Artykuły z kategorii: opinie
« Poprzednie wpisyKomukomu wcisnąć wyimaginowany rabat?
Sklep A.pl wraz z Agorą uruchomiły Komukomu – sklep z jedną, promocyjną ofertą dziennie. Sklepy takie (pisałem już kiedyś o Traffi) kopiują rewelacyjny pomysł Woot, który stał się wielkim hitem w USA. Bazują na oferowaniu codziennie ciekawych produktów z dużymi rabatami oraz na dużej liczbie obserwujących nowo dodawane oferty. Jako zapalony gadżeciarz bardzo lubię takie sklepy i czasem zaglądam w takie miejsca w poszukiwaniu jakiejś fajnej i przydatnej rzeczy do kupienia w dobrej cenie. Jak w tym kontekście wygląda nowy sklep Agory? Fatalnie. Bardziej jak karykatura Woot z parodiami rabatów. czytaj dalej »
Elevator pitch WrapMail.com kontra WrapMe.pl
Pisałem przed weekendem o elevator pitch i na przykładzie prezentacji Wrapme pisałem o tym, jak tego nie robić. Wpadł mi właśnie ręce pitch od WrapMail, który wydaje się być pierwowzorem, na którym Wrapme się wzoruje, oferującym dokładnie taką samą usługę. Polecam obejrzeć.
Może nie jest to najlepszy elevator pitch jaki widziałem, ale jest naprawdę całkiem niezły. Bez zbędnego lania wody, krótko i konkretnie opowiada o tym czym zajmuje się firma. Do tego wyraziście – absolutnie nie trzeba się domyślać na czym usługa miałoby polegać. Podkreśla zalety i zysk jaki można osiągnąć dzięki temu rozwiązaniu. Przede wszystkim – wzbudza zainteresowanie usługą. Porównajcie to sami z polskim copycatem. Jest różnica?
Lookr.tv zaczyna gromadzić wizytówki startupów w formie elevator pitch. To moja ulubiona forma. Po obejrzeniu/przeczytaniu o setkach “rewolucyjnych i innowacyjnych” startupów, z których większość nie wnosiła zupełnie nic nowego, naprawdę cenię sobie możliwość posłuchania o czymś tylko przez minutę – jeśli przez ten czas projekt zdąży mnie zainteresować, będę pierwszym, który rzuci się do dalszych materiałów. Dlatego trzymam kciuki za inicjatywę i życzę, żeby nie skończyła ona jak kilka podobnych (które chyba przeszły już do historii).
Pierwsze dwa pitche na Lookr.tv pochodzą z ostatniego Democampu i oczywiście muszę się czepić (próbowałem się powstrzymać, ale nie mogłem), choć tak naprawdę nie o czepianie tu chodzi, tylko o feedback i rady. czytaj dalej »
“Mimo kryzysu ilość danych cyfrowych rośnie szybciej niż przewidywano” – taki tytuł notki prasowej przyciągnął dziś moje oczy. Rozumiem krzykliwe tytuły a schemat nagłówków w rodzaju “mimo kryzysu [tu wstawiasz cokolwiek] wciąż rośnie” widuję niemalże codziennie na głównej Gazety, więc nie powinno mnie to specjalnie dziwić, ale jednak kliknąłem i pomyślałem:
A niby dlaczego, do diabła, z powodu kryzysu ludzkość miałaby spowolnić podukcję cyfrowych danych? Ich tworzenie jest przecież stosunkowo darmowe. Napisanie jakichś bzdur na Facebooku lub na blogu kosztuje znacznie mniej niż bilet do kina, więc ta stosunkowo niedroga rozrywka zwłaszcza w czasach kryzysu może nabierać atrakcyjności. Niestety staje się to pomału jednym z największych problemów dzisiejszego cyfrowego świata, o tym za chwilę. czytaj dalej »
Money.pl dziwiło się parę tygodni temu, że Polska jest w europejskiej czołówce jeśli chodzi o liczbę kradzieży tożsamości. Z badania przeprowadzonego przez TNS OBOP wynika, że aż 7% Polaków padło ofiarą takiej kradzieży – i jest to wynik ponad dwukrotnie wyższy niż w rozwiniętych państwach europejskich. Mnie to nie zaskakuje, zadziwiają mnie za to za każdym razem procedury dotyczące danych osobowych w różnych firmach, z którymi każdy na co dzień ma do czynienia.
Nie wnikam już w metodologię badania OBOP, która prawdopodobnie wyklucza możliwość porównywania wyników z resztą Europy. Zupełnie nie czepiam się tych 7% – to równie dobrze mogłoby być 5% czy 10%. Nawet 5% to niepokojąco dużo. Zatrważające jest jednak to, jaką świadomość ma przeciętny Kowalski w temacie zarządzania swoimi danymi, a jeszcze bardziej – jakich nawyków uczą go korporacje, do których ów Kowalski z reguły ma zaufanie. czytaj dalej »
28dni uruchamia bezpłatną wersję angielską, podczas gdy wciąż każe płacić polskim użytkowniczkom
Jak poczulibyście się jako klienci, gdyby produkt, za który płacicie, producent nagle zaczął oferować za darmo osobom innej rasy, innej płci albo innej narodowości? Albo nawet w innej wersji językowej. Innymi słowy – zaoferował go komuś innemu za darmo, podczas gdy od Was wciąż zamierzałby pobierać opłatę?
28dni, serwis pozwalający na śledzenie wszystkich parametrów związanych z cyklem menstruacyjnym, uruchomił swoją anglojęzyczną odsłonę, go28days. Początek jest chyba udany, bo zostali już zauważeni przez TechCrunch, co z kolei szybko zauważono w Polsce, ale mnie najbardziej interesuje zmiana modelu biznesowego. Polskie 28dni jest bowiem płatne, podczas gdy go28days oferowane jest za darmo. czytaj dalej »
Twój pomysł na startup jest warty 12,50 zł (z VAT)
Zupełnie rozbrajają mnie ludzie, którzy myślą, że ich genialne pomysły na nowe startupy są cokolwiek warte. Ba, bardzo dużo warte. W skrytości kiszą je w szufladach lub w głowach, wierząc, że jeśli zdradzą je światu stracą grube miliony.
Otóż niestety, bardzo mi przykro. Wasze genialne pomysły są nic nie warte. Pomysły ogólnie są tanie. Jeśli zatrudnić na etacie wymyślacza pomysłów dowolnego niegłupiego człowieka z naszej branży i kazać mu wymyślać pomysły przez osiem godzin dziennie, w miesiąc stworzyłby kilkadziesiąt idei równie genialnych jak ten Wasz jedyny. A jeśli nie wierzycie, to postawcie na tym miejscu siebie – czy ktoś taki jak Wy nie byłby w stanie stworzyć wielu genialnych pomysłów, gdyby tylko tym się zajmował przez osiem godzin dziennie? No przecież każdy z Was by dał radę. Czy to oznacza, że Wasze możliwości to 2,4 mld zł rocznie (skromne 20 pomysłów miesięcznie wartych 10 mln każdy)? Raczej nie. Ile Wasze idee są w stanie dla Was zarobić leżąc zakurzone w szufladzie? czytaj dalej »
Spieszcie się kopiować pomysły z TechCrunch50
Zakończone właśnie dwie kalifornijskie konferencje, TechCrunch50 i DEMOfall08 to kuźnia świeżych pomysłów i nowych rozwiązań. Obie są platformą dla nowych startupów, pozwalającą im pokazać się i wypromować. O ile TechCrunch50 zbiera najlepsze projekty i zarabia na sponsorach i uczestnikach konferencji (projekty prezentują się za darmo), tak DEMOfall kasuje całkiem spore kwoty od prezentujących się projektów – jednak oba wydarzenia zawsze obfitują w wiele ciekawych produktów, którym warto się przyjrzeć. czytaj dalej »
Po co tak naprawdę powstało Google Chrome
Tak, wszyscy napisali już o przeglądarce Google. Skoro emocje już opadły, chętnie wrzucę swoje trzy grosze, bo – jak to zwykle w przypadku produktów Google bywa – Chrome to nie tylko przeglądarka ale niecny plan przejęcia kontroli nad światem. Tak z lekkim przymrużeniem oka, oczywiście – ale fakt faktem, premiera Chrome ma drugie dno, tu nie chodzi tylko o przeglądarkę.
Całkiem niezła przeglądarka
Zacznijmy jednak od powierzchowności. Google Chrome to przede wszystkim całkiem dobra przeglądarka. Czerpiąc z tego, co najlepsze u konkurencji (ale implementując to lepiej) i dodając kilka swoich pomysłów, Google stworzyło produkt, z którym naprawdę dobrze się pracuje. Pasek adresu/wyszukiwania jest genialny i po kilku chwilach przyzwyczajasz się tak, że nie chcesz wracać do Firefoxa (wersji Chrome na OS X jeszcze niestety nie ma). Strona startowa jest świetna – i niech Opera mówi sobie co chce, że to zapożyczenie od nich – nie liczy się pomysł, tylko wykonanie. czytaj dalej »
Jakich słów NIE używać mówiąc o swoim startupie?
Seedcamp, londyński inkubator startupów webowych, po zebraniu setek zgłoszeń postanowił sprawdzić, jakich słów przedsiębiorcy najczęściej używają do określania swoich projektów. Wyniki opublikował na swoim blogu w atrakcyjnej wizualnie formie dostarczanej przez Wordle.
To dosyć ciekawa lista pokazująca, co jest najgorętszym tematem aktualnie podejmowanym przez startupy. Z drugiej strony – jeśli macie komuś w jednym zdaniu, w ciągu kilkunastu sekund opowiedzieć czym się zajmujecie, unikajcie tych słów. Żeby być atrakcyjnym, musicie odróżnić się od reszty – stwierdzenie, że robicie to samo co wszyscy, nie stworzy wokół Was zainteresowania. Po kliknięciu większa wersja:
Bo gdy słyszę, że ktoś robi people centered online social service with community content as a new information platform for web and mobile… to dalej już nie słucham. Przykład może przejaskrawiony, ale rozumiecie o co chodzi. czytaj dalej »



