Amazon CloudFront, czyli proste CDN “dla ubogich”

Bartek Raciborski
(21 lis 2008, 16:17)

Amazon uruchomił CloudFront, rozwiązanie, na które wielu od dawna czekało, będące wejściem na rynek CDN dostawcy popularnej usługi Amazon S3. Od dzisiaj pliki przechowywane w usłudze S3 mogą być serwowane z czternastu różnych miejsc na świecie, zapewniając amerykańskim, europejskim i azjatyckim internautom krótsze czasy ładowania.

CDN, czyli Content Delivery Network, to sieć zajmująca się dostarczaniem plików przez internet w taki sposób, żeby czas pobierania i szybkość działania dla użytkownika końcowego były jak najlepsze. W tym celu firmy oferujące CDN otwierają centra danych w wielu miejscach na świecie i dzięki odpowiedniej technologii, pliki są dostarczane użytkownikom z najbliższego serwera. Mimo iż plik posiada zawsze tylko jeden adres URL, to dostarczany jest z różnych serwerów w zależności od geograficznej lokalizacji oglądającego. Tradycyjnie takie usługi były dosyć drogie oraz opłacalne jedynie przy odpowiednio dużej skali. Amazon CouldFront wpowadza CDN “pod strzechy”, czyniąc go dostępnym nawet dla najmniejszych startupów.

Największa firma oferująca CDN, Akamai, odpowiedzialna jest za 10-20% całego ruchu w internecie. To pokazuje skalę, na jaką usługi typu CDN używane są przez wydawców internetowych, a przecież to tylko jedna sieć CDN (co prawda największa). Usługi Akamai są jednak drogie oraz nieopłacalne, jeśli nasze pliki nie zużywają setek terabajtów transferu. Nawet zagęszczenie się w ostatnich latach konkurencji na rynku CDN nie zrobiło wielkiej rewolucji. CDN jest drogie i często niedostępne dla zaczynających startupów.

W tym momencie na scenę wchodzi Amazon, który oferuje prosty CDN w praktycznie takich cenach, jakie stosuje dla usługi S3. Absolutnie bez żadnych zobowiązujących minimów, abonamentów, bez długoterminowych zobowiązań. Uruchamiasz i korzystasz, płacąc jedynie za ruch, który wygenerujesz, rozliczany co do bajta. Jeśli znacie S3, to ten model płatności jest Wam doskonale znany. CloudFront to po prostu “sklonowane S3″. Można traktować go, jak wiele serwerów S3 – płacimy opłatę za przechowywanie w każdej lokalizacji, na którą się zdecydujemy oraz za faktyczny transfer jaki odbył się z każdej z używanych przez nas lokalizacji. Dostępnych jest osiem punktów w USA, cztery w Europie i dwa w Azji – jeśli więc Wasz produkt kierowany jest na tradycyjny, zachodni rynek, wystarczą Wam dwa lub trzy punkty, żeby polepszyć user experience Waszych użytkowników, a za całość zapłacicie niewiele więcej niż za klasyczne usługi S3.

Czy zatem Amazon CouldFront zagrozi Akamai, Limelight i innym dużym firmom CDN? Nie, a na pewno niezbyt prędko. Jest wiele rzeczy, do których CloudFront w tej chwili się nie nadaje oraz wiele wymagań, jakich Amazon nie spełnia.

  • Nie obsługuje streamingu. Nadaje się więc do serwowania statycznych plików, ale już nie usług opartych na video.
  • Nie obsługuje bezpiecznego protokołu HTTPS. Jeśli Wasza witryna działa w tym protokole, używanie np. obrazków poprzez zwykłe HTTP spowoduje wyświetlenie alertu w wielu popularnych przeglądarkach.
  • Jako usługa będąca w fazie beta, nie ma SLA gwarantującego jakąkolwiek jakość usług i pozwalającego na dochodzenie odszkodowań w przypadku awarii.
  • Nie udostępnia tak szczegółowych logów użycia jak klasyczne sieci CDN.
  • Nie udostępnia telefonicznego wsparcia technicznego i w zasadzie nie ma jak skontaktować się z żywym człowiekiem z obsługi CloudFront w razie potrzeby.

Z powyższych powodów CloudFront nie będzie interesującym produktem dla dużych graczy i nie zmieni – przynajmniej na razie – zbyt wiele na rynku CDN. Ale wielu niedużym startupom powinien bardzo się spodobać i – przede wszystkim – sprawi, że usługi typu CDN staną się w ogóle dla nich dostępne. Już wcześniej niektórzy próbowali symulować proste CDN korzystając z tego, że Amazon S3 udostępniał możliwość publikacji plików w dwóch miejscach: w USA i w Europie. W tej chwili można wybrać dokładniej, jedną z czternastu lokalizacji, oraz nie martwić się o techniczną obsługę, synchronizację plików, itp.

Pierwsze testy prędkości przesyłania danych z pomocą CloudFront, które już można znaleźć w sieci, pokazują zauważalny wzrost prędkości transferu w stosunku do zwykłego S3. W większości przypadków o kilkanaście lub kilkadziesiąt procent, ale w niektórych miejscach nawet kilkakrotny – i to nie tylko w odległych lokalizacjach azjatyckich, ale nawet w niektórych miejscach w USA i w Europie. O tym jak ważne jest szybkie wyświetlanie strony pisałem niedawno. Jeśli Wasze produkty przeznaczone są na rynek międzynarodowy, korzystanie z CDN – nawet tak prostego jak CloudFront (ale za to bardzo taniego) – może znacznie polepszyć wrażenia i zadowolenie Waszych użytkowników, a w efekcie Wasze statystyki oglądalności i przychody.

3 skomentuj
zasubskrybuj RSS bloga

Przeczytaj także:

Komentarze (3):

RSS komentarzy, Trackback
  • MyAvatars 0.2
    Kamil T.  

    Takim CDN-em “dla ubogich” (uboższych nawet, bo i za darmo się da) może być też GAE, z tym tylko, że serwować nim można tylko małe, statyczne rzeczy w ten sposób (ponieważ wielkość plików jakie da się tam przechowywać to max 1MB).

  • MyAvatars 0.2
    witek  

    GAE ma jakiś mały limit transferu póki co i brak możliwości dokupienia większego. W ogóle ja nie lubię dostawać coś za darmo bo wtedy nie można wymagać :) Na swoim serwisie wdrożyłem serwowanie statycznych plików przez S3, a dwa dni temu przestawiłem na CloudFront. Jak na razie wrażenia 100% pozytywne. Jeden z minusów to praktycznie brak możliwości zmiany zawartości plików (odświerzania) – zgodnie z sugestią Amazona wszystkie pliki trzeba wersjonować czyli np. mamy logo_1.png, a jak je zmienimy to musimy użyć nazwy logo_2.png itd. Wczoraj zapłaciliśmy $1 za ok. 400000 pobrań.

  • MyAvatars 0.2
    Bartek Raciborski  

    @witek: racja, brak możliwości zarządzania cache też powinien znaleźć się na liście w tekście.

Skomentuj