Dwa egzemplarze premierowej Fallout 3 dla czytelników Webstop
Podobnie jak Grzesiek dostałem od firmy Cenega dwie sztuki długo oczekiwanej i mającej jutro premierę gry Fallout 3. Wczoraj czytałem trochę relację Gamecornera z testowania tej gry i tak trochę zatęskniłem za czasami, w których miałem czas na granie w cokolwiek :).
Dwa egzemplarze Fallout 3 mam do rozdania dla czytelników, jeśli więc jesteście chętni to zapraszam. Napiszcie w komentarzach o najlepszej, najbardziej ulubionej grze w Waszym życiu i opiszcie w kilku słowach, dlaczego właśnie ona. Zwycięzcę jednego Fallouta 3 wybierze losowo sierotka marysia, a drugiego wybiorę ja – wybiorę opis, który mi się najbardziej spodoba. Z góry uprzedzam, że wybór będzie subiektywny i niesprawiedliwy (możecie mieć pecha i opisać grę, w którą zawsze przegrywałem i mam do niej uraz) oraz, że nie mam żadnych określonych z góry kryteriów wyboru.
Zabawę kończymy jutro, w piątek, równo o północy – komentarze przysłane po tym terminie nie będą uwzględniane. Zapraszam.
Uaktualnienie: Zobacz wyniki.
Przeczytaj także:
- Wyniki konkursu Fallout 3
- Podziękowania dla Sponsorów, promocja dla czytelników Webstop
- Ostatni dzień konkursu Nexto API
- Spotkanie w Londynie – szczegóły
- Najlepsze prezentacje wg SlideShare
Komentarze (72):
Dyskusja na innych blogach (trackbacks):


a gdzie zezwolenie ministerstwa na organizowanie loterii? ;)
@Konrad: Sierotka marysia w postaci serwisu random.org to oprogramowanie komputerowe, które w związku ze swoją naturą nie potrafi podać wyniku losowego, a jedynie pseudolosowy. W związku z tym akcję należy traktować jako wyłonienie zwycięzcy za pomocą specjalnego algorytmu komputerowego – nie jest to więc loteria. Słowo “losowy” wykreśliłem z powyższego tekstu. Dziękuję za uwagę ;-)
zdecydowanie pierwszy komandos: bo to jedyna gra, która była w stanie zmusić mnie do niespania :)
“RANDOM.ORG offers true random numbers to anyone on the Internet. The randomness comes from atmospheric noise, which for many purposes is better than the pseudo-random number algorithms typically used in computer programs.”
Korytarz zwężał się dość znacznie, ale innej drogi nie było. Smród zionący z ciemnej dziury byłby nie do wytrzymania, gdyby nie wieloletnie obycie. Wstrzymany oddech, dźwięk po lewej, na granicy słyszalności. Srebrne ostrze przechodzi przez cielsko bez większego oporu. Ostrze.. chciałbym takie. Nie poznałem innej gry, która tak by na mnie podziałała, bym chciał kupić sobie miecz, dokładną kopię tego, który nosił Geralt, bohater “Wiedźmina”. W książkach się z resztą zaczytywałem, więc wybór był prosty.
Definitywnie Civilization. Żadna gra nie trzymała mnie tyle przy komputerze. Gram w nią od… Hm. Ponad 15 lat :) Jak miałem 12 lat to z kolegami z pracy mojego Taty dyskutowaliśmy o taktyce :) Grałem w jedynkę na 286, dwójkę na 486, trójkę na P3, teraz mam czwórkę na Athlonie :)
Fallout 2 bo miał klimat i świetny humor.
Wrzucam swój los. :]
Pozdrawiam.
Fable. Uwielbiam RPG. Napisałem inżyniera, złożyłem pracę, doczekałem do terminu obrony, poświętowałem… byłem na takim głodzie gier komputerowych, że chwyciłem tą zabawkę i nie odchodziłem od komputera przez 3 bite dni grając z przerwami na spanie. Krótka, niespomplikowana, przyjemna i łatwa. Nie grałem w nią nigdy więcej, ale te wspomnienia… priceless ;]
@l: Słowo “true” w oryginale Twojego cytatu napisane jest italikiem, jako zastępstwem cudzysłowia. Polecam wgłębić się w artykuły o losowości na tej stronie oraz FAQ strony random.org. Ich algorytm dostarcza jedynie lepszej jakości liczb “zbliżonych do losowych” niż standardowe algorytmy generowania liczb pseudolosowych.
Jeśli ktoś ma wątpliwości dotyczące procesu wyłonienia zwycięzców, proszę o kontakt ze mną na mail lub z odpowiednią prokuraturą (Wrocław). Zanim to zrobicie polecam lekturę ustawy z dnia 29 lipca 1992 r. o grach i zakładach wzajemnych. Wg mnie niniejszy konkurs nie nosi znamion żadnej z form loterii/gier/zakładów regulowanych przez tę ustawę.
Proszę więc o EOT i koncentrowanie się w komentarzach na zgłoszeniach konkursowych. Pozdrawiam :).
Jeden na chybił-trafił poproszę.
A moja ulubiona gra to Warcraft II, za to że jest nieśmiertelna.
Tak się zastanawiam, jaką grę opisać jako tą ulubioną do której wciąż wracam i może to mógłby być Mortal Kombat, w którego godzinami zagrywaliśmy się z kuzynami, może Wolfenstein3d w którego miałem zakaz gry, dopóki nie skończę 18 lat, może Flashback pierwsza gra, które mnie naprawdę wciągnęła, a skuter fotonowy z intro dalej śni mi się po nocach, może X-Com Terror From the Deep, czyli pierwsza gra w której poznawałem tajniki edycji saveów za pomocą edytorów hexadecymalnych, może SuperFrog do której kody wysłałem z kolegą do Secret Servis i nas opublikowali, a może Spore, które było pierwszą tak oczekiwaną przeze mnie grą od ostatnich 10 lat, może GTA:SA w które ciągle od czasu do czasu sobie pogram, może Red Alert przy którym spędziłem pierwszego sylwestra bez rodziców, poza domem… Sam nie wiem. Ale chyba taką grą, do której ciągle wracam, ba ja ją mam zawsze przy sobie, jest Monkey Island 1 i 2 – chyba dwie najlepsze przygodówki wszech czasów. zawsze z przyjemnością odpalam je po raz setny czy tysięczny, zawsze mnie śmieszą i pamiętam ten dzień kiedy pierwszy raz zobaczyłem tą grę, wtedy to było na amidze kolegi, a gra, to było prawdziwe wachlowanie dyskietkami (gra była na czterech). Dziś dzięki SCUMMVM można odpalić na każdej platformie a ja mam to na moim telefonie i śmiga lepiej, niż 15 lat temu na amidze…
Eh… Rozmarzyłem się…
Pozdrawiam
Antygon
Moją ulubioną grą jest kółko i krzyżyk. Najlepszy multiplayer na świecie.
Najlepsza gra ever to… bomberman. Z kolegami można było grać w to godzinami, we 4 na jednej klawiaturze. ;-)
Warhammer Fantasy Roleplay – jest świetny, pozwala spotkać się ze znajomymi. Świat gry jest tak bogaty, że nawet ze średnim GMem (za którego przeważnie robię) jest nie sposób się nudzić – ponure intrygi, ludzkie słabości, chaos i dużo czarnego humoru.
Oczywiście gra rozwija też wyobraźnię.
(nikt nie ograniczał do gier komputerowych)
Liczę na szczęście.
StarCraft “jedynka”. Za Terran, Siege Tanki, Protossów, Dragonów, Zergów i Królową Kerrigan!
Saper. Najzwyklejszy windosowski saper (lub ewentualnie ten z Ubuntu) – najbardziej wciągajnący, nieprzywidywalny, wybuchowy. Tak se tylko napisałem, bo pewnie Bartek i tak zawsze przegrywał w sapera :P
Odpowiedz na pytanie która gra jest moją ulubioną jest prosta. Super Mario Bros. Każdy zna Mario, każdy ratował księżniczkę. Niejedni kupili NES’a albo GBC żeby tylko pograć w ten tytuł. Ja byłem jednym z nich. Tak lubie Mario, że oglądałem aż film… Come on, za takie poświęcenie Fallout 3 jak nic :D
Baldur’s Gate 1 i 2 – bo po niej kładłem się spać i czasem przyśniło mi się, że żyję w fajnym i kolorowym świecie, gdzie nie gonią terminy – ot takie uczucie beztroski (jak w dzieciństwie), z którego zdajemy sobie sprawę gdy go już nie mamy.
* MyAvatars 0.2
*
Powiem krótko i na temat :)
W Fallout 1 oraz Fallout 2 grałem nałogowo. F1 to były czasy LO, pamiętam, że przechodziłem tą grę w tydzień po nocach. Zdarzało, się, że szedłem spać o 06.00 rano, a już o 07.00 musiałem wstawać do “budy” :) Nie zapomnę tamtego klimatu nigdy. Pamiętam jak pierwszy raz wszedłem do Glow. Ta muzyka i ten klimat, wręcz czułem promieniowanie, które mnie otacza :D było grubo. A później zasypiałem na stojąco jadąc do szkoły lub na lekcjach. Koleżanki pytały mnie dlaczego mam takie czerwone oczy i czy nie mam czasem zapalenia spojówek :)
Fallout 2 to było to na co wszyscy czekali. O ile Fall 1 był naprawdę dobry, to niestety szybko się kończył, za to w Fallout 2 można już było sobie troszku pograć :)
Później długo długo nic no i w końcu wychodzi tak długo wyczekiwany Fallout 3 :)
Wszystkich chętnych zapraszam na Forum Fallout 3 http://www.forum-fallout3.net/
Arcanum
Jedna z najlepszych gier RPG, cholernie wciąga, w końcu palce w niej maczali niektórzy panowie odpowiedzialni za Fallouta. Nie każdego może porwać grafika czy muzyka, ale przecież w RPG-ach chodzi głównie o fabułę, nie?
A ona jest świetna: jako jeden z pasażerów sterowców IFS “Zefir” ‘uczestniczymy’ w rozbiciu owej maszyny. Po rozbiciu tajemniczy gnom (być może krasnolud) daje nam pierścień. Chwilę później znajduje nas Virgil, adept magii. Jak się okazuje, tylko my przeżyliśmy, a nieznani nam ludzie chcą nas zabić. Jednym słowem: polecam wszystkim tym, którzy lubią RPG-i, ale nie czują się w klimacie Fallouta – chociaż Ci też powinni się dobrze bawić.
Zawsze lubiłem grać w butelkę w czysto żeńskim towarzystwie. Bez względu na wynik.
Moją ulubioną grą jest S.T.A.L.K.E.R. W zonie – krainie zniszczonej drugim wybuchem elektrowni w Czarnobylu, wcielamy się w stalkera, który stracił pamięć. Wie tylko, że ma zabić Steiłoka.
Klimat gry wprawia niemalże każdą osobę w zachwyt.
@Bartek jeśli nie słyszałeś o tej grze to szczerze Ci ją polecam (nawet jeśli miałbym nie wygrać fallouta 3). Dosyć często gram i nigdy czegoś tak świetnego nie spotkałem (połączenia RPG z FPS).
Z kolei fallout 3 jest czymś podobnym do S.T.A.L.K.E.R.A, dlatego tak bardzo bym ją chciał.
Fallout 2 – czyli gra która wyłączyła mnie z życia towarzyskiego na kilka wspaniałych, postapokaliptycznych miesięcy.
Z gier to najlepsza jest piłka nożna, najlepiej na świeżym powietrzu z perspektywą piwka po.
Nawet nie ma się co zastanawiać jaka gra jest najlepsza, proste Diablo II historyczna gra, niestety czas nie pozwala obecnie na granie, chociaż ostatnio (3miesiące temu) 4 dni grania w Diablo i wspomnienia ; ))
Pamiętne save-y do Diablo na Allegro sprzedawane, cheeterzy i cały zestaw takich fanów ; )
Gra nieziemska, która wciągała, wciąga i będzie wciągać swą fabułą większość ludzi.
Był wieczór, 6-cio letni wówczas chłopaczek chciał wkońcu sam zagrać w pierwszą część Quake’a. Wszystko starannie obmyślił – nacisnąć POWER na obudowie komputera, poczekać na pojawienie się C:\>_, po czym wpisać nc. Następnie należało wybrać katalog Quake i odpalić grę… Zgodnie ze swoim ( “cwanym” ;-) ) planem poszedł do tzw. “pokoju komputerowego”. Już w chwili otwierania drzwi w głowie kłębiły się żywe obrazy quakowych potworów do pokonania… Niestety… nie przewidział tylko jednego – ojciec już grał… Pozostało tylko usiąść z boku i kolejny raz patrzeć przez ramię na rzeź ;-)
Cóż… tak kiedyś bywało ;-)
Ulubiona gra? Zabawa w chowanego. Grałem w to przez lata (kiedy nie było komórek, internetu, blogów i wysokobudżetowych produkcji growych) zarówno pod blokiem na osiedlu, jak i w deszczowe dni na bazarowej maszynce imitującej C64, pieszczotliwie zwanej “Rambo”. To była moja pierwsza platforma do grania. Wyglądało to tak, że jeden z moich braci oraz reszta kuzynostwa odwracali się tyłem do telewizora. Ja w tym czasie wymachując joystickiem szukałem dobrej miejscówki aby się w niej ukryć (w grze do dyspozycji był cały dom i otaczające go podwórko). Potem szukaliśmy się na czas. Wygrywałem, bo miałem świetne miejsce – pod łóżkiem. Do czasu. Kiedy brat odkrył, że można po prostu pójść “za dom”, został killerem w tej grze. Chyba z tydzień się nie zdradził, cholera. To była piękna i jakże społecznościowa zabawa! Potem przyszły Beholdery, Krondory, na koniec podstawówki Fallouty, Baldurs Gate, zamiłowanie do rolpleji… Kurczę, dawno w żadnego nie grałem :)
Moja ulubiona gierka, to x-com – enemy unknown. Natomiast pierwszego fallout’a zainstalowałem nie wiedząc nic na jej temat. Intro powaliło mnie na kolana, a klimat wciągnął na wiele godzin. Do tego stopnia, że rozstałem się z Panną ;), bo nie pojawiłem się na kilku randkach ;)… Cóż, ‘war, war never changes’
Seria Heroes of Might & Magic. Najlepiej wspominam część trzecią Heroes, ale i pozostałe opierały się na tej samej grywalnej formule, która przykuwała mnie (i wciąż przykuwa) do monitora. Ze wszystkich gier, to właśnie jej poświęciłem najwięcej godzin swojego życia, a to ze względu na ponadczasowość tego tytułu. Do tej gry się wciąż i wciąż wraca i za każdym razem daje ona tyle samo frajdy. Choć teraz nie mam już tyle czasu na gry co kiedyś, to wciąż zdarza mi się w ciągu roku kilka zerwanych nocek z powodu tej najlepszej strategii turowej wszechczasów. Polecam. Nawet jeśli nie przepadacie za strategiami – dajcie tej grze szanse, nie pożałujecie.
Zabawne, że nikt nie wspomniał jeszcze o Planescape: Torment. Na uwielbienie jakim darzę ten tytuł składa się kilka składników. Pierwszy jest poniekąd powiązany z Fallout’em – jest nim muzyka. Słychać, że soundtrack do obydwu gier komponował ten sam wspaniały Mark Morgan, a zrobił to perfekcyjnie. Nawet tylko słuchając tych utworów poczuć można kolejny składnik mojego przywiązania do Tormenta – fabuła. Ale nie fabuła sama w sobie, a historia głównego bohatera, którą opisać można jednym słowem: udręka. Choć tyle razy już nad tym myślałem, za każdym razem rozpala to mój umysł na nowo… Nie móc umrzeć, wciąż na nowo próbować dotrzeć do prawdy, a co najsmutniejsze każde nasze niepowodzenie przypłaca życiem niewinna, nieznana nam osoba. Traci życie, ale nie umiera, staje się jedynie zaślepionym nienawiścią cieniem podążąjącym za nami… Trzeci składnik to zakończenie, którego oczywiście nie mogę tutaj opisać ;) Napiszę jedynie, że inaczej niż jest to powszechnie przyjęte, nie jest ono happy endem… Ostatni element układanki to sam Wieloświat, dający tak niesamowite możliwości, że chyba właśnie dlatego nie powstają kolejne gry w nim tworzone. To chyba za ciężki klimat dla typowego żądnego rozrywki gracza – a szkoda…
Torment nie jest grą, nad która spędziłem najwięcej czasu, ale jest pierwszą tuż przed Falloutem, którą kojarzę ze słowem ‘arcydzieło’.
‘Faraon’, ponieważ fajnie się w niego grało, będąc dzieckiem.
Pamiętam czasy gdy się miało naście lat… szkoła, treningi, ciągle to samo… to była udręka. Być może to przez “okres dojrzewania” – ogólnie miało się wszystkiego dość.
A jednak… Fallout 1/2, Diablo 1/2 to było Coś!
Ten klimat… niezliczone godziny w świecie który był mi bardziej znany niż ten realny. Można powiedzieć, że Fallout podtrzymywał mnie przy życiu ;)
Dziś… realia się zmieniły, nie ma czasu na granie, nie ma czasu na rozrywkę, nie ma czasu nawet myśleć. Dlatego z chęcią poświęcę kilka dni urlopu na przygodę z Fallout 3. Jestem pewien, że klimat gry będzie równie wciągający jak poprzednich części.
Zdecydowanie najlepszą grą było dla mnie “Little Big Adventure”. Niesamowity klimat, niezwykła jak na tamte czasu “okrągła” grafika, wspaniała i wciągająca historia. Zdecydowanie najlepsza gra wszech czasów :)
Nie gram w gry. Nie cierpię ich, za to mój facet uwielbia! Jakieś Warhammery, Cywilizacje, Teamfortressy, Bad company i inne zaliczane do tzw. “klasyki”, którą obstawione w sklepach regały pochłaniają go. A z ostatniego games convention w Lipsku przywiózł sobie koszulkę z Fallout 3, z którą niestety się nie rozstaje;). TO NIE JEST GŁOS GAMERSA! TO JEST GŁOS DZIEWCZYNY GAMERSA, KTÓRA MASOCHISTYCZNIE CHCE KOLEJNEGO CZASO- I UWAGO-POCHŁANIACZA DLA SWOJEGO CHŁOPAKA! doceń moje poświęcenie ;)
Transport Tycoon – to jedyna gra do której wracam po latach nawet mimo starej grafiki. Niesamowita grywalność i super ścieżka dźwiękowa (midi rulez ;)).
Max Payne 2 – bo nawet moją żonę swego czasu wciągnął. Akademik, słuchawki na uszach i… cała noc z głowy. Nie jestem ekspertem od gier, wielu gier nie grałem – choć były kultowe – nie było czasu. Ale ta gre chyba najlepiej wspominam… Za dzwiek, za klimat który mnie trzymał, za… matrixowe spowolnienie czasu … Fajne to było… A teraz pozostaje płakać, bo czasu jakby jeszcze mniej, jeszcze mniej relaksu takiego wlasnie jak przy tej grze – z opuchnietymi na drugi dzień oczkami :) od niewyspania….
z komputerowych Liero – najwięcej spędzonych towarzysko gro-godzin.
ha.. to pewnie będą pierwsze Settlersy za nowatorstwo i wspaniałe (jak na tamte czasy) detale. Niezły kawałek zasobów czasowych straciłem też przy cywilizacjach, zawsze tłumaczyłem to walorami edukacyjnymi tych gier.
Gra: Baldur’s Gate
Powód: Jak z książkami i książeczkami. Książki można poznać po tym, że nie kończą się niedosytem. Przewracając ostatnią kartkę, nie mamy wrażenia, że to tylko wstęp. Od tej gry cytaty w stylu “PDki uciekają!” zawsze wywołują u mnie uśmiech.
To od tej gry zafascynowałem się pochłaniaczami czasu w stylu RPG.
ufo enemy unknown.
dlaczego ona? zadna inna gra nie miala takiego nastroju. muzyka doskonale oddajaca atmosfere zagrozenia, niepewnosci z kim walcze, ilu ich jest, jakie bronie maja? grafika niesamowicie wspoltworzaca klimat, swietnie dobrana kolorystyka powodujaca, ze do dzis pamietam widok misji nocnych dziejacych sie w niewielkich wsiach – plonace pola dajace niewielka ilosc swiatla, odlosy poruszania sie przeciwnikow, otwieranych drzwi, nagle strzaly gdzies z ciemnosci – kto to byl? kogo wyslac na sprawdzenie? jak zaplanowac ruch aby nie skonczyc tury na srodku ulicy, bez zadnej oslony.
pamietam pierwszy szok po zobaczeniu obcego ktory lata! to byly zupelnie inne czasy, nie bylo powszechnego internetu, nie bylo szumnych premier. gralem w gre o ktorej nic nie wiedzialem, nie gralem w jej demo, nie bylo nigdzie w gazetach opisu, wskazowek, porad. samemu trzeba bylo odkrywac to co przygotowali dla nas programisci, metoda prob i bledow isc przez swiat jaki proponowala nam gra. takie czasy juz nie wroca. przed gra sa dema, pierwsze recenzje przedpremierowe, trailery, a zaraz po premierze filmiki z gry na youtube.
ufo enemy unknown bylo dla mnie jak sama nazwa wskazuje: enemy unknown. i to chyba mialo decydujacy wplyw na to, ze byla, jest i najprawdopodobniej juz na zawsze bedzie to moja ulubiona gra.
jedyna gra ktora mnie naprawde wciagnela na wiele, wiele godzin, dni i miesiecy wyszla jakies 15 (moze wiecej) lat temu. moze dlatego ze bylem malym dzieciakiem i wtedy nie byla wazna super grafika, realistyczny ragdol czy inne cechy bez ktorych nie moga sie oprzec dzisiejsze hity. wtedy wystarczal ‘tylko’ atari 65xe (do ktorego mam po dzis sentyment) i super 8-bitowa grafika. powaznie porownuje gameplay z tamtych czasow do nowych gier i nawet te niby najlepsze, nowoczesne gry niekiedy wylaczam po kilkudziestu minutowej grze bo traca blask. i nawet jesli czasem doprowadzala mnie ona do szalu, zawsze chetnie powracalem do “Robbo” :)
Moja ulubiona gra, a w zasadzie seria to Commandos. Swietna gra strategiczno-taktyczna w klimatach I i II wojny swiatowej. Daje wiele satysfakcji dla ludzi lubiacych myslec i kombinowac. Szkoda, ze juz nie robia kolejnych gier z tej serii, najlepsza czescia byl Commandos 2, a Commandos 3 byl nieco gorszy od poprzednich, ale jeszcze nadal bardzo dobry. Niestety po trojce, kolejna wersje zrobili juz w trojwymiarze, co juz nie oddaje tego limatu rzutu izometrycznego :(
Od jakiegoś czasu (kilka lat) staram sobie przypomnieć tytuł tej gry. Chodziła na pierwszych kolorowych kartach graficznych VGA i jak dla mnie miała niesamowite efekty dzwiękowe.
Widok z góry na grupę komandosów w jungli. jednym klawiszem myszy wskazywałeś gdzie mają iść drugim naciskałeś w kierunku w którym mają strzelać.
Nigdy jej nie skończyłem…
Nie wiem czy to się liczy więc może podam grę której nazwę bardzo dobrze pamiętam. Master of Orion 2. Jest to gra której nigdy nie odinstalowałem od momentu pierwszej instalacji w ‘97 lub 98′. O cizaz! to już 10 lat!
Co prawda zmieniałem komputery ale zaraz po pierwszym uruchomieniu windowsa i instalacji videoplayera, winampa i firefoxa zawsze instalowałem MOO2. Bez deinstalacji czekała na pulpicie na nowy komputer.
Ja zawsze z Sierotką Marysią lubiłem grać. W butelkę na przykład.
(Tylko, że jakoś nigdy nie wypadało na mnie. Więc może tym razem… ;)
Tylko i wyłącznie wszystkie części Tomb Raider. W tą grę mogę grać w nieskończoność. Przeszedłem wszystkie części i czekam na następną.
A dlaczego właśnie Tomb Raider? No chyba wiadomo dlaczego… ;) A poza tym klimat, krajobrazy, przygody, eksploracja no i ‘wygibasy’, czyli wszystkie akrobacje pani Croft. Do tego zawsze jest jeden bonusowy level do przejścia a mianowicie posiadłość Lary.
Pozdrawiam
Serf City (obecnie znane jako Settlers) – niesamowita radocha z budowania budynków, czekania na materiały, wycinania lasu, czy jego sadzenia, zabawa w rolników, hodowanie świnek a później ich zjadanie :)
A jak nie pyknie z opisem to chybił-TRAFIŁ poproszę
Jedną z moich ulubionych a zarazem jedną z pierwszych gier w jakie grałem była gra “Choplifter” na C-64… Oj to były stare dobre czasy :D Do dzisiaj pamiętam nieprzespane wieczory z ojcem kiedy ratowaliśmy z opresji małe białe ludziki :D Żadna inna gra potem nie miała takiej “grywalności” :D Tak namiętnie grałem później tylko w “Diablo”… Ale do Fallouta 1 i 2 też mam mały sentyment i chętnie do kolekcji dołączyłbym Fallouta 3 :D
Zdecydowanie seria Wing Commander (był też Strike Commander). Dlaczego? Ponieważ nie było jeszcze Fallouta :)
Zdecydowanie M.A.X. – Mechanized Assault & Exploration :)
Zdecydowanie Europa Universalis II – moja pierwsza gra ze stajni Paradoxu. Jej odniesienia historyczne, polityczne intrygi, eksploracja ‘Nowego Świata’ zajęły mi naprawdę sporo czasu, którey mógłbym spożytkować lepiej ;-). Potem przyszły inne, jak choćby Hearts of Iron, ale zawsze EU II była mi najbliższa.
Z tych bardziej popularnych to pewnie cała seria Total War, zaczynałem od Medieval TW, potem przerobiłem wszystko, zaczynając od Shoguna.
No i oczysiwście Counter Strike, chociaż to raczej ze względów sentymentalnych – LANowskie nocki z kolegami, kiedy jeszcze neozdrada nie byął tak popualrana były zabawane. Chodziło o zabawę, nikt z nas nie był PRO i chociaż pewnie dokopałby nam niejeden współczesny dwunastolatek, chodziło o atmosferę ;-).
Fallout? Grałem w II, ciekawi mnie jak daleko III odeszłą od tamtej konwencji. Jak na razie czytałem zróżnicowane recenzje.
Tyle tych komentarzy, jeszcze tak długich… Będzie Ci się w ogóle chciało czytać? Napisz dwa fałszywe komentarze z innych adresów IP i zachowaj dla siebie te pudełka ot tak dla szpanu :P po co masz się dzielić i wykazywać uprzejmością :).
[Joke] :)
Moja najulubieńsza gierałka to oczywiście CS.
Nie ma jak po poskakać z ludźmi na firmowym lanie i porobić parę HS.
To jest dobry powód, aby zostać i zrobić “nadgodziny” zawsze szef może jeszcze popatrzeć dobrym okiem i wychwalić za poświęcenie :D
Pozdro
aaaa ja jeszcze nie zapomniałem o maarioo :P na nintento :) tyle w dzieciństwie się w to grało no i niezapomniane podskakiwanie czy skręty tułowia w boki razem z naszym bohaterem Mario…do dzisiaj się z tego śmiejemy z kumplami ;]
Hmm, najlepsza, najulubieńsza giera? Ciężko by wybrać, w sumie nawet nie przez to, że tyle ich było, co że było parę dobrych.
Z czego by tu wybierać? Na pewno oba fallouty, uh, jak się do dwójki z CDA dorwałem, to było coś. Opornie szło na początku, ale potem się wkręciłem, nawet coś tam scenowałem, chociaż nie za dużo. Jedynka przyszła później i też była dobra.
Co jeszcze? Diablo II, w pierwszą część nie grałem, drugą odpaliłem i zassało jak mało co. Długa rozgrywka, fajne możliwości budowania postaci. I ten klimacik wyżynki, mrrr ;)
Ale co bym wybrał? Tak teraz myślę, że nie byłby to ani Fallout, ani Diablo. Czemu nie? Bo ciut-ciut, o włos, wyprzedził obie te giery jeden hicior, który naprawdę mnie pożarł. Któryś ze starszych numerów CDA, rocznik bodaj 2000, recenzja El Generala Magnifico (chociaż może ksywkę mylę) i przygodówka, o której, jeśli wierzyć recenzentowi, w Polsce nikt nie słyszał, aż on dostał ją od jakiegoś znajomego. Co to było? The Longest Journey, Najdłuższa Podróż. Niby nic, ot, przygodówka. Ale jeśli się przyjrzeć, to faktycznie klasyka gatunku. Piękna opowieść, osadzona w ślicznej grafice (jak na tamte czasy, dziś niestety kłuje w oczy). Świat ładnie przedstawiony, przyjemnie się po nim chodziło, z chęcią poznawałem nowe miejsca, zamieszkujących je ludzi i zwierzaki ;) I przeżywałem historię. Klasa, trzeba przyznać. Klasa. Warta każdej minuty spędzonej nad nią (i te parę bugów, które się w niej znalazły nie przeszkadzało ;) ).
Potem przyszedł Dreamfall, kontynuacja Najdłuższej podróży. Równie dobra giera, ale poprzednikowi moim zdaniem do pięt nie dorastała… Taki już czasem los sequeli, że w porównaniu z częścią pierwszą wypadaja blado, mimo, że osobno oceniając byłby co najmniej dobre.
Gothic – za klimat. Nie jesteśmy tam po raz kolejny wybrańcem, który musi uratować świat przed wielkim złym (ZIEW). W Gothicu zostajemy wrzuceni do więzienia i naszym zadaniem jest jedynie przeżyć i przy okazji ustawić się jak najlepiej. Klimat więzienia jest oddany genialnie – musimy płacić haracz albo silniejsi się nami zajmą, każdy wbije Ci nóż w plecy jeśli będzie miał z tego korzyć, trzeba się dogadać z ludźmi trzymającymi władzę bo sami nic nie zdziałamy. Poza tym naprawdę miło jest tam czasem odpocząć, wypić piwko, zapalić ziele.
wrzucam los ;)
sprawdzam czas ;)
Moja ulubiona gra jest Windowsowy Pasjans.
Po znudzeniu wszystkimi super wypasionymi grami zawsze się do niego wraca.
ulubiona gra?
Supreme Ruler 2010 – czyli “I Ty możesz zostać Donkiem T.” – budowa drugiej Irlandii w Burkina Faso.
Zwłaszcza teraz, gdy otwierasz lodówkę, a tu KRYZYS, przyjemnie jest sobie na luzie poprzestawiać suwaki podatków, podziału budżetu, a ministrowi spraw wewnętrznych zlecić wysłanie opozycji do bratniego kraju.
Oczywiście korzystanie z rozbudowanego handlu i dyplomacji tylko utwierdzają człowieka w przekonaniu, że słusznie uczynił startując w wyborach ;)
Ostatecznie, gdyż już znudzi się budowanie cudu, a ludzie zachwyceni polityką rządu będą wiwatować na ulicach, można zrównać z ziemią sąsiednią republikę bananową…
Piękna gra :D
Chrono Cross, ponieważ w przeciwności do większości gier,które teraz wychodzą nie jest płytka, pusta i nie nudzi się po kilku godzinach robienia tego samego…
Ostatnim konkursowym komentarzem jest komentarz od wrax z 1 listopada 2008, 00:00. Kolejne nie będą już brane pod uwagę.
Jeśli jednak chcecie się pozakonkursowo podzielić swoimi ulubionymi grami, to zapraszam. Przyznam, że dosyć ciekawie czyta się niektóre Wasze teksty :).
Całość przeczytam i przyznam nagrody w niedzielę po południu. Dziękuję za udział w konkursie!
wiadomo pierwy pc rpg jaki grałem fallout z CDA : D dawno temu kiedy to była nowosc pamietam jak dzis nie miałem w co grac kompletnie nie groma sobota godzina 8 00 rano instlauje i sie zaczyna…
koncze grac o godzinie 8 00 wieczorem : D : D
oczy podpuchniete cos zjesc i dalej grac no żesz : D okulary przeciw słoneczne musiałem nakładac tak mi oczy popuchły ale opłacało sie 1 czesc jako swiezak okroiłem w 4 dni : D nie musze mwoic ze na 3 czekałem z jezykiem do dywanu korde asz mnie ucho wieddnie sie doczekac nie moge
a ja mimo spóźnienia się wypowiem: The Neverhood – za klimat, humor, muzykę i pomysł na to wszystko ;)
Witam,
Jest już poniedziałek. Wyniki miały być w niedziele. Wiadomo coś o tym dla kogo zostały przyznane gry, bo czekam z niecierpliwością?
ja również uważnie śledzę stronę i czekam na info dla kogo los okazał się łaskawy :D
Fallout 3 – nie chce :) Nie mam już czasu na gry. Ale…
Mam 5 lat, ojciec przywozi z Niemiec C64… Moja pierwsza gra – Pole Position. Kwadrat jedzie po torze wyścigowym, teraz ktoś by się z tego śmiał, a ja nie mogłem spać po nocach. Myślałem o tej grze na okrągło. Takie coś później zdarzyło mi się w życiu tylko raz – gdy doświadczony BBSami liznąłem internetu, ale miało być o grach. C64 staje się coraz bardziej popularne, legalnie sprzedawane pirackie kopie można spotkać w wielu sklepach. Nikt się z niczym nie kryje, pod szkłem (prawie jak u jubilera) leżą świeżutko nagrane kasety z okładkami drukowanymi na igłówce. Każda kaseta po 8-10 gier. Co to za gry? Nikt nie miał pojęcia, można było ze sprzedawcą pogadać, ale sam nie zawsze wiedział co jest co… Większość gier kupowałem w ciemno po ładnych tytułach. Na monitorach z podłączonymi C64 można było oglądnąć pojedyńcze gry. W domu uruchomienie gry nie było taką łatwą sprawą. Najpierw wrzucić kasetę, dostosować głowicę za pomocą malutkiego srubokręta, potem gra się wczytuje, a my sobie czekamy. Pasy lecą na ekranie i to cała rozrywka ;) Nagle jest – upragniona gra! I wtedy okazuje się, że to jakiś szajs. :P Dobra następna. Czasami trafiło się naprawdę na świetne gry, czasami na dno które nawet nie działało poprawnie do końca. Przykładowo pokazywał się ekran startowy, muzyczka leciała, a nic nie można było zrobić. Jedna z moich pierwszych gier tak właśnie działała, nigdy się nie dowiedziałem o co w niej tak naprawdę chodziło, ale grafika pierwszego screenu powalała. Dobra skończe o C64 bo długoby pisać.
Tak, mój pierwszy PC. Maszyna która wzbudzała zachwyt. 386sx 25MHz, 1MB RAM, 40MB HDD, kolorowy monitor. Moja pierwsza gra na PC? Another World! Jeśli ktoś twierdzi, że Flashback jest świetny to mimo, że powstał później, wg. mnie całkowicie nie dorównuje klimatowi Another World. Ferrari parkujące z piskiem kół, trójwymiarowy interfejs komputera, sylwetka bohatera jakby w 3d doskonale wyglądająca, gdy wypija puszkę coli podczas obliczeń komputera, nagle błysk, piorun, z biurka nic nie zostaje, a główny bohater ląduje w zbiorniku wodnym na nieznanej planecie. Ucieczka przed ogromnym lwem i trafiamy do klatki z przyszłym przyjacielem. Rozbujamy klatkę, ta ukrywa się i spada na strażnika. O, jaki ładny pistolet laserowy. Teraz nauczymy się strzelać, stawiać nim zasłony i przeciążać pistolet że strzela potężnym ładunkiem. Gra liniowa, ale fabuła bardzo barwna. Walczymy ze strażnikami, uciekamy kanałami, trafiamy do czołgu na środku areny, do łaźni pełnej nagich przedstawicielek płci i rasy przeciwnej, wyłączamy zasilanie w różnych miejscach, niszczymy tamę zalewając potrzebny nam zbiornik wodny, [...] aż na końcu odlatujemy na wielkim ptaku w nieznane. Cała gra została napisana przez Erica Chai, oprócz muzyki, w której jednak mu ktoś pomógł. Ale patrząc na grafikę, pomysły, bardzo dobre zaprogramowanie to aż trudno się nadziwić, że jeden zrobił całą tą grę i to w czasach, gdy było to naprawdę trudne i nie było takich narzędzi… Grałem później w wiele gier, oczywiście nieśmiertelna Civilization I,II,III, a nawet ostatnio 4, Railroad Tycoon (świetna) czy Pizza Tycoon (nawet można było własną pizzę skomponować i dostać za nią noty). Póżniej też wiele współczesnych gier, choćby ostatnio Zombie Panic: Source :] Jednak piętno jakie odcisnęły na mnie Pole Position i Another World nie równają się już do niczego. Może kiedyś coś mnie tak zaskoczy? Myślę, że dopiero nowa era. Pole Position tylko dlatego, że była moją pierwszą grą. Ale Another World było bezbłędne. To jest wg. mnie gra wszechczasów…
@Khaki: Znam tą grę. To był albo Sabre Team albo… kurcze tytuł mam na końcu języka. Mam! Seal Team, tak to był Seal Team. :)
mam fallout3 i chciałbym powiedzieć jedno gra jest zajefajna.