jest dość łatwo. Ze spłatą pieniędzy to już zależy od człowieka. Jak uczciwy to spłaca regularnie, jak nie uczciwy to spłata ciągnie się, aż w końcu kończy się pożyczka windykacją.
    Uważam, że serwis Kokos wcale nie interesuje się “pomocą” w odzyskiwaniu pieniędzy. Proces weryfikacji pożyczkobiorcy, choć złożony to kuleje.
    Niestety już nie będę pożyczał i nie będę zachęcał innych. Lepiej mieć swoje pewne 5 % na koncie oszczędnościowym w banku, niż niepewny zysk w postaci 20%.
    Do rozważenia dla przyszłych inwestorów.

Skomentuj