Jakich słów NIE używać mówiąc o swoim startupie?

Bartek Raciborski
(27 sie 2008, 15:35)

Seedcamp, londyński inkubator startupów webowych, po zebraniu setek zgłoszeń postanowił sprawdzić, jakich słów przedsiębiorcy najczęściej używają do określania swoich projektów. Wyniki opublikował na swoim blogu w atrakcyjnej wizualnie formie dostarczanej przez Wordle.

To dosyć ciekawa lista pokazująca, co jest najgorętszym tematem aktualnie podejmowanym przez startupy. Z drugiej strony – jeśli macie komuś w jednym zdaniu, w ciągu kilkunastu sekund opowiedzieć czym się zajmujecie, unikajcie tych słów. Żeby być atrakcyjnym, musicie odróżnić się od reszty – stwierdzenie, że robicie to samo co wszyscy, nie stworzy wokół Was zainteresowania. Po kliknięciu większa wersja:

Bo gdy słyszę, że ktoś robi people centered online social service with community content as a new information platform for web and mobile… to dalej już nie słucham. Przykład może przejaskrawiony, ale rozumiecie o co chodzi.

Jestem wielkim fanem elevator pitch. Pamiętajcie jednak, że jeśli w 20-wyrazowej wypowiedzi znajdzie się dziesięć słów z powyższej listy, to zostanie Wam tylko dziesięć na przekazanie informacji, a Wasz słuchacz będzie musiał wyłuskiwać ją spomiędzy bełkotu – bo wszystkie te słowa straciły dzisiaj na znaczeniu. Dzisiaj wszystko jest social, community i mobile. Dziś nawet portale mówią o swoich wielomilionowych społecznościach mając na myśli grupę osób komentujących artykuły. Jeśli chcecie zrobić coś zauważalnego, mówcie o tym w sposób, który ktoś zauważy.

Ze statystyki stworzonej przez Seedcamp wyłania się też obraz modeli biznesowych oraz używanych technologii. W skrócie: advertising is king.

6 skomentuj
zasubskrybuj RSS bloga

Przeczytaj także:

Komentarze (6):

RSS komentarzy, Trackback

Skomentuj